Coraz wyraźniej widać, że mamy w Wyszkowie dwie władze, którym współpraca się nie układa, o ile w ogóle taka jest. Na linii burmistrz/urzędnicy - rada miejska iskrzy coraz bardziej.
- To jest kwestia braku zaufania i braku komunikacji - podczas burzliwej dyskusji na ostatniej sesji rady miejskiej przyznał jej przewodniczący Adam Szczerba.
- To nie jest tak, że wam bardziej zależy albo nam bardziej zależy - komentował z kolei burmistrz Piotr Płochocki.
Długą i burzliwą dyskusję tym razem wywołały zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej, a konkretnie środki na projekt rewitalizacji zabytkowej stajni oraz szanse na przebudowę ronda im. Ks. Mieczkowskiego.
Co z mostem w Kamieńczyku?
Przewodniczący Adam Szczerba zwrócił uwagę, że w projekcie zmian nie ma środków na przebudowę mostu w Kamieńczyku, o którym szeroko dyskutowano w grudniu, podczas przyjmowania budżetu na 2026 r.: - Mówiliśmy, że na szybko nie ma co wprowadzać zmian w budżecie. Natomiast jeśli w marcu albo po rozliczeniu roku pojawią się środki, to na pewno do tego tematu wrócimy. Na dzień dzisiejszy taka pozycja nie znalazła się w budżecie. Myślę, że tutaj mieliśmy wszyscy zgodę, że kwestia mostu jest ważna, bo, patrząc na ekspertyzę, most jest w stanie krytycznym. Czy jakieś działania w temacie mostu zostały podjęte?
- Prowadzimy analizy, natomiast żadna z nich nie przybliżyła nas do momentu, w którym musielibyśmy zabezpieczać pieniądze - odpowiedział burmistrz Piotr Płochocki. - Wszyscy wiemy, że most jest w złym stanie nie od wczoraj. Dyskusja nie była o tym, czy zabezpieczać most doraźnie, tylko w którą stronę iść, jeśli chodzi o jego konstrukcję. W myśl ekspertyzy mieliśmy na stole cztery warianty, z czego dwa doraźne, ale już w koszcie kilku milionów złotych, a dwa bardziej docelowe, ale była mowa o kilkunastu i kilkudziesięciu milionach złotych. Jakkolwiek ten most jest ważny dla mieszkańców i ludzi korzystających z uroków rzeki Liwiec, to wydatkowanie 15 czy 20 paru milionów złotych z naszego budżetu na docelowe rozwiązanie problemu mostu, który leży na rubieżach gminy, nie jest centralnym punktem komunikacyjnym, to się nigdy nie zdarzyło i raczej nie rozpatrywałbym tego w kategoriach - przy naszych możliwościach budżetowych i perspektywach budżetowych - ruchów realnych. Możemy to zrobić tylko jeśli chodzi o dofinansowanie. A dofinansowania na mosty są raczej mało popularne, jeśli w ogóle istnieją na tę chwilę. Próbujemy sprawę nieformalnie popchnąć trochę od góry przez inne organy. Praktyka najczęstsza jest taka, co jest mi przykro mówić, ale tak jest, że gminy nierzadko dużo mniej zasobne od Gminy Wyszków, stojąc przed takim dylematem, po prostu most czasowo zamykają, jeśli nie nadaje się do użytku.
- Kwestia mostu jest obarczona ryzykiem czasowym ze względu na jego stan. Z niego korzystają nie tylko mieszkańcy, ale też służby. Temat jest pilny, a przygotowanie dokumentacji projektowej jest niezbędne. Jeśli jakiekolwiek środki się pojawią, powinniśmy być gotowi - uważa Adam Szczerba.
O rozmowy na temat wspólnych działań z Gminą Łochów zapytał Artur Brzeziński.
- To nasz naturalny partner, ale nie podjęliśmy rozmów chociażby z tego względu, że nie wiemy, jak wyglądają nawet nieformalne możliwości. Kiedy będziemy znać ten horyzont, będziemy mogli zaproponować cokolwiek - odpowiedział burmistrz. - Służby nadal mogą mostem jeździć, on nie grozi na tę chwilę zawaleniem, nawet jeśli stan techniczny faktycznie jest zły.
To nie jest kwestia pierwszeństwa potrzeby
Do WPF wprowadzono natomiast 120 tys. zł na projekt rewitalizacji budynku zabytkowej stajni - z kwotą na 2026 r. w wysokości 120 tys. zł na wykonanie projektu przed złożeniem wniosku o zewnętrzne dofinansowanie. Urząd planuje starać się o środki z tzw. Funduszy Norweskich.
I ta inwestycja wzbudziła największe wątpliwości radnych, które wyraził przewodniczący Adam Szczerba: - Przekierowujemy działanie na kolejne zadanie z kultury. Mamy dworzec, który na dniach będzie ukończony, który nie ma finalnie przeznaczenia i nie wiemy, co w nim będzie. Pojawia się projekt następnego budynku gminnego z przeznaczeniem na kulturę, który trzeba będzie utrzymywać, a leżą nam wszystkie tematy istotne dotyczące chociażby problemów transportowych. Mamy dużą przebudowę ul. Sikorskiego. Mamy nadzieję, że pojawi się kwestia przebudowy przez MZDW ronda na ul. Pułtuskiej. Przede wszystkim pojawia się przebudowa ronda przy moście samochodowym, na wjeździe do Wyszkowa, które jest największą uciążliwością w tym momencie. Czy zasadne jest przystępowanie do nowego projektu stajnia? Mamy zrozumienie, że to jest budynek gminny, który trzeba utrzymać i o niego zadbać, ale nie kosztem realizacji innych projektów, również pilnych jak choćby most jeden czy drugi. Na dzień dzisiejszy mamy w utrzymaniu bibliotekę, Hutnik. Jeśli już mówimy o pozyskiwaniu środków zewnętrznych z Funduszy Norweskich na kulturę, czy nie powinniśmy się skupić na potrzebach bieżących budynków, czyli Hutnika i biblioteki, żeby nie generować dodatkowych kosztów? Jeśli chodzi o kulturę to największym problemem jest kwestia dużej sali widowiskowej, a nie małych sal, w których można prowadzić prelekcje czy wystawy, bo na to miejsce mamy zarówno w Hutniku, jak i na dworcu.
- Tak, zasadne jest przeznaczenie tej kwoty na stajnię. Stajnia, która mieści się przy pałacu Skarżyńskich, jest zabytkiem rejestrowym, czyli ma najwyższą formę ochrony, jest chroniona przez Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków - odpowiedział burmistrz Piotr Płochocki. - To nie jest kwestia pierwszeństwa potrzeby kulturalnej, tylko pierwszeństwa remontu budynku rejestrowego, naszego najważniejszego zabytku z tych, które są najbardziej zaniedbane. Dofinansowanie z Funduszy Norweskich jest przeznaczone właśnie na budynki historyczne będące w rejestrze konserwatora. Nie tworzyłbym fałszywej alternatywy, że nie dbamy o potrzeby komunikacyjne, a dbamy o potrzeby, które teoretycznie mogłyby poczekać.
Burmistrz wskazał również na potrzebę pomieszczeń na inicjatywy kulturalne: - Stajnia ma jedno z największych pomieszczeń ekspozycyjnych dla różnego rodzaju wystaw. W budynku dworca nie ma takiej powierzchni. Jest hol użytkowy, będą na nim schody. Jest sala muzyczna przeznaczona zarówno do kameralnych spektakli teatralnych, małych koncertów i pokazów filmowych. Dodanie tam jeszcze jednej funkcji byłoby bardzo trudne. W Hutniku jest tylko hol. W bibliotece jest to bardzo mocno improwizowane, jeśli chodzi o powierzchnię wystawienniczą, bo tam trudno jest o 2 m prostej ściany. Są potrzeby kulturalne, które nie są salą widowiskową, chociaż takowa jest nam potrzebna, które jeszcze nie zostały zrealizowane.
Piotr Płochocki podkreślił, że projekt Stajnia jest częścią programu wyborczego. - Zarówno mojego, pana przewodniczącego, części państwa radnych - zwrócił się do klubu WIS Masz Wybór.
Dalej argumentował, że inwestycje infrastrukturalne są w realizacji: - Ul. Sikorskiego - problem narastał od wielu lat, był gotowy projekt, teraz znajduje finał. Most - jeśli takowe dofinansowania by były, to już byśmy się o nie starali. Rondo na skrzyżowaniu Graficznej, Sikorskiego i Pułtuskiej - zrobiliśmy projekt, zawieźliśmy do MZDW i wiemy, że zostanie zrealizowany - czy za pół roku, za rok, tak nam obiecano. Zrobiliśmy, co mogliśmy zrobić. Przebiliśmy piłkę ze swojej strony kortu.
Jakie są szanse na przebudowę ronda?
Zdaniem Piotra Płochockiego szanse na przebudowę ronda ks. Mieczkowskiego w najbliższym czasie są nikłe: - Wszyscy wiemy, że jest potrzeba. Jednocześnie jeszcze nikt jasno nie wymyślił, jak chciałby je przebudować w realnych możliwościach. Bo to, że chcielibyśmy tam mieć trzy pasy i oddzielny zjazd do każdej ulicy, to możemy sobie marzyć. Mamy takie możliwości, jakie mamy i wciąż głównym rozgrywającym jest właściciel, czyli GDDKiA i to ona finalnie zdecyduje, jak to rondo będzie przebudowane. Jeśli tam nie będzie dobrej woli, to możemy mnóstwo starań poczynić i wciąż nie spotka się to z oczekiwanym przez nas finałem.
- Temat stajni jest od 2 lat ciągnięty. Był Hackathon, Archiforum. Państwo z uczelni powiedzieli, że urzędnicy byli na każde zawołanie, to znaczy, że robili to kosztem innych tematów. Nie jest prawdą, że one nie zależą od nas - uważa Adam Szczerba. - Jeśli mówimy o programie wyborczym, to stajnia była tematem, ale oprócz tej stajni było jeszcze wiele innych tematów, które nie są realizowane. Spieranie się w grudniu z radą, czy wprowadzać pieniądze na przebudowę ronda przy moście, bo nie ma rozwiązania, to ja nie wiem, czy pan burmistrz rozmawiał z GDDKiA. Bo ja byłem na takim spotkaniu i część radnych, gdzie panowie powiedzieli z otwartymi rękami: zróbcie projekt, my będziemy robić przebudowę. Gotowe rozwiązanie leży na stole i nie jest realizowane, zajmujemy się innym tematem.
- Czy mamy zapewnione wszystkie potrzeby obecnych budynków w ramach obszaru kultury? - kontynuował przewodniczący rady. - Biblioteka potrzebuje dodatkowych kwestii remontowych - jest kwestia wyjść podziemnych, izolacji. W Hutniku jest kwestia izolacji budynku, fundamentów, zadaszenia. Czy takie rzeczy nie powinny być w ramach tego funduszu realizowane?
- Nabór dotyczy rewitalizacji obiektów zabytkowych. Nie mamy dowolności, dlatego nie zestawiam tych zadań ze sobą - podkreśliła naczelnik wydziału inwestycji Żaneta Kozak.
Paweł Zawadzki przypomniał, że radni byli na spotkaniach w GDDKiA: - Otrzymaliśmy informacje, że przebudowa ronda jest zasadna. 19 grudnia napisałem wystąpienie do GDKKiA z formalnym wnioskiem o realizację tej inwestycji. 5 marca otrzymałem odpowiedź, że pan burmistrz dostał projekt umowy użyczenia gruntów, które są pod rondem, z przeznaczeniem na realizację przez gminę dokumentacji projektowej. Co się stało z tą umową? Termin biegnie do końca 2027 r. Mamy możliwość ruszenia z projektem.
- Pan wie, co się dzieje, bo pan u mnie był, pan ze mną rozmawiał w tej sprawie i ja pana poinformowałam o krokach, jakie zostały podjęte, ale rozumiem, że mam powtórzyć to jeszcze raz - skomentowała Żaneta Kozak. - Takie porozumienie wpłynęło do nas. W treści porozumienia nie było żadnego odniesienia do kwestii związanej z realizacją zadania. Dotychczas, jak podpisywaliśmy takie umowy np. z MZDW, pojawiał się zapis - nie bardzo sztywny, ale jakikolwiek zapis, że dokumentacja przez nas wykonana będzie realizowana przez zarządcę obiektu.
Poza tym wątpliwości urzędników wzbudził zapis sugerujący, że na czas projektowania gmina przejęłaby utrzymanie ronda.
- Dotarliśmy do korespondencji, którą państwo wystosowaliście do GDKKiA. Myślę, że łatwiej by było, gdyby trafiła ona do naszej wiadomości - do radnych zwróciła się Żaneta Kozak. - Proponowany zakres przebudowy tego ronda to rozbudowa. Rozbudowa to decyzja ZRID, a literalnie w treści porozumienia wpisane jest zgłoszenie pozwolenia na budowę, nie mamy wymienionej decyzji ZRID. Żeby się nie okazało, że nie możemy rozbudowywać, a jedynie przebudowywać istniejącą infrastrukturę.
Wycieczki czy oficjalne wizyty?
- To świadectwo erozji zaufania. Czemu państwo takie wycieczki organizujecie? - do Pawła Zawadzkiego zwrócił się zastępca burmistrza Artur Laskowski. - Mnie to zdumiewa. Państwa rola jest chyba zupełnie inna. Jak to świadczy o Wyszkowie, że w momencie, kiedy profesjonalne służby zajmują się, na zlecenie burmistrza, jakąś sprawą, pan nie ufa burmistrzowi? Pan nie ufa profesjonalnemu zespołowi, który jest tu zatrudniony i musi pan sprawdzać? Czemu pan to robi?
Na te pytania odpowiedział Adam Szczerba: - Pan burmistrz mówi, że nie ma działań, nic nie jest od nas zależne. 10 minut później od pani urzędniczki uzyskujemy informację, że podjęliśmy działania, jest to od nas zależne. I takich przykładów możemy wymieniać miliony. To jest problem, który się pojawił i dlaczego ten rozłam nastąpił. To jest kwestia braku zaufania i braku komunikacji. To nie są wycieczki, tylko oficjalne wizyty. Jedziemy jako przedstawiciele różnych klubów na oficjalne spotkanie i rozmawiamy. A my często dostajemy informacje po fakcie, wrzucone na ostatni moment.
- Jasne, to państwa inicjatywa. My, jeśli coś ustalamy, to w takim czy innym trybie państwa informujemy. Ja o państwa wycieczkach czy oficjalnych wizytach dowiaduję się często z facebooka radnego Zawadzkiego - skomentował burmistrz Płochocki. - To czasami budzi nasz niepokój, bo my nie wiemy, co państwo ustalili, a to może być trochę zdrożne z tym, co my ustalamy. Różne działania wynikające nawet z dobrych chęci, a czasami nie, ale niezmierzające do sensownego efektu, to pewnie można podejmować. Ja mówię o realnej szansie. Jeśli mówimy o potrzebie przebudowy ronda, to trzeba zidentyfikować potrzebę i prowadzić do tego, jak to zrobić, a nie się przepychać.
- Pojechaliście na to spotkanie. My dostaliśmy korespondencję, zareagowaliśmy na nią, wychwyciliśmy rzeczy wg nas alarmujące. Nie było tam zapewnień, które pozwalałyby nam sądzić, że GDDKiA myśli o tym na poważnie - kontynuował burmistrz. - GDKKiA ludzi, którzy do nich przyjeżdżają, ma mnóstwo. Mają pewnie swój zinstytucjonalizowany sposób działania: dobrze, wy sobie coś poróbcie, poprojektujcie. My widzimy, czy to jest umowa, żeby wydać pieniądze na projekt i odstawić go na półkę, bo nie widać żadnych punktów, które w tej korespondencji obligowałyby zarządzającego rondem do tego, żeby cokolwiek na nim zrobić. Spróbowaliśmy to wyprostować i okazuje się, że zapisy, które obligowałyby choć trochę GDKKiA do skorzystania z naszych ewentualnych koncepcji czy projektów raczej nie są przez nich obligatoryjnie mile widziane. Wskazuje to na to, że raczej nie jest to dla nich potrzeba najwyższej rangi. I tylko tyle chcieliśmy państwu powiedzieć. To nie jest tak, że wam bardziej zależy albo nam bardziej zależy. Myślę, że zależy nam podobnie. Tak, jeździjcie, jasne, tylko musi być jakiś przepływ informacji, żeby sobie nie przeszkadzać. Nie mam poczucia, że ja wam nie przekazuję informacji. Kiedy mogę coś oficjalnie powiedzieć, mówię. Ze wszystkim jesteście na bieżąco. To nie jest temat, który da się prosto opisać w poście facebookowym, żeby zabrzmiał super i wszyscy się ucieszyli.
- Ilość informacji, które uzyskujemy z facebooka pana burmistrza, o których wcześniej nie wiedzieliśmy, jest nieporównywalnie dużo większa - skomentował Adam Szczerba.
- Oczywiście, to rondo dla GDKKiA jest tylko problemem, to dla nas jest kwestią najwyższej wagi. To my jako rada, pan burmistrz, urzędnicy powinniśmy się nad tym pochylić i skierować wszystkie środki, żeby to zrobić, bo to jest największy problem - burmistrzowi odpowiedział radny Zawadzki. - Moja córka stoi pół godziny w korku i pyta: tato, czemu ja stoję pół godziny w korku, ja już bym była pół godziny w domu. Jeżeli pan myśli, że GDDKiA pokłoni się nad tym i będą wszystko rzucali i to zrobią, to nie. Ale my musimy zrobić projekt jak najszybciej, wydać na to pieniądze. A to, że GDDKiA nie dała gwarancji przebudowy w umowie użyczenia? MZDW dał gwarancję budowy ronda na ul. Pułtuskiej, ale jak nie zbuduje, to my nic mu nie zrobimy. Ale jeśli będziemy mieli projekt, mamy karty na ręku, żeby GDDKiA molestować, żeby ta przebudowa nastąpiła.
Mówię o realiach
- Gdyby pana córka wracała z tych studiów 20 lat temu, to pewnie stałaby 2 godziny na moście - skomentował burmistrz. - To nie jest problem, który narodził się wczoraj, tylko zadawniony, wynikający z takiej a nie innej struktury miasta. To rondo jest położone wśród zabudowań. Nikt nie zrobi tam wielkiego ronda turbinowego, bo trzeba by było wyburzyć przynajmniej dwa budynki. Przepustowość mostu też jest taka, jaka jest. Dlatego ja mówię o realiach. Oczywiście możemy zrobić projekt i nawet co tydzień jeździć do GDDKiA. Oczywiście, że ten most jest dla nas ważny, tylko co z tego, że my sobie tak powiemy, skoro GDDKiA nie widzi takiego problemu? Uważam, że możemy zrobić ten projekt, ale musimy mieć minimum podstaw, żeby te pieniądze wydać, że cokolwiek będzie zrobione. Niechby chociaż była mglista obietnica, że to zostanie zrobione. Chodzi nam o to samo, tylko my patrzymy na to krytycznym okiem, a wy słuchacie tego, co opowiada GDDKiA.
- Zgodził się pan, że GDDKiA ma priorytety zupełnie gdzieś indziej - Piotr Płochocki zwrócił się do radnego Zawadzkiego. - Realnie nie widzę jakiejkolwiek możliwości ani zainteresowania z ich strony. Mogę nawet z panem pojechać na taką wycieczkę i założę się, że nic się w tej materii nie zmieni, bo możliwości przebudowy tego ronda są takie, a nie inne. Możemy wyodrębnić dwa pasy, ale jeśli ktoś myśli, że realnym jest bezpośredni zjazd w ul. Daszyńskiego, to ja myślę, że jest nierealny przy takim ukształtowaniu. To jest droga powiatowa, wąska zabudowa. Z punktu widzenia miasta wpuszczanie większej liczby samochodów w wąską zabudowę, to nie widzę wielkiej nadziei. Jestem sceptyczny, co nie znaczy, że mi nie zależy na usprawnieniu tego ronda.
Paweł Zawadzki przyznał, że przebudowa ronda nie jest GDDKiA kluczową inwestycją. - W naszej opinii, po rozmowach z dyrekcją są zainteresowani tym, żeby to rondo przebudować - dodał jednak. - Przy nas sprawdzali mapki i twierdzili, że konieczne będzie prawdopodobnie przesunięcie tego ronda i że są takie możliwości w terenie. Nie ma tak, że tam się nic nie da zrobić. Piłeczka jest po naszej stronie.
- W takim razie niech dadzą temu formalny wyraz. Nie chodzi o gwarancję, tylko o formalny ślad. Jeśli uda się taki formalny wyraz uzyskać, to jesteśmy za - odpowiedział burmistrz.
- Nie uda się - uważa Adam Szczerba. - GDDKiA funkcjonuje jak samorząd. Nie dysponuje swoimi środkami. Na projekty musi mieć zgodę Ministerstwa Infrastruktury. Nikt się nie podpisze pod informacją, że przebudujemy to rondo, bo nie ma takich uprawnień.
Mieli wspólny program wyborczy
Monika Bieżuńska zauważyła, że pewności, czy uda się uzyskać środki na rewitalizację stajni też nie ma, a gmina przeznacza środki na projekt. - Niech każdy się zastanowi, co jest większym priorytetem dla mieszkańców Gminy Wyszków: projekt Stajnia czy rondo, o którym prowadzimy dyskusję - dodała.
- To jest właśnie fałszywa alternatywa, że zabytek jest ważny, ale komunikacja jest ważniejsza. To zupełnie dwie różne kwestie. Straciłem dostatecznie dużo czasu, bo jak widać nie wszyscy nie zrozumieli - skomentował burmistrz. - Podstawowa różnica jest taka, że stajnia należy do nas, a rondo nie. Zestawianie potrzeb kulturalno-historyczno-tożsamościowych z potrzebami komunikacyjnymi to najgorszy rodzaj polityki, jaki można prowadzić, jeśli chodzi o rozwój miasta.
Burmistrz dodał, że przez ostatnie 30 lat zrewitalizowano obelisk Wazów, kościół św. Idziego i wypiaskowano elewację kordegardy. - Reszta zabytków stała odłogiem. Przez ten czas zbudowaliśmy całą masę ulic, obwodnicę śródmiejską, wydaliśmy na to dziesiątki milionów złotych. To jest potrzebne, ale zidentyfikowałem obszar, który jest zaniedbany i przeciwstawianie go codziennym potrzebom jest nieuczciwe - podkreślił. - Jeśli jeszcze próbujecie negocjować brak potrzeby punktów z własnego programu wyborczego... Obiecuję państwu, że cała reszta naszych punktów z programu wyborczego też będzie realizowana i jest realizowana, a część już została zrealizowana. Zarówno kładka, slip, Przedszkole nr 4. Obyśmy tylko byli zgodni co do tego, że należy je kontynuować.
- Wycieranie sobie... Powiem inaczej: używanie i nagminne odnoszenie się do programu wyborczego, gdy się go nie realizuje, bo się realizuje w wybranych kwestiach, które pan burmistrz sobie ułożył jako priorytet, a nie skupianie się na kluczowych kwestiach to jest poniżej krytyki - ocenił Adam Szczerba. - I nie zestawiamy stajni z drogą, którą trzeba wyrównać, czy małą drogą na obrzeżach, tylko mówimy o kluczowym problemie komunikacyjnym mieszkańców. A kwestia komunikacyjna była na tym samym poziomie stawiana w programie, jak i inne kwestie. Nie widzę, żeby przez 2 lata, od kiedy pan został burmistrzem, priorytety typu właśnie przebudowy kluczowych inwestycji były realizowane. Natomiast widzę stajnię, Hackathon, Archiforum. I to wszystko mieszkańcy również widzą. Proszę się nad tym zastanowić, jak ten program był formułowany i jakie elementy są w nim ważne.
Stajnia, czyli co?
- Zgadzam się, że są zapóźnienia w dziedzinie zabytków, natomiast my tych zapóźnień mamy zdecydowanie więcej, na wielu innych polach. Wydaje mi się, że w tej chwili balans naszych decyzji w krótkim czasie przechodzi tylko w obiekty kulturalno-zabytkowe - do dyskusji włączył się Waldemar Karłowicz. - Dworzec PKP. Do dziś nie wiem, jaka jest grupa docelowa korzystania z tego obiektu. Teraz otwieramy dyskusję na temat następnego obiektu. Nie wiem, co my tam mamy zbudować. Chciałabym znać chociaż przybliżony budżet na realizację tej inwestycji. Jest Hutnik, biblioteka. Zaszłości w tej infrastrukturze mamy ogrom.
Burmistrz przypomniał, że dofinansowanie można pozyskać tylko na zabytki, a więc nie na Hutnik czy bibliotekę. - Jeśli chodzi o Hutnik to czynimy wiele starań, żeby złożyć wniosek o dofinansowanie na poważny remont całej struktury budynku. Jeśli chodzi o bibliotekę, szukaliśmy alternatywnych rozwiązań, bo trudno wszystkie remonty przeprowadzić w jednym roku. Jedną z koncepcji była właśnie próba zbudowania parkingu podziemnego powiększonego pod Placem Miejskim i połączenie z infrastrukturą podziemną biblioteki i urzędu skarbowego.
- Nie uważam, żeby była jakaś dysproporcja - ocenił Piotr Plochocki. - Sam pan przewodniczący powiedział, że czynniki tworzące program wyborczy traktowane były na równi i ja uważam, że je na równi traktujemy.
- Mam wrażenie, obym się mylił, że państwo podjęliście decyzję przed wejściem na sesję - do radnych zwrócił się Artur Laskowski. - To unikalna szansa na to, żeby złożyć wniosek o dofinansowanie do Funduszy Norweskich. I zaufajcie nam, proszę. Składam uroczystą deklarację, że będę uważnie was słuchał. Jeśli macie poczucie, że nastąpiło skrzywienie w stronę budynków kulturalnych, czy zabytkowych, ale żeby teraz czegoś nie zniszczyć, na ileś lat nie zamrozić jedną decyzją.
- Nikt nie przychodzi z wypracowanym stanowiskiem - zapewnił przewodniczący rady.
Dopytywany przez Waldemara Karłowicza burmistrz poinformował, że projekt Stajnia można zrealizować w 3 etapach: 1 - budynek, 2 - skarpa, 3 - zabytkowa aleja, która kiedyś prowadziła do dawnej gorzelni. - Najważniejszym jest, żeby zrewitalizować ten budynek. Może być lekko rozbudowany, ale mamy gabaryt stajni i co do zasady będzie to główna powierzchnia. Założenia mamy takie, że np. chcemy tam zrobić galerię, bo nie ma w naszych budynkach 2 m prostej ściany. Na pewno będzie tam sala wielofunkcyjna do różnych konferencji. Pewnie punkt gastronomiczny.
Maksymalna kwota dofinansowania do pozyskania to 2 mln euro, do 85% kosztów inwestycji.
- To będzie obiekt otwarty dla różnych grup inicjatyw społecznych i kulturalnych - dodał Artur Laskowski. - Nie ma miejsca, które by skupiało wiele organizacji.
- Czyli trochę opis tego, co miało się wydarzyć na dworcu. Powielanie funkcji - uważa Adam Szczerba.
- Mamy duże miasto i dużą gminę, mnóstwo dobrze zorganizowanych organizacji społecznych, społeczników. Nie obawiałbym się, że zaspokajamy potrzeby wszystkich wyłącznie obiektem takim jak dworzec - skomentował zastępca burmistrza.
Głosowanie
Ostatecznie radni nie zdecydowali się na wprowadzenie zmian do przedstawionego przez burmistrza projektu zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej. - Myślę, że jest zgoda kolegów z klubu radnych w kontekście tego, że temat mostu w Kamieńczyku jest bardzo istotnym tematem. Nie ma go w tym momencie w budżecie, bo taką konstrukcję przyjął pan burmistrz. Będziemy po sesji składać wniosek o wprowadzenie tego punktu do budżetu - po przerwie w obradach zapowiedział Adam Szczerba. - Chcielibyśmy przestać dyskutować na poziomie: tak, robimy coś, coś się dzieje, ale nie będziemy państwa informować. Jeśli będzie konkretne zadanie w budżecie do realizacji, to będzie musiało zostać wykonane.
- Jeśli chodzi o stajnię, to argument, że program jest dedykowany do zabytków, a więc nie ma innej możliwości wykorzystania tych funduszy, a szkoda, bo patrzymy na inne miasta, które funkcjonują w Funduszach Szwajcarskich, w których akurat my nie jesteśmy, pytanie dlaczego - i pozyskują środki na zupełnie inne cele, które są nam potrzebne - dodał przewodniczący rady.
Za zmianami w WPF zagłosowało 10 radnych: Radosław Biernacki, Monika Bieżuńska, Artur Brzeziński, Marcin Król, Michał Mielcarz, Wojciech Rojek, Paweł Turek, Adam Wrzosek, Katarzyna Wysocka, Mateusz Wyszyński.
8 radnych wstrzymało się od głosu: Lidia Błachnio, Waldemar Karłowicz, Joanna Kulesza, Barbara Łapińska, Piotr Pokraśniewicz, Adam Szczerba, Justyna Tchórzewska, Paweł Zawadzki.



