Rodzice i kadra pedagogiczna Przedszkola nr 4 obawiają się o przyszłość swojej placówki. Ich wątpliwości budzi tegoroczna rekrutacja. -
- Nie możemy zgodzić się na działania prowadzące do stopniowego wygaszania naszej placówki pod pretekstem oszczędności. Nasze przedszkole jest potrzebne zarówno dzieciom, rodzicom, jak i całej lokalnej społeczności - podkreśla dyrektor przedszkola.
Burmistrz deklaruje, że nabór w tym roku będzie. - Jest z naszej strony taka wola, zrozumieliśmy postulaty - mówi.
Jednocześnie zapowiada, że to prawdopodobnie ostatni rok funkcjonowania przedszkola w tej lokalizacji. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest połączenie go ze Szkołą Podstawową nr 2.
By wyrazić swoje wątpliwości, rodzice i nauczyciele wykorzystali środowe (15 kwietnia) posiedzenie komisji oświaty, które, zgodnie z harmonogramem, zaplanowane było akurat w Przedszkolu nr 4. Nie bez powodu akurat tu, bo od dawna mówi się o konieczności poprawy warunków lokalowych placówki.
- Po pierwsze funkcjonujemy w budynku, który od lat wymaga kompleksowego rozwiązania - rozpoczęła dyrektor Przedszkola Integracyjnego Grażyna Wójcik. - Jako dyrekcja, pracownicy i rodzice jesteśmy gotowi współpracować nad stworzeniem nowoczesnej, bezpiecznej i dostosowanej do potrzeb dzieci przestrzeni. Oczekujemy jednak realnego planu i wsparcia w kierunku budowy lub pozyskania nowego obiektu, który zapewni dzieciom warunki na miarę współczesnych standardów.
To, co w ostatnich dniach mocno zaniepokoiło przedszkolną społeczność, jest rekrutacja. - Drugim, równie niepokojącym problemem jest propozycja odebrania nam 10 dzieci, które zostały prawidłowo zrekrutowane do naszego przedszkola, w tym dzieci z niepełnosprawnościami. My jako kadra, ja jako dyrektor, myślę, że rodzice również, nie wyrażamy na to zgody. Rodzice wybrali nasze przedszkole świadomie, ponieważ tu dzieci otrzymują wsparcie, którego nie zapewni im inna placówka. Przenoszenie tych dzieci wbrew woli rodziców i wbrew ich potrzebom byłoby działaniem nie tylko nieuzasadnionym, ale przede wszystkim krzywdzącym - podkreśliła pani dyrektor. - Nie możemy zgodzić się na działania prowadzące również do stopniowego wygaszania naszej placówki pod pretekstem oszczędności. Nasze przedszkole jest potrzebne zarówno dzieciom, rodzicom, jak i całej lokalnej społeczności. Jesteśmy gotowi do dialogu i współpracy, ale nie zaakceptujemy rozwiązań, które naruszają prawa dzieci i destabilizują funkcjonowanie placówki.
- Jako społeczność związana z przedszkolem, pracownicy, rodzice i osoby nas wspierające działamy w jednej sprawie. Łączy nas troska o dobro dzieci, ich poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość rozwoju w warunkach, które odpowiadają ich potrzebom. Dlatego zwracamy się do komisji z prośbą o jednoznaczne zajęcie stanowiska w tej sprawie oraz o wsparcie naszych działań. Nie można szukać oszczędności kosztem dzieci, zwłaszcza tych najbardziej potrzebujących. Wygaszanie placówki to decyzja o długofalowych konsekwencjach dla całej lokalnej społeczności. Konsekwencjach, których nie da się już odwrócić. Jeśli mamy rozmawiać o budynku, rozmawiajmy o realnych rozwiązań, a nie o ograniczaniu działalności przedszkola, które od lat pełni kluczową rolę w życiu mieszkańców - zakończyła pani dyrektor.
- Zgadzamy się ze wszystkim, co pani dyrektor powiedziała. Oczywiście możemy tylko powiedzieć, że chcemy i jesteśmy dla państwa wsparciem i że będziemy państwa działania popierać - zapewniła przewodnicząca komisji oświaty Monika Bieżuńska. - Od początku przedszkole jest bliskie naszemu sercu, na pewno samych was z tym nie zostawimy. Leży nam na sercu dobro waszych dzieci. Oczywiście dołożymy starań, żeby warunki w państwa przedszkolu poprawić.
O likwidacji tego przedszkola nie słyszałam
W posiedzeniu licznie wzięli udział rodzice, którym towarzyszyły duże emocje. Uważają, że tylko Przedszkole Integracyjne jest w stanie zapewnić dzieciom z niepełnosprawnościami odpowiednią opiekę i dać szansę na rozwój. Ale niepokój odczuwają również rodzice pozostałych dzieci, które dopiero zaczęły chodzić do przedszkola. Nie wyobrażają sobie, by za jakiś czas dzieci miały zmieniać przedszkole, bo ich dotychczasowe zostanie wygaszone.
- To jest jedyne w gminie przedszkole integracyjnej, gdzie dzieci otrzymują realną pomoc. Inne przedszkola nie są przygotowane do pracy z dziećmi z trudnościami. Moje dziecko przyszło tu z innego przedszkola, gdzie na co dzień byłam wzywana i zamiast realnej pomocy, wskazania kierunku, w którą stronę mam się udać z dzieckiem, słyszałam, że moje dziecko jest nienormalne. Tutaj moje dziecko otrzymuje realną pomoc. Na co dzień jest akceptowane. My mamy trudności każdego dnia. A wy chcecie jeszcze nam przysporzyć trudności, reorganizując tę placówkę?
Radni kilkukrotnie podkreślali, że rozumieją rodziców i wspierają. Niestety, w posiedzeniu komisji nie wziął udział nikt z urzędu. Przewodnicząca komisji zaprosiła zastępcę burmistrza Artura Laskowskiego, ale przebywa akurat w delegacji.
- Kto jest odpowiedzialny za tak genialny pomysł, żeby takie przedszkole jak to, które codziennie pomaga dzieciakom, likwidować? Co trzeba mieć w głowie w ogóle? Ja nie mogę tego pojąć - mówił jeden z oburzonych rodziców.
- Powiem szczerze, że o likwidacji tego przedszkola nie słyszałam. Nie wiem, skąd macie informacje - dziwiła się Monika Bieżuńska.
- Na Wyszkowie pogłoski chodzą, że będzie zamykane - mówili rodzice. - Ludzie dzieci tu nie zapisują. Zamiast budować stajnię, dajmy na przedszkole.
- Jak w tym roku gmina nie przyjmie 3-latków, za rok tak samo, to kto będzie prowadził przedszkole dla dwóch grup? - przekonywali rodzice.
Ich zdaniem, skoro dzieci jest mniej i są problemy z rekrutacją, to powinno się przenieść niepełne grupy z innego przedszkola do ich placówki. Tymczasem gmina wykonuje ruch w drugą stronę. - Czy dzieciom z innego przedszkola coś się stanie, jeśli przeniesiecie je tu? Nie. Ale jeśli zabierzecie stąd dzieci z niepełnosprawnością do innego, czy coś się stanie? Stanie. W żadnym innym przedszkolu w naszej gminie nie ma sal do terapii. Jak mają być realizowane terapie dzieci z orzeczeniem? Inne przedszkola nie mają wykształconej kadry, nie mają sal, nie mają materiałów do pracy. Zajęcia tutaj to ogromny krok do rozwoju tych dzieci. Ja również mam dziecko z niepełnosprawnością. Wydajemy ogromne pieniądze na rehabilitację. Gmina wybiera najgorszy z możliwych wariantów. Są przedszkola, które mają niepełne grupy. Dlaczego nie przenieść ich tutaj? Wtedy dzieci z niepełnosprawnością nie stracą, kadra nie zostanie zredukowana, a tam niech się otworzy zerówka. I nikt na tym nie straci. A tutaj ma być otworzona zerówka, tam mają być trzylatki. A za rok tutaj nikt się nie zgłosi, bo rodzice będą mieć w głowie, że w tamtym roku nie powstała, to idziemy do „pewniaków”.
Wypowiedziała się również mama, której dziecko z niepełnosprawnością zostało zrekrutowane do trzylatków. - Od jego urodzenia non stop walczę. Najpierw o jego życie, później o jego rozwój. Wiecie państwo, ile mnie kosztowało, żeby go w ogóle puścić do przedszkola? Wybrałam to przedszkole, dlatego że są o nim cudowne opinie. Byłam z panią dyrektor na godzinnym spotkaniu, omawiałyśmy wszelakie kwestie, ponieważ dziecko ma specyficzne potrzeby. I teraz otrzymana wiadomość, że zostanie przyniesione. Ja sobie w normalnym przedszkolu dziecka po prostu nie wyobrażam. Nie, po prostu nie. On potrzebuje wyspecjalizowanej kadry, wiedzy, doświadczenia, tego co mają tutaj państwo do zaoferowania.
To nie my
- Sam fakt, że zebraliście się tak licznie, widzicie realny rozwój dziecka i my to rozumiemy. Wiemy, że kadra musi być wspaniała, skoro tyle rodziców przyszło. Widzimy, że są emocje. Tylko ta narracja, że gmina, gmina. Proszę oddzielić słowo gmina od naszej tutaj obecności, bo nasza tutaj obecność jest spowodowana państwa problemem i my naprawdę jesteśmy otwarci. Naprawdę chcemy pomóc - zapewniła Lidia Błachnio. - Państwo mówią, że gmina nie chce, ale to nie tak, że my. To nie my. Każdemu z nas są znane te problemy. Nie opowiadamy za wszystkie decyzje, ale mamy wpływ na pewne decyzje. Dlatego tak tutaj jesteśmy.
- Od wielu miesięcy debatujemy, jak zmodernizować przedszkole, usprawnić pracę. Szkoda, że nie ma panów burmistrzów i pani naczelnik - dodała Joanna Kulesza.
Adam Szczerba również przypomniał, że rada przeznaczyła środki na zaplanowanie poprawy warunków przedszkola. - Nie było decyzji, w jakiej formie ma być ta przebudowa. Wszyscy byliśmy zgodni co do tego. Demografia jest demografią. Nie sprawimy, że dzieci będzie więcej, ale wiemy też, że dzieci z potrzebami będzie coraz więcej, a nie coraz mniej. Potrzeba takiej jednostki jest jak najbardziej zasadna. Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto chciałby to kwestionować.
- Organem decyzyjnym w kontekście tworzenia oddziałów jest organ prowadzący, pan burmistrz - kontynuował Adam Szczerba. - Rozumiem, że padły wstępne decyzje, że na dzień dzisiejszy jest 10 dzieci zakwalifikowanych, więc najprawdopodobniej grupa nie zostanie utworzona. I to jest ból, który państwo czują i my też go czujemy. W oderwaniu od emocji, trzeba spojrzeć na dane. Nie jest tak, że na dzień dzisiejszy musimy wybierać między przedszkolami. Mamy niższą demografię, ale o tym, że ten rocznik będzie mniejszy było wiadomo 3 lata temu. Nie podjęto żadnych działań, żeby naprowadzić rekrutację na właściwe tory. Część rodziców nie ma świadomości, że w przedszkolach publicznych są miejsca. Do tej pory było tak, że nie było miejsc. Ale dzieci nie ubyło o 50%.
- Dlaczego więc nie uwzględniać nas w rekrutacji uzupełniającej? - dopytywała jedna z mam.
- Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, żeby taka sytuacja mogła nastąpić, że grupa nie zostanie utworzona - kontynuował Adam Szczerba. - Patrząc na całą rekrutację, że nie możemy sobie pozwolić, żebyśmy tracili dzieci w rekrutacji. Gmina powinna położyć wszystkie środki, żeby zawalczyć o rekrutację uzupełniająca. W szkołach rzeczywiście nie da się nic zrobić, ale też szkół niepublicznych jest mniej. W przedszkolach sytuacja jest odmienna. Dzieci, które w tym roku powinny przyjść do przedszkoli, jest 330. Na dzień dzisiejszy w całej rekrutacji jest 130 dzieci. Działania długofalowe związane z niżem demograficznym, reorganizacją powinny być przemyślane, a nie na zasadzie, że dziś nam rekrutacja nie wyszła, to nie tworzymy oddziału.
Adam Szczerba podkreślił, że toczą się rozmowy na temat poprawy warunków lokalowych przedszkola: - Była mowa, że może stworzyć nową placówką z prawdziwego zdarzenia, w połączeniu z zespołem szkolno-przedszkolnym w Dwójce. Wariantów jest pięć czy sześć. Natomiast w ogóle nie powinniśmy dyskutować, czy przedszkole ma istnieć czy nie.
Przedstawiciele rady rodziców i rady pedagogicznej spotkali się z burmistrzem, jego zastępcą i panią naczelnik. - Nie uzyskaliśmy żadnej konkretnej odpowiedzi - relacjonowali.
- Pan burmistrz powiedział, że Wyszków nie zostanie bez przedszkola integracyjnego. Ale nie wiemy, może ma powstać gdzieś indziej, może Przedszkole nr 7 ma się takim stać.
- Nie ma opcji likwidacji tego przedszkola - zapewniła Monika Bieżuńska.
Jest decyzja
Następnego dnia, 16 kwietnia, przedstawiciele rodziców spotkali się z burmistrzem Piotrem Płochockim. Po spotkaniu zadeklarował, że gmina postara się w tym roku utworzyć grupę 3-latków. - Jest z naszej strony taka wola. Zrozumieliśmy postulaty - mówi w rozmowie z „Nowym Wyszkowiakiem”. - W 2027 r. planujemy przenieść całe Przedszkole Integracyjne do innego budynku. Nasza intencja była taka, żeby w tym przejściowym okresie w obecnej siedzibie przedszkola było trochę luźniej, ale rodzice zadeklarowali, że to nie jest dla nich żaden problem.
O tym, że możliwości rozbudowy przedszkola w obecnej lokalizacji są małe, mówi się od dawna. - Nikt nie będzie inwestował w ten budynek - przyznaje burmistrz.
Jednak ostateczne decyzje, gdzie Przedszkole Integracyjne zostanie przeniesione, nie zapadły. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest połączenie go ze Szkołą Podstawową nr 2. - Połączenie jednostek to najbardziej prawdopodobna wersja - przyznaje Piotr Płochocki. - Sprawdzamy możliwości prawne.



