Jak wielkim, ale wspaniale rozwijającym, wyzwaniem pozostaje twórczość Cypriana Norwida, tak wielkim i szczytnym wyzwaniem jest tworzenie Muzeum Cypriana Norwida w Dębinkach. Na przeszkodzie, jak łatwo się domyślać, stoją pieniądze. O poezji Norwida, pieniądzach, zobowiązaniach i przyszłości muzeum szeroko dyskutowano na ostatniej sesji rady powiatu.
Przypomnijmy, że muzeum zostało powołane do życia w 2021 r. przez Powiat Wyszkowski, Gminę Zabrodzie i fundację Museion Norwid. Ówczesny minister kultury zadeklarował, że resort wyłoży środki. Niedoceniony za życia genialny poeta i wielki myśliciel, który zmarł w nędzy w paryskim przytułku, w Dębinkach ma w końcu znaleźć swoje miejsce. By było godne, konieczne są poważne remonty i wielkie nakłady finansowe. Muzeum słynie z plenerowych chopinowsko-norwidowskich koncertów, odbywają się wystawy i zajęcia, ale by mogło spełnić swoją zasadniczą rolę, trzeba przeprowadzić remont wnętrz.
W 2024 r. wymieniony został dach i okna pałacu, a oficyny zyskały nową elewację. W 2025 r. przeprowadzono hydroizolację piwnic i fundamentów pałacu i oficyn. Obecnie muzeum planuje wykonać projekt wnętrz pałacu i dwóch oficyn, by móc ubiegać się o dofinansowanie z Funduszy Norweskich, które ukierunkowane są właśnie na renowację zabytkowych obiektów. Przetarg na dokumentację projektową został ogłoszony.
- Zarząd, jako jeden z trzech współorganizatorów muzeum, postanowił zabezpieczyć w budżecie powiatu na 2026 r. kwotę 135 tys. zł stanowiącą 1/3 ceny najkorzystniejszych ofert w kwocie 397.290 zł - na ostatniej sesji rady powiatu poinformowała starosta Marzena Dyl.
Bardziej pochylić się nad losem muzeum
- W 2026 r. muzeum weszło z dofinansowaniem na poziomie ubiegłorocznym. Dysponowaliśmy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego sumą 1 mln 637 tys. zł. Pozostali współorganizatorzy, czyli Powiat Wyszkowski, Gmina Zabrodzie i Fundacja z zadeklarowaną sumą 30 tys. zł każda z instytucji - sprawozdanie z działalności bieżącej rozpoczął dyrektor muzeum Jacenty Matysiak. - Z racji sytuacji, w jakiej muzeum jest, czyli nie do końca zakończonych prac remontowych, jesteśmy zdani, jak na razie, na działalność na zewnątrz, czyli prowadzimy zajęcia w szkołach i przy współpracy z Gminą Zabrodzie, gdzie były przeprowadzone zajęcia w czasie ferii. Jeżeli chodzi o inwestycje, wnioskowaliśmy do ministerstwa o środki na kontynuację prac remontowych. Składaliśmy wniosek na 1 mln 476 zł, dostaliśmy tylko 738 tys. zł. Będziemy prowadzili postępowanie i spróbujemy w jak największym zakresie ten remont przeprowadzić jeżeli chodzi o elewację, ale prawdopodobnie całości się nam nie uda.
- Muzeum w tej chwili znajduje się w sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie pozyskać środków na prace projektowe - kontynuował dyrektor muzeum. Chodzi o projekt wnętrz, by można się było ubiegać o wspomniane Fundusze Norweskie.
- Niestety, zarząd podjął decyzję o przyznaniu 1/3 tej sumy, więc myślę, że ta suma nie rozwiąże naszego problemu. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie szans na wystartowanie o te pieniądze. W tej chwili jest jeszcze szansa na 112 tys. zł u konserwatora zabytków, ale tu jeszcze trwa postępowanie. Zwracam się do was z apelem, żeby jednak bardziej pochylić się nad losem muzeum, może kosztem jakieś drogi, ale zawalczyć o to, żeby muzeum jednak cały czas było remontowane i żeby rozpoczęło działalność w swojej formie podstawowej - do radnych zwrócił się Jacenty Matysiak.
W sesji wzięli udział również znani norwidolodzy, wiceprezes Fundacji Museion Norwid dr hab. Tomasz Korpysz i przewodnicząca rady muzeum dr hab. Magdalena Woźniewska-Działak.
- Przez 30 lat zajmowałem się naukową, a także popularyzatorską działalnością, mając głębokie przekonanie, że postać Norwida jest dla polskiej kultury postacią bardzo podstawową, jedną z tych postaci, które ukształtowały naszą świadomość, nasz język. Jako językoznawca mogę to z całym przekonaniem powiedzieć. To, że na terenie powiatu znajduje się Muzeum Cypriana Norwida jest wielkim szczęściem. Mają państwo szansę nie tylko w tym uczestniczyć, ale też podejmować historyczne decyzje. Dokonały się w 2021 r., kiedy muzeum zostało powołane do życia, ale prace wciąż trwają i muszą być podejmowane, żeby muzeum funkcjonowało - mówił Tomasz Korpysz. - Muzeum Cypriana Norwida to jedyna taka placówka w Polsce. Polska do tej pory nie spełniła swojego obowiązku wobec tego wielkiego Polaka, wobec człowieka, który był wybitnym twórcą, a także wybitnym myślicielem, o którym Jan Paweł II powiedział, że ukształtował jego sposób myślenia o Kościele i społeczeństwie. To wielka postać, trochę jakby zapomniana. Do tego stopnia, że żadne polskie muzeum, chociaż zbiory norwidologiczne są zacne, do tej pory nie zdobyło się nawet na wystawę stałą poświęconą temu twórcy, a wystawy czasowe pojawiają się bardzo rzadko. To, że udało się po wielu latach starań doprowadzić do powołania Muzeum Norwida jest wielkim sukcesem. Także wielkim zobowiązaniem dla nas wszystkich. Mamy szansę, państwo przede wszystkim, tworzyć historię. Muzeum jest placówką ciągle w organizacji ze względów formalnych, ale bardzo intensywnie działającą. Ufam, że uczestniczą państwo w koncertach, wystawach, wykładach. Muzeum prowadzi także działalność naukową, popularyzatorską, edukacyjną, wydawniczą, wydaje znakomite publikacje naukowe i popularyzatorskie poświęcone temu twórcy. Fundacja Museion Norwid powstała kilkanaście lat temu. Jest małą fundacją złożoną przede wszystkim z badaczy i miłośników Norwida, która przez lata przede wszystkim zbierała przyszłe eksponaty do przyszłego muzeum. Fundacja dysponuje ciekawymi zbiorami, które mogłyby się stać zasadniczą częścią stałej wystawy w muzeum, która będzie mogła być przygotowana, jeśli obiekt zostanie wyremontowany. W tym momencie sytuacja jest trudna. Apeluję, żeby z życzliwością pochylić się nad tym problemem.
Prof. Korpysz odczytał też oświadczenie podpisane przez 40 naukowców podkreślające znaczenie działań Jacentego Matysiaka, założonej przez niego Fundacji Museion Norwid, a także muzeum. - Muzeum nie może istnieć bez zaplecza intelektualnego, nie może istnieć bez zbiorów. Fundacja, dzięki osobistym kontaktom prezesa Matysiaka, dzięki temu, że skupiła wokół siebie duże grono badaczy, pokazuje, że to muzeum ma szanse być ważnym ośrodkiem naukowym. Już takim się staje, choćby dzięki temu, że odbywały się tam już trzykrotnie duże, międzynarodowe konferencje naukowe poświęcone temu poecie. Chciałbym zachęcić do wsparcia przyszłych działań muzeum i osobiście dyrektora Matysiaka - dodał prof. Korpysz.
Jakie eksponaty będą znajdowały się w muzeum?
- Sercem muzeum będą w przyszłości eksponaty. Proszę o przybliżenie eksponatów, które mają szansę być kiedyś u nas - do przedstawicieli muzeum i fundacji zwrócił się Grzegorz Nowosielski.
- W wyniku losów, jakie spotkały Norwida, w zasadzie nie zachowało się po nim materialnie nic - przyznał Jacenty Matysiak. - Posiadanie jedynego przedmiotu. Jest to bardzo mały dzbanuszek antyczny, starożytny grecki, kiedy jest stuprocentowa pewność, że on należał do Norwida, a więc jest to ewenement. Tego nie posiada nikt na całym świecie. Jedyny obraz olejny, który nie znajduje się w żadnym z muzeów państwowych jest w rękach fundacji. Oprócz tego fundacja posiada dwie akwarele Norwida i 18 rysunków, do tego 5 grafik. Odkąd istnieje muzeum w przestrzeni publicznej, pojawiły się dwie prace, które się udało nabyć. Dysponujemy prawie wszystkimi pierwodrukami, jednym autografem, listem Norwida. Oprócz tego wiele rzeczy, które są związane z życiem Norwida.
Tomasz Korpysz mówił z kolei o cennym zbiorze pierwodruków: - Norwid większość tekstów, które udało mu się za życia opublikować, publikował w bardzo małych nakładach, na bardzo niskiej jakości papierze, głównie w Paryżu. To były druki często ulotne do tego stopnia, że jeden z nich zachował się w jednym egzemplarzu. Wprawdzie to mała broszurka, dwa wiersze, ale jednak. To, że fundacja ma w zbiorach prawie wszystkie, poza jednym, pierwodruki, czasem w dwóch egzemplarzach. Ma też medale zaprojektowane przez Norwida, prace plastyczne. Biblioteczka prac norwidologicznych, która może stać się zapleczem do badań, do prac na poziomie szkolnym - to jest już kilka tysięcy pozycji. Prac o Norwidzie, czasopism, książek przedwojennych, współczesnych, najnowszych. Wszystko, co Norwidowi poświęcone staramy się do tego zbioru pozyskiwać.
O przybliżony czas, kiedy eksponaty mogą znaleźć się w zbiorach muzeum, zapytał Adam Mróz. - Tworząc to muzeum w 2021 r. zobowiązaliśmy się do pewnych czynności. Jako wszyscy twórcy mamy coś wnieść do tego wspólnego muzeum. Chyba wszyscy mają świadomość, w jakim stanie znajduje się ta substancja, którą jako samorząd powiatowy wnieśliśmy. Porozmawiamy o tym na zarządzie. Będziemy przekonywać także państwa radnych, żeby wydatkować pieniądze na dokumentację projektową, która jest niezbędna do ubiegania się o dofinansowanie. Mam nadzieję także, że nasi partnerzy, w tym gmina Zabrodzie, również w tym przedsięwzięciu będą brać udział. Takie było nasze wspólne zobowiązanie - dodał. - Co musimy zrobić, żeby muzeum, było gotowe, żebyśmy się mogli pochwalić tym księgozbiorem w naszym muzeum?
- Czas jest wypadkową finansów. Jeżeli zostałby zrobiony remont wnętrz, byłaby pokazywana wystawa stała. Optymistycznie patrząc, to kwestia 2 lat - odpowiedział Jacenty Matysiak. - Pytanie, czy jesteśmy w stanie w takim tempie pójść? Jednocześnie jest ogłoszony konkurs na zaprojektowanie wystawy stałej. Wyniki będą znane 15 albo 16 maja. Każdy z nas coś zadeklarował w 2021 r. Fundacja zadeklarowała, że na razie w formie depozytu, te zbiory byłyby przekazane do muzeum. Żeby tak się stało, muzeum musi być samodzielną placówką.
Żadne muzeum na siebie nie zarobi
Bartłomiej Adler zauważył, że w przypadku instytucji kultury trudno mówić o zyskach: - Zwłaszcza w przypadku tak niszowego elementu kultury w dzisiejszych czasach, jakim jest poezja, a zwłaszcza poezja Norwida, która jest poezją trudną. Ciężko będzie generować zyski, które pozwolą placówce utrzymać się samej. I tak placówka będzie skazana zawsze na dofinansowania, granty. Na ile możliwe jest zaangażowanie w to tych wszystkich uczelni wyższych, które pan wymienił? Żeby się nie okazało za 2-3 lata, że to wszystko wyremontujemy, a dalej będzie świecić pustkami.
Jacenty Matysiak potwierdził, że jedynym muzeum w Polsce, które ma większe dochody niż koszty, jest Wawel. - Wszystkie pozostałe muzea, Narodowe, Łazienki Królewskie - wszystkie obiekty są utrzymywane z dotacji ministerstwa bądź współprowadzącego. Od paru lat jestem dyrektorem i co pół roku jeżdżę na zjazdy dyrektorów z ministerstwem. Proszę mi wierzyć, dotacją 30 tys. zł nie można się pochwalić. Najniższa dotacja, jaką znam, to jest 800 tys. zł. Nawet taki powiat hrubieszowski daje 900 tys. zł. W pewnym sensie państwo do tej pory nie odczuliście problemów tego, co się wydarzyło. Nie chcę być źle zrozumianym, ale w 2018 r., kiedy starosta Pągowski umożliwił użytkowanie tego obiektu, fundacja przez 4 lata fundacja utrzymywała ten obiekt. Naprawiła dach, wstawiła rynny, inne rzeczy. Fundacja nie pytała, czy ktoś da pieniądze. Nawet nie wiedzieliśmy, jak się potoczą losy tego wszystkiego, tylko uznaliśmy, że warto się starać o to muzeum. Musimy się zastanowić, czy chcemy być partnerem i tworzyć to muzeum, czy nie. Fundacja jakąś sumę pieniędzy w swojej historii dała. Dała również w zeszłym roku, niezależnie od deklarowanej dotacji 30 tys. zł, dała prawie 50 tys. zł dodatkowych pieniędzy na to, żeby można było przeprowadzać remont. Myślę, że warto się pochylić nad tym, że jesteśmy wszyscy partnerami - zwrócił uwagę Jacenty Matysiak.
- Nie jestem przeciwny, żeby jakakolwiek jednostka samorządu wspierała. Mocno kibicuję temu przedsięwzięciu i doceniam to, co fundacja zrobiła. Mówię o czymś zupełnie innym - co ma się dziać w przyszłości - uściślił Bartłomiej Adler.
- Minister zadeklarował nam, jako jedynej placówce, dofinansowanie w wysokości o której mówiłem, nie na 10, a 20 lat - przypomniał dyrektor muzeum. - Mamy gwarancję od ministra, chociaż każdą gwarancję można odwołać, takie mamy czasy. Jeżeli się ministerstwo nie wycofa, to przez najbliższe 15 lat mamy 1 mln 600 tys. zł. Za to w postaci trochę ułomnej jesteśmy w stanie funkcjonować, ale to nie są pieniądze, które pozwolą, żeby to muzeum kwitło.
- Norwid nie jest poetą niszowym wbrew temu, co się myśli - dodał prof. Korpysz. - Jest bardzo silnie obecny w przestrzeni publicznej. Norwid jest cytowany przez wszystkich, jest przywoływany. Jest cała sieć szkół norwidowskich, są ich zjazdy - muzeum byłoby znakomitym miejscem do takich imprez. Środowisko badaczy Norwida od 43 lat wydaje nieprzerwanie czasopismo. To jest duże środowisko. Co roku ukazuje się kilkanaście książek, powstają kolejne prace, doktoraty i habilitacje. Studenci w pracach dyplomowych bardzo chętnie podejmują temat norwidowski. Muzeum może być zapleczem naukowym dzięki zgromadzonemu ogromnemu księgozbiorowi naukowemu. To miejsce może stać się także miejscem pracy twórczej. Wokół muzeum są też budynki współczesne. Pytanie do dyrekcji, czy da się je wyremontować. Tam można zrobić zaplecze noclegowe, gastronomiczne. Tam może funkcjonować nie tylko pusty budynek ze smutnymi eksponatami, do których będą przyjeżdżali pasjonaci, których jest naprawdę dużo, wbrew temu, co się myśli. To jest znakomity teren. Wiele muzeów pobiera opłaty za wstępy do parków, za sesje fotograficzne. Tam jest znakomity park. Oczywiście, żadne muzeum na siebie nie zarobi, ale to też nie jest studnia bez dna, która będzie generowała straty. To miejsce może generować także zyski, może współpracować ze środowiskiem lokalnym. Mogą się odbywać imprezy gminne, powiatowe. Nie bałbym się, że to będzie martwa przestrzeń.
Przekonani przekonują przekonanych
- Radnych nie trzeba przekonywać, że musimy się pochylić nad apelem pana dyrektora. Jesteśmy jednym z ojców założycieli i to jest nasza odpowiedzialność za słuszną decyzję podjętą wcześniej - do dyskusji włączyła się Teresa Czajkowska, pytając zarząd powiatu o dalsze plany, a dyrektora o pozyskiwanie środków z ministerstwa kultury.
- Nie możemy porównywać do poprzedniego okresu. Niestety, takich pieniędzy, które byśmy chcieli, nie dostajemy - odpowiedział Jacenty Matysiak. - Nie chciałbym spekulować, dlaczego tak jest. Żeby dokończyć remont zewnętrzny firma robiąca projekt oszacowała kosztorys na prawie 1,5 mln zł, dostaliśmy 700 parę tysięcy. Dość często pada hasło, że są inni prowadzący. Tak oni odbijają piłeczkę. Spróbujmy zawalczyć o Fundusze Norweskie. Żaby o nie zawalczyć, trzeba uruchomić trochę większe pieniądze niż, jak poinformowano przed chwilą, wytypował zarząd.
- Uważam, że powinniśmy mieć koncepcję, plan działania. Musimy to etapować. To klucz do dalszych sukcesów muzeum - przekonywała Agnieszka Ołdak-Prokop. - Mamy budynek muzealny, przepiękny park. Powinniśmy się zastanowić nad etapowaniem całego procesu inwestycyjnego, projektowania. Czy pan dyrektor ma taki zarys?
- Zdaję sobie sprawę, że jedyne rozwiązanie to postępować w sposób etapowy. W tej chwili najważniejszą rzeczą jest doprowadzić do tego, żeby te trzy budynki, czyli dwie oficyny i budynek pałacu, doprowadzić do stanu użytkowego - odpowiedział Jacenty Matysiak. - W oficynach będzie można prowadzić działalność dodatkowo, a w budynku głównym będzie wystawa stała. Te dwa budynki już mogłyby generować jakieś dochody. Byłyby bilety wejściowe, może nieduże. Pozostałe rzeczy też wymagają pieniędzy. Gdziekolwiek chcielibyśmy coś zrobić, pójść do przodu, wymaga to funduszy. Nie dostaliśmy w ogóle pieniędzy na prace związane z terenem - to abstrakcja, żeby pozyskać pieniądze w tej chwili, więc wygospodarowaliśmy fundusze i odmulamy stawy. Chcemy w ten sposób podnieść atrakcyjność naszego terenu. Po 4 sezonach mamy trzecią co do wielkości liczbę słuchaczy uczestniczących w koncertach. Większą publiczność ma jedynie Żelazowa Wola i Łazienki Królewskie. Mam w tej chwili 30% pianistów na rok 2027. Taka jest magia Dębinek. Mają coś w sobie, że jak się przekracza bramę, to się wkracza w inną przestrzeń. Ponownie będę składał do ministerstwa na tzw. PFU. Jeśli będę miał projekty wnętrz i tych trzech budynków, i PFU całego terenu, to myślę, że następne lata będą dla nas owocne.
- Do zarządu nisko się pochylam, żeby przeznaczyć środki, ale również deklaruję, że porozmawiam z radnymi z Zabrodzia i z panem wójtem - zapewniła Agnieszka Ołdak-Prokop, mieszkanka gminy Zabrodzie.
- Wchodzimy w etap, że przekonani przekonują przekonanych - skomentował Grzegorz Nowosielski. - Jak znam ten zarząd, to zrobi taką inżynierię finansową, jak jest perspektywa środków unijnych czy norweskich, to znajdzie pieniądze na projekty techniczne. Łatwiej byłoby radzie podejmować kompleksowe decyzje, mając koncepcję. Program funkcjonalno-użytkowy byłby również jednym z kroków milowych, załącznikiem do tej koncepcji. Musimy mieć jakieś wyobrażenie i odnosić się o tego wyobrażenia. Z tego wyjdzie też kwestia podzielenia, etapowania. Są sprawy najpilniejsze i takie, które mogą być w drugim, albo nawet trzecim etapie zrobione. I dotyczące terenu zewnętrznego, budynków i samej działalności. Jak to wszystko poukładamy, to łatwiej nam będzie zrezygnować z jednej drogi rocznie, innej inwestycji, poszukać dodatkowych środków, żeby ten projekt przyspieszał.
Jest to troszeczkę żenujące dla naszego państwa
Sekretarz powiatu Leszek Marszał w 2021 r., jako ówczesny wicestarosta, był jednym z sygnatariuszy listu intencyjnego o wspólnym prowadzeniu muzeum w Dębinkach. List podpisali również minister kultury Piotr Gliński, starosta Jerzy Żukowski, wójt gminy Zabrodzie Krzysztof Jezierski i prezes fundacji Jacenty Matysiak. - Kiedy to muzeum zawiązywaliśmy, żaden z samorządów nie czuł się na siłach, żeby dźwignąć to organizatorsko, a szczególnie finansowo. Dlatego kwota przeznaczona przez ministra była punktem wyjścia i podstawą funkcjonowania. Wiele lat były starania o muzeum. To, co przeznaczył minister było nieodzowne, żebyśmy to muzeum utworzyli - przypomniał Leszek Marszał. - 1 mln 600 tys. zł to nie jest mała kwota. To właśnie na poziomie dotacji, jaką dostaje WOK Hutnik od Gminy Wyszków.
Sekretarz zapewnił, że powiat prowadzi rozmowy w kwestii pozyskania środków dla muzeum: - Do marszałka wnioskowaliśmy o prace projektowe i konserwatorskie w jednej z oficyn - na 536 tys. zł z wkładem powiatu 50%. Inicjatorem projektowania wnętrz był wójt Jezierski. Mamy nadzieję, że zarząd będzie prowadził rozmowy z gminą. Muzeum, fundacja zamierza się spotkać i też prosić o wsparcie. Jak jest kilka podmiotów, to łatwiej będzie finansowo to poukładać. Zarząd jako pierwszy wykazał inicjatywę, mimo że inicjatorem był ktoś inny.
- Nie są to przyjemne przyjścia pana dyrektora na naszą radę. Wszyscy się zgadzamy, a nic się nie dzieje - skomentował Paweł Deluga. - Sekretarz sprawuje bezpośredni nadzór, w tym nad Muzeum Cypriana Norwida w Dębinkach. A nadzór to też wsparcie. Pan dyrektor chyba nie powinien sam do końca tutaj występować. Może nie do końca jest pan od tego. Pan to założył, za co panu chwała, prowadzi pan, przebija przez wszystkie ściany. Jest to troszeczkę niepoważne. Nie oceniam nas, bo nam jako radnym nie jest łatwo, my takich pieniędzy nie wygenerujemy. Jest to troszeczkę żenujące dla naszego państwa, bo mamy czterech wieszczy i jedyne dworki i pałace na terenie naszego państwa to tylko Norwida. Mamy ten, gdzie się urodził i ten, gdzie przebywał. Wspierajmy pana dyrektora. I jeśli ktoś ma bezpośredni nadzór, to wspierajmy, projektujmy. Jakby dziecko odbijało się od mamy do taty. Niby wszyscy pozwalają, dziecko nie wie, co ma robić. My, jako powiat, tego nie damy rady, to zbyt duże pieniądze, żeby to wyremontować. Musimy o tym głośniej mówić, może pisać, może jeździć.
- Zarząd niejednokrotnie podejmował temat muzeum. Na ostatnim zarządzie również, co dzisiaj na wstępie sesji przeczytałam - głos zabrała starosta Marzena Dyl. - Również pochyliliśmy się nad tym, że pan dyrektor ogłosił postępowanie przetargowe na wykonanie prac projektowych pałacu i dwóch oficyn. Kwota z dokumentów, które otrzymaliśmy to ok. 400 tys. zł. Jako jeden z trzech współorganizatorów muzeum stwierdziliśmy jednogłośnie, że trzeba dołożyć wszelkich starań, żeby zabezpieczyć pieniądze na projekt, bo to jest podstawą, żeby muzeum mogło się ubiegać o miliony, o które nam chodzi. Postanowiliśmy już na tym zarządzie, nie czekając na decyzję innych współorganizatorów, czyli Gminy Zabrodzie i fundacji, wprowadzić taki punkt do budżetu. Na ten moment wyszło nam z dokumentów, że dla powiatu 1/3 to kwota 135 tys. zł. Ale zarząd nie powiedział ostatniego słowa. Jeżeli pan dyrektor rozpisze ponowne postępowanie, bo to zostało unieważnione, jeżeli ta kwota będzie inna, jeżeli trzeba będzie dołożyć trochę więcej, to wspólnie zadecydujemy.
- Jeżeli pan dyrektor przedstawi etapowanie, jeżeli nie będzie nas na wszystko stać w tym roku, a etap pierwszy będzie obejmował jakiś konkretny zakres, to w tym roku damy na konkretny zakres jako współorganizatorzy tego muzeum. Jeżeli na kolejnej sesji trzeba będzie zwiększyć środki, to liczę że państwo poprzecie - dodała starosta.
- Głosuję dwiema rękami za pani wnioskiem, ale bardzo prosiłby pana dyrektora o złożenie koncepcji funkcjonowania muzeum - dodał Grzegorz Nowosielski.
Własność powiatu, ale…
Skoro mowa o muzeum, warto przypomnieć, że od lat majątek starają się odzyskać spadkobiercy poprzednich właścicieli. Sytuacja wygląda inaczej niż w przypadku nieruchomości dawniej należących do rodziny Skarżyńskich, bo tu Powiat Wyszkowski posiada prawo własności i dysponowania gruntem. Ale są też niekorzystne dla powiatu decyzje ministra rolnictwa uznające roszczenia spadkobierców byłych właścicieli dworu w Dębinkach. Minister orzekł, że zespół pałacowo-parkowy w Dębinkach o pow. 5,73 ha nie podpada pod działanie dekretu z 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej. Dwór i jego otulina miały wrócić do spadkobierców. Swoją decyzję uzasadniał tym, że zespół ten był wyodrębniony od reszty majątku i nie był z nim połączony funkcjonalnie. Uznał, że stanowił siedlisko mieszkalne i wypoczynkowe; nie służył celom gospodarczym związanym z prowadzeniem gospodarstwa rolnego, lecz pełnił wyłącznie funkcję rezydencjalną.
Powiat oczywiście odwołał się od tej decyzji, a Wojewódzki Sąd Administracyjny cofnął ją do ponownego rozpatrzenia. Minister rolnictwa w 2023 r. wydał kolejną decyzję - również niekorzystną dla samorządu powiatowego. I po raz kolejny zarząd powiatu zdecydował o złożeniu skargi do sądu, a ten tym razem skargę oddalił.
Obecnie sprawa jest w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, gdzie powiat wystąpił ze skargą kasacyjną. Jest jednak zawieszona z uwagi na śmierć jednego ze spadkobierców i w związku z tym konieczność ustalenia następców prawnych.



