Tak Wyszków ma witać przyjezdnych

Wydarzenia

Tak Wyszków ma witać przyjezdnych

16.03.2021
autor: Sylwia Bardyszewska
Wiele wskazuje na to, że na dwa wjazdy do miasta wrócą drewniane witacze, dawniej charakterystyczne dla Wyszkowa "chłopki". Wrócić mają także, choć jeszcze nie na wiosnę, żurawie... metalowe, które dawniej stały nad Bugiem. Radni zastanawiają się również nad oświetlonym napisem WYSZKÓW przy zjeździe z mostu. 
 
Tzw. drewniane chłopki lata temu zniknęły z poboczy dróg wjazdowych do Wyszkowa. Fizycznie już nie istnieją, ale pozostały w pamięci wielu mieszkańców jako element bardzo charakterystyczny dla naszego miasta. Tak charakterystyczny, że drewniane statuetki w kształcie wyszkowskich "chłopków" były nawet nagrodami w jednym z konkursów organizowanych przez Gminę Wyszków. 
Komisja promocji urzędu miejskiego proponuje odtworzenie i przywrócenie witaczy. Zaproponowała nawet, by stanęły przy czterech wjazdach: przy ul. Serockiej, Warszawskiej, Pułtuskiej i Białostockiej. 
Okazuje się, że koszt jednego witacza to 50 tys. zł. - Nie planowaliśmy w tegorocznym budżecie tych środków - na posiedzeniu komisji, 16 marca, zwróciła uwagę naczelnik wydziału promocji Edyta Wittich. - Poza tym w takim modelu witacz stał tylko przy ul. Warszawskiej. To teren Nadleśnictwa Drewnica. Jeśli da zgodę, to możemy na 2022 r. zabezpieczyć środki w budżecie. 
Bogdan Osik przypomniał, że "chłopek" stał również przy ul. Białostockiej: - Zostały postawione w latach 78-79. W 2010 r. ten przy ul. Warszawskiej został uszkodzony. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby znalazły się środki na te dwa historyczne witacze, chociaż najlepiej by wyglądało, gdyby były cztery. 
Pani naczelnik nie ukrywała, że nie jest zwolenniczką tej formy witania wjeżdżających do Wyszkowa: - Może dlatego, że jestem młodsza, ale mi Wyszków nie kojarzy się z drewnianym "chłopkiem". W żaden sposób nie wiąże się z historią Wyszkowa, chociaż rozumiem sentyment. W większości miast odchodzi się od witaczy, bo żaden nie spełnia swoich funkcji. Istniejące metalowe bym w ogóle zdjęła, bo rzeczywiście są brzydkie. Możemy przeprowadzić konkurs, konsultacje społeczne, jak mieszkańcy chcieliby, żeby witacze wyglądały. 
Bogdan Osik zaproponował, by do budżetu wpisać jednak ustawienie dwóch "chłopków". Zdaniem Wojciecha Rojka wizualizację dwóch pozostałych witaczy można oddać w ręce młodych artystów, by zaproponowali nowoczesną formułę. 
 
WYSZKÓW się zaświeci 
Komisja promocji chce również doświetlić i odnowić popularny herb przy moście samochodowym. - To bardzo charakterystyczny punkt dla wyszkowian, zwłaszcza dla młodzieży - zauważył Bogdan Rojek. 
Herb znajduje się na terenie RZGW, gmina czeka na przedłużenie użytkowania. - Analizujemy możliwości doświetlenia. Zastanawiałam się też, czy nie zrobić fajnego świecącego napisu WYSZKÓW, jak jest np. w Gdańsku. To również byłby witacz. Można by go było podświetlać na różne kolory, w zależności od okazji, np. na biało-czerwono w święta państwowe. 
Niewykluczone, że napis będzie zdobił prawą stronę wjazdu do Wyszkowa, komponował się z oświetlonym sanktuarium św. Idziego.  
- Przeanalizujemy obie wersje pod względem technicznym i finansowym - zapowiedziała Edyta Wittich. 
 
A gdzie żurawie? 
Być może powrócą również, choć pewnie nie na wiosnę, żurawie, czyli popularna kiedyś metalopastyka. Rzeźba w latach 70. stanęła nad Bugiem, niedaleko głównego wejścia do parku miejskiego (dziś znajduje się w tym miejscu pomnik poświęcony ludziom morza). Były jeszcze wykonane tą samą techniką smoki i trąby. Rzeźby na wiele, wiele lat wpisały się w krajobraz Wyszkowa, stając się jego charakterystycznym elementem.  
Kilkanaście lat temu zniszczone żurawie miały trafić na złom (taki los prawdopodobnie spotkał pozostałe rzeźby). Ocalił je Marek Siekierski, prezes Wyszkowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Wykupił ze złomu i odrestaurowane stanęły na terenie spółki przy ul. Komunalnej, pod czerwonym dębem. 
- Ta rzeźba zawsze bardzo mi się podobała, lubię przestronne instalacje - mówi obecny właściciel żurawi. 
- To jest teraz własność prywatna, należałoby się skonsultować z właścicielem - w rozmowie z radnymi zauważyła Edyta Wittich.  
- Rozmawiałem z panem Markiem i on nie widzi problemu. To własność prywatna, ale stoi na terenie gminy. Prezes jest spoko, więc uważam, że będzie ok - uważa Bogdan Osik. 
Wciąż otwarta pozostaje kwestia nowego miejsca dla żurawi, bo tam, gdzie stały dawniej jest już za ciasno. Radni widzieliby rzeźbę nad rzeką. - Najlepiej na ul. Żurawiej, ale ona nie ma nic wspólnego z wodą - żartował Wojciech Rojek. 
Marek Siekierski nie jest przekonany, czy stan żurawi w ogóle pozwoli na ich przeniesienie. Jeśli tak, rzeźbę widziałby np. w parku kolejowym, czyli na skwerze przed dworcem Wyszków. - To dobre miejsce dla rzeźby kojarzącej się z Wyszkowem – argumentuje. 
Kredico 2021
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość