Kolędowanie wraz z przedstawieniem jasełkowym, w sobotę 20 grudnia, zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich „Gajowianki”. Ta piękna, szesnasta już impreza odbyła się na placu przy mostku na Fiszorze.
Licznie przybyłych powitały i podziękowały za obecność Renata Tymińska i Grażyna Połodziuk. Szczególnie ciepłe słowa skierowały do przyjaciół z grupy śpiewaczej „Sami Swoi” z Szewnicy (gm. Jadów), którzy po raz pierwszy zaprezentowali się w Gaju w sierpniu, na potańcówce.
- Szukajmy Bożego Narodzenia w swoich sercach, zróbmy wszystko, żeby było tego jeszcze więcej, bo to jest pogłębienie naszej wiary. Żeby Pan Jezus w naszych sercach nie zagubił się między tymi śledziami, karpiem, dekoracjami – prosiła Renata Tymińska.
Jako pierwsi na scenie wystąpili „Sami Swoi”. - Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że to spotkanie kolędowe macie już szesnasty raz. Nie wiem, czemu my tu jesteśmy tu dopiero drugi raz? - zwrócił się żartobliwie do organizatorów lider zespołu. - Ale mam nadzieję, że nie ostatni.
Zespół zaśpiewał pastorałki, m.in. „Cicho, cichuteńko” i „Lulejże mi lulej” w czym chętnie pomagała mu publiczność.
Pani Renata przypomniała, że te spotkania kilkanaście lat temu wymyśliła Agnieszka Ciepielewska, nauczycielka, sołtyska Gaju. Dzieci i młodzież chętnie brały udział w jasełkach. Dużą pomocą w realizacji przedsięwzięcia służył wójt Adam Ołdak oraz mężowie pań z KGW. Choć historia narodzin Jezusa jest ta sama, to co roku opowiadana jest inaczej. Scenariusz jasełek jest oryginalny, pisany przez kogoś z lokalnej społeczności. W tym roku autorem był Dawid Kaczmarski. Dopóki nie było szopy, jasełka odbywały się w różnych miejscach wsi, były „wędrujące”. Pani Grażyna wspomniała o siarczystych mrozach towarzyszących wcześniej jasełkom.
A potem na scenie pojawiło się 28 młodych aktorów – były m.in. diabełki, aniołki, dzieci, Maryja, Józef, pasterze, królowie. Do jasełek zaczęli się przygotowywać od 8 listopada.
- W dawnych czasach, gdy wszyscy wędrowali do Betlejem, niektórzy nie potrafili iść razem. Byli tacy, którym nie zależało na zgodzie. Dzieliły ich słowa, myśli i serca. Spotkali się na drodze. Nie byli wrogami, ale pozwolili, by nieporozumienia urosły. Zamiast szukać zgody, bronili swoich racji jak twierdzy. A tam, gdzie ludzie zaczynają się wahać, zawsze znajdzie się ktoś, kto chce dolać oliwy do ognia – rozpoczął widowisko narrator.
A zakończył słowami: - To właśnie jest cud Bożego Narodzenia. Nie tylko Dzieciątko w żłobie, ale to, że ludzie zaczynają inaczej na siebie patrzeć. Nie jak przeciwnicy, ale jak bracia i siostry. Zaczynają widzieć, że jedność nie znaczy „tacy sami”. Znaczy „Razem, mimo różnic”.
Wszyscy występujący zostali nagrodzeni brawami, otrzymali w nagrodę drobne upominki. Dzięki sponsorom dzieci i młodzież uczestniczący w jasełkach 29 stycznia pojadą na wycieczkę do Warszawy.
Wszyscy obecni zostali zaproszeni na poczęstunek. Była rozgrzewająca herbata, barszcz, różnorodne ciasta.
Za pomoc w przygotowaniu widowiska „Gajowianki” dziękują Pawłowi Getce, Romanowi Chorodyńskiemu, Arturowi Daniszowi, Barbarze Kędzior i Annie Świeżak.



