Szczepienia: Żadnej dawki nie zmarnowaliśmy

Wydarzenia

Szczepienia: Żadnej dawki nie zmarnowaliśmy

27.01.2021
autor: Elżbieta Borzymek
Dyrektor wyszkowskiego szpitala Tomasz Boroński na sesji rady powiatu 27 stycznia przedstawił bieżącą sytuację w zakresie leczenia pacjentów covidowych oraz realizację harmonogramu szczepień „grupy 0”. - Jako szpital węzłowy w Wyszkowie udzieliliśmy szczepień 960 osobom, w tym 437 pracownikom, spośród których 131 pracowników otrzymało już dawkę drugą szczepionki – poinformował.
W tym roku w powiecie zanotowano 220 zachorowań na COVID-19.
 
- Spośród szczepionych w szpitalu węzłowym w ramach „grupy 0” zaszczepiliśmy, podając pierwszą dawkę, 500 osób z zewnątrz – kontynuował dyrektor. Dotyczy to przede wszystkim pracowników DPS-ów, OPS-ów, lekarzy i pielęgniarek oraz pracowników POZ-ów, stomatologów, farmaceutów, fizjoterapeutów i pracowników m.in. służby więziennej.
- Jak wyglądają szczepienia wśród personelu, w jakim procencie zaszczepieni są lekarze i pielęgniarki? – chciała wiedzieć Agnieszka Ołdak-Prokop.
Na prawie 600 pracowników, zostało zaszczepionych 437. Jest jeszcze lista osób, które zgłosiły się po terminie, czyli po 14 stycznia, to ok. 16-20 osób.
- My ich zaszczepimy – zapewnił dyrektor. Brak zgłoszeń był spowodowany różnymi indywidualnymi sytuacjami, np. zaszczepić się można co najmniej po miesiącu od przebycia choroby spowodowanej COVID-19. Część personelu zaszczepiła się też w innych ośrodkach, w których pracuje dodatkowo. 
- Sytuacja jest płynna – podsumował dyrektor. – Żadnej dawki nie zmarnowaliśmy.
Bogdan Pągowski, po rozmowie z pracownikiem jednego z POZ-ów, który poszedł się zaszczepić, upewniał się: - Pomieszczenia, w których szczepicie znajdują się w sali konferencyjnej gdzieś w piwnicy?
- To jest nieprawda – zaprzeczył dyrektor. – Szczepienia zorganizowaliśmy w pomieszczeniu w sąsiedztwie sali konferencyjnej.
- Pacjenci stoją na korytarzu, zgniecieni, bez dystansu – kontynuował radny. – Stał człowiek 2 godziny, zabrakło dla niego szczepionki. Został przeniesiony na termin lutowy. Myślę, że coś w tym jest. Brak logistyki albo coś tu zawodzi.
Dyr. Boroński wyjaśnił, że pacjenci grupy 0 byli umawiani na konkretny termin, ale nie wszyscy się do tego stosowali. Szpital nie miał wpływu na to, że kilkadziesiąt osób przyjechało tego samego dnia na tę samą godzinę, żeby się zaszczepić. A ponieważ był mróz, cały korytarz został im udostępniony na poczekalnię, w której w odpowiednich odstępach ustawiono krzesła.
W punkcie szczepień, pomieszczeniu o pow. 40 m kw., które spełnia wszystkie wymagane warunki, są 2 stanowiska pielęgniarek, które mogą szczepić jednocześnie. - W wybranych dniach szczepiliśmy 120 osób. Tak, że trudno nam zarzucić, że logistycznie źle to zorganizowaliśmy - przekonywał Tomasz Boroński.
- Chciałam trochę wziąć w obronę pana dyrektora i szpital odnośnie tych szczepień – wyraziła swoje zdanie Katarzyna Wysocka. – Byłam w poniedziałek na szczepieniu na II dawce i były 3 osoby. To nie wina szpitala, że w poprzednim tygodniu szczepionki nie dojechały na czas. Pacjenci się skumulowali. Myślę, że nie jest w porządku takie skarżenie. Ogólnie przebiega to sprawnie, trzeba się cieszyć, że ludzie chcą się szczepić.
- Ja nie skarżę – odpowiedziała Bogdan Pągowski – tylko przekazuję pewne informacje, żeby usprawnić ten proces. Nie składa się winy na pacjentów, którzy przyjeżdżają, bo to wina nieodpowiedniej logistyki. Nic państwa nie usprawiedliwia. Obawiam się, żeby ten punkt szczepień nie był znowu ogniskiem koronawirusa – dodał.
 
Leczenie amantadyną 
Dyrektor przybliżył zapowiadane w naszym szpitalu badanie leczenia amantadyną chorujących na koronawirusa.
- Jesteśmy jednym z 7 ośrodków w Polsce – poinformował Tomasz Boroński. – Ten projekt badawczy jest już wstępnie zatwierdzony. Przygotowaliśmy zespół, który weźmie udział w badaniach klinicznych. 13 lub 15 marca mamy ruszyć z tymi badaniami, wstępne wyniki z końcem maja.
- Nasi pacjenci będą królikami doświadczalnymi? - komentował Bogdan Pągowski.
Dyrektor przypomniał, że amantadyna była stosowana w leczeniu grypy A. – Słyszymy, że ten lek skutkuje, ale w początkowej fazie zachorowania. Jest określone, do jakich pacjentów mamy go dedykować. We wstępnej fazie pacjent może skorzystać, choroba ustępuje, nie ma powikłań. Nasz personel lekarski jest zainteresowany tego typu badaniem – zaznaczył.
- Każdy pacjent na udział w programie musi wyrazić zgodę – dodała Katarzyna Wysocka.
 
Obłożenie oddziału covidowego
Dzienne obłożenie oddziału covidowego to ¾ stanu łóżkowego (w oddziale są 32 łóżka). 
Przez miniony tydzień oddział wewnętrzny nie przyjmował pacjentów. – Wirus przemieścił się z tzw. strefy izolacyjnej do strefy ogólnej – wyjaśnił dyrektor szpitala. – Musieliśmy dokonać dekontaminacji i oczyszczenia oddziału. 
Natomiast od poniedziałku 25 stycznia oddział chorób wewnętrznych jest obłożony prawie w 100%.
Nadal nie odbywają się zabiegi planowe, ale codziennie jest przeprowadzanych 4-5 zabiegów ostrych chirurgicznych i ortopedii urazowej.
– 3/4 to znaczy ilu jest pacjentów na oddziale covidowym? – kontynuował serię pytań Bogdan Pągowski. – Jeśli mało, to cały czas wnioskuję, żeby otworzyć oddział kardiologiczny, tych kilku pacjentów zawieźć do szpitala na Stadionie Narodowym, który stoi pusty. Bo rzeczywiście mamy problem z pacjentami, którzy mają kłopoty sercowe.
Jak powiedział dyr. Boroński, oddział covidowy pełne obłożenie miał do połowy stycznia. Tu też jest sytuacja dynamiczna. Liczba chorych może się zwiększyć z dnia na dzień.
 
Co z dodatkami dla pracowników?
Radni pytali dyrektora szpitala także o wypłaty dodatków do wynagrodzeń dla pracowników zaangażowanych w walkę z epidemią COVID-19. - Z tego, co wiem, a w listopadzie padała data 16 grudnia, nie wszyscy je otrzymali – zauważył Piotr Wykowski.
- Mam informacje od pielęgniarek, że żadne pieniądze jeszcze na konta nie wpłynęły. Czy pieniądze przyszły do szpitala, czy ich nie ma? – pytała Katarzyna Wysocka.
- Podpisałem umowę na dodatki dla wszystkich, którzy mają bezpośredni kontakt z pacjentem zakażonym lub podejrzanymi o zakażenie - zapewnił dyrektor.
Dodatkami objęci są: pracownicy SOR, zespoły ratownictwa medycznego, oddziału covidowego i 8 stanowisk pacjentów z podejrzeniem zakażenia. - Rozszerzyliśmy to o przemieszczanie się takiego pacjenta w obszarach innych oddziałów, czyli np. na chirurgii bądź ortopedii – zaznaczył Tomasz Boroński. - Robimy to z odpowiedzialnością, z uwagi na to, że w umowie jest warunek jeden – z chwilą wydatkowania niezgodnie z wymogami, NFZ może nałożyć karę zwrotu w ciągu 3 dni bez żadnego odwołania.
Dodatki covidowe zostały już wypłacone zespołom ratownictwa medycznego. Natomiast złożone zostały faktury za październik i listopad, a listę za grudzień sprawdza NFZ.
Szpital czeka więc na przelanie środków za październik i listopad. – Natychmiast wypłacimy personelowi – zapewnił dyrektor. – Czekamy, kiedy nam zatwierdzą grudzień, bo to trwa. To spora rzesza pracowników ujętych w tych dodatkach.
 
Od 10 do 18 zachorowań dziennie
Starosta Jerzy Żukowski przedstawił tegoroczne dane dotyczące zachorowań na COVID-19 w powiecie, by zilustrować, że sytuacja nadal jest poważna. Od nowego roku zanotowano 220 przypadków zachorowań, średnio dziennie 10-18. W ubiegłym roku odnotowano 1.930 przypadków. Obecnie hospitalizowanych jest 75 mieszkańców powiatu (także w innych szpitalach). 
- Przy takiej skali zachorowań, nadal jest potrzeba takiego oddziału covidowego – uważa starosta.
- Lepiej mieć ten oddział w odwodzie – tego samego zdania jest dyrektor szpitala, podkreślając doświadczenie, które już zdobył personel. 
Czemu te dane nie są publikowane na stronie starostwa, jak wcześniej? – dociekał Bogdan Pągowski. 
- Straszenie ludzi w tej chwili nie jest potrzebne – odpowiedział Jerzy Żukowski. 
- To nie jest straszenie – replikował radny – to dostęp do informacji. Czy ktoś zabronił?
Starosta wyjaśnił, że sanepid podlega pod wojewodę, zmienił się sposób informowania. Dane są dostępne na stronach rządowych.
Eurodock 2021
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość