Życie pracowników medycznych zmieniło się o 180 stopni (foto)

Wydarzenia

Życie pracowników medycznych zmieniło się o 180 stopni (foto)

19.04.2020
autor:
„Nie kłam medyka” - apeluje również wyszkowski personel medyczny. - Każdemu pomoc zostanie udzielona – zapewnia lek. Paweł Stefański, koordynator Pogotowia Ratunkowego w naszym szpitalu. - Tylko my się inaczej do tego przygotujemy. Najważniejsze, żeby pacjenci nas nie oszukiwali.
A takie sytuacje, niestety, mają miejsce... Podobnie jak liczne nieuzasadnione wezwania pogotowia. To skrajna nieodpowiedzialność, bo w tym momencie na karetkę może czekać ktoś, kto walczy o życie. A w tej walce każda minuta jest bezcenna…

 
Od czasu epidemii praca pogotowia na pewno się zmieniła. Wyjazdów jest mniej czy więcej?
     - Ilość wyjazdów nieznacznie spadła, ale również zmieniła się ich specyfika. Do części wyjazdów, przypadków silnej duszności z towarzyszącą wysoką gorączką zespół zupełnie inaczej musi się przygotować. Do chorych z podejrzeniem zakażenia koronawirusem musimy zastosować pełne środki ochrony osobistej. Cały zespół ubiera się w kombinezony ochronne, maski, przyłbice albo gogle, dwie pary rękawiczek. Ubieranie się jest czasochłonne, a rozbieranie się wymaga wyjątkowej ostrożności, żeby się nie skontaminować.
Jak działa pogotowie? W jakich sytuacjach się tak ubieracie?

     - Pogotowie w Wyszkowie jest podwykonawcą MEDITRANS w Ostrołęce. Tam jest dyspozytornia, tam dodzwaniamy się, dzwoniąc na 999 czy 112 i stamtąd przychodzą zlecenia wyjazdów dla ZRM. Na cały powiat mamy trzy karetki: dwie w Wyszkowie i jedną w Długosiodle. W Wyszkowie mamy jedną karetkę „S” specjalistyczną z zespołem trzyosobowym, czyli lekarzem i dwoma ratownikami medycznymi albo pielęgniarką i ratownikiem medycznym oraz karetkę „P” podstawową z dwoma ratownikami medycznymi. Taka sama karetka podstawowa stacjonuje w Długosiodle.
W zleceniu wyjazdu od dyspozytora z Centrum Powiadamiania Ratunkowego zawarta jest informacja o przyczynie zgłoszenia oraz czy tzw. wywiad epidemiologiczny w kierunku infekcji lub podejrzenia zakażenia SARS-CoV-2 jest ujemny, czy dodatni. Jeśli pacjent lub ktoś z jego rodziny wrócił z zagranicy, wywiad traktujemy jako dodatni i musimy się przygotować. W tej chwili w powiecie wyszkowskim ponad 200 osób jest objętych kwarantanną, około 20 nadzorem epidemiologicznym i takich pacjentów również traktujemy jako podejrzanych o zakażenie. Przygotowujemy się również, jeśli pacjent ma objawy takie jak: duszność, kaszel, gorączka . W tej chwili ubieramy się już praktycznie do wszystkich pacjentów z gorączką powyżej 38 stopni. Mamy już w kraju transmisję poziomą, czyli zakażamy się jeden od drugiego. Większość zakażeń pacjenci przechodzą bezobjawowo, czyli nie mają żadnych dolegliwości. Nie wiadomo, kto z nas jest nosicielem wirusa, stąd tak duża zakaźność tej choroby.
Dlaczego wyjazdów jest mniej? Ludzie się boją?
     - Myślę, że świadomość społeczeństwa jest teraz inna, ale w dużej mierze podyktowane jest to strachem o własne życie i zdrowie. Wskazania do zadysponowania zespołu ratownictwa medycznego to wyłącznie stan bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia i pamiętajmy o tym!!! I to nie są żarty. Często się zdarza się, że pacjenci wzywają ZRM do tygodniowego bólu brzucha czy bolącego zęba, albo komuś skończyły się leki i dziwi się, że pogotowie recepty nie wypisze. Były takie sytuacje, że karetki wyjechały do nieuzasadnionych wezwań, a w tym czasie był wypadek czy zatrzymanie akcji serca i ktoś po prostu zmarł, bo karetka nie dojechała na czas, bo jej po prostu nie było! Jeśli karetki nie ma w Wyszkowie, to dysponowane są z innych powiatów. I takich sytuacji jest wiele, że do Wyszkowa jedzie karetka z Pułtuska, Łochowa czy Tłuszcza. My ze stacji mieszczącej się w szpitalu na ulicę Sowińskiego dojedziemy do zatrzymania krążenia i reanimacji w 3 minuty, a karetka z Pułtuska w 30 minut, a wiadomo, że w takich momentach każda minuta jest cenna i decyduje o tym, czy ktoś przeżyje, czy nie.
W obecnej sytuacji zdarza się, że pacjenci zatajają pewne rzeczy, np. że wrócili z zagranicy czy przebywają na kwarantannie?
     - Niestety tak, zdarzyły się takie sytuacje. Chodzi o bezpieczeństwo. Jeśli dochodzi do takich sytuacji, personel jest wyłączony z pracy i za chwilę nie będzie miał nas kto ratować i leczyć.
Pacjenci boją się koronawirusa?
     - Bać się należy, bo to potencjalnie śmiertelna choroba, szczególnie dla starszych i obciążonych osób. Ale uspokajam pacjentów, żeby robili to, na co mają wpływ, czyli przede wszystkim ograniczenie kontaktów, stosowanie maseczek. Zalecamy starszym osobom, by robili zakupy w godz. 10 – 12, kiedy sklepy obsługują tylko ich; minimalizujemy w ten sposób ryzyko. Zagrożenia zakażeniem nie wyeliminujemy do zera, nie zagwarantujemy nikomu, że się nie zakazi, ale trzeba to minimalizować.
Duży niepokój jest też ze strony personelu, ale to mobilizuje do przestrzegania zasad i ostrożności.
Ta sytuacja odbija się też na waszych rodzinach.
     - Życie pracowników medycznych: lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych zmieniło się o 180 stopni. Pracownicy mojego działu już wielokrotnie poddawani byli kwarantannie. Przebywali w specjalnie wyznaczonych pomieszczeniach kilka dni odizolowani od swoich bliskich. Wielu wyprowadziło się z domów w trosce o zdrowie swoich rodzin. Ja swojego ojca boję się odwiedzać. Nie widziałem go już ponad 6 tygodni, pomimo że mieszka bardzo blisko.

Cały wywiad w najnowszym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, już w sklepach sklepach kioskach.
 
Kredico 2021
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość