Sto lat temu, 21 sierpnia 1926 r., urodził się Wiesław Franciszek Borucki, harcerz, uczeń wyszkowskiego liceum, aktywny i zaangażowany społecznie. Wyszkowski męczennik. Okrutnie zamordowany wiosną 1949 roku. Jego ciało znalazł w Bugu strażnik wodny. Sprawców morderstwa nie wykryto, ale w powszechnym przekonaniu stał za tym Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.
Wiesław Borucki w 1947 r. ukończył gimnazjum z ocenami dobrymi i bardzo dobrymi. Naukę kontynuował w Państwowym Koedukacyjnym Liceum Ogólnokształcącym w Wyszkowie nad Bugiem. Był uczniem aktywnym społecznie, obowiązkowym i sumiennym. Organizował koła naukowe i samokształceniowe. Pomagał w nauce najsłabszym, zostawał po lekcjach, żeby wytłumaczyć im niezrozumiałe zagadnienia. Razem z Henrykiem Kietlińskim założyli w liceum bibliotekę. Zorganizował w szkole koło Związku Młodzieży Demokratycznej, zakładał też koła ZMD na wsiach. Wstąpił do Związku Młodzieży Polskiej, który powstał w lipcu 1948 r. po likwidacji m.in. ZMD. Często wygłaszał referaty i pogadanki, w zarządzie szkolnego koła był skarbnikiem. Nie krył, że nie podoba mu się ówczesna władza. Najprawdopodobniej to było przyczyną jego męczeńskiej śmierci.
Okoliczności śmierci Wiesława Boruckiego
W kwietniu 1949 r. Wiesław Borucki, uczeń klasy XI, wraz z kolegami w domu jednego z nich przygotowywał się do matury. 20 kwietnia ok. godz. 21 wyszedł na kilkanaście minut, żeby w domu cioci zamknąć okiennice i już nie wrócił. Koledzy i rodzina rozpoczęli poszukiwania, ale bezskutecznie.
3 maja ciało Wiesława Boruckiego znaleziono w Bugu, przy tamie naprzeciwko Państwowego Zarządu Wodnego (na wysokości budynku LOK).
W aktach IPN czytamy, że ciało Wiesława Boruckiego znalazł strażnik wodny Bolesław Gruszczyński. Jego zdaniem ciało Boruckiego było w wodzie ok. 10 dni. Wykonana na miejscu sekcja zwłok ustaliła, że poniósł śmierć w wyniku pobicia.
W raporcie z 4 maja złożonym szefowi Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Pułtusku st. referent Kozioł tak opisał znalezione zwłoki: „Zauważyłem pobitą twarz mocno; prawa ręka była sina, czymś uderzona i szczęka rozbita, u prawej ręki miał wyrwane 2 paznokcie”.
W kieszeni zmarłego znaleziono wszystkie dokumenty, a także kilkadziesiąt złotych.
- Po wielu latach, kiedy już byłem lekarzem – wspominał Andrzej Eychler – rozmawiałem z doktorem Witoldem Lewińskim, który robił na miejscu, nad rzeką, obdukcję i sekcję zwłok. Zwierzył mi się, że stwierdził zmiany przyżyciowe, krwiaki na tułowiu i na narządach wewnętrznych, czyli Wiesio był przed śmiercią bity, katowany. Wtedy nie mógł tego napisać. A sekcja nad rzeką była zarządzona „pod publikę”.
Pogrzeb Wiesława Boruckiego
Pogrzeb Wiesława Boruckiego odbył się 4 maja. – Jego koledzy pisali maturę – wspominał ks. Henryk Kietliński. - Wszyscy wstali na dźwięk dzwonów kościelnych przy wyprowadzaniu trumny z kościoła, a my poszliśmy na pogrzeb. Na cmentarzu miał przemawiać Antoni Rytel, ale był tak wzruszony, że nie mógł powiedzieć słowa.
Sześcioletnie śledztwo nie znalazło winnych tego zabójstwa.
WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Tajemnica śmierci Wiesława Boruckiego (foto)
WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Tajemnica śmierci Wiesława Boruckiego (foto)



