Świetnie, że będziemy mieć baseny, ale czy kosztem dzieci?

Wydarzenia

Świetnie, że będziemy mieć baseny, ale czy kosztem dzieci?

19.12.2019
autor: Sylwia Bardyszewska
Ostry sprzeciw mieszkańców Skuszewa wzbudził zamiar likwidacji w ich miejscowości szkoły podstawowej - najmniejszej w gminnej sieci oświatowej. Władze gminy Wyszków plany argumentują względami ekonomicznymi, bezpieczeństwa i demografią.
- Państwa argumentacja sprowadza się do tego, że traktujecie edukację naszych dzieci tak samo, jak remont chodników, budowę drogi czy sieci wodno-kanalizacyjnej - komentują rodzice.
 
Podstawówka w Skuszewie od lat nie jest samodzielną placówką, a filią Szkoły Podstawowej w Rybienku Leśnym, gdzie mają trafić uczniowie po likwidacji szkoły. W tej chwili ma ona 17 uczniów w dwóch rocznikach. Ponieważ działa w systemie klas 0 – III, mogłaby prowadzić cztery roczniki. - Analizowaliśmy liczbę urodzeń, waha się w granicach 4, 5, 6 dzieci, jedna wartość zbliża się do 12 – 13. Demografia nie jest obiecująca, dodatkowo są rodzice, którzy nie korzystają z tej szkoły - zauważyła zastępczyni burmistrza na wspólnym posiedzeniu komisji rady miejskiej, 19 grudnia.
W 2019 r. koszt utrzymania jednego dziecka w szkole w Skuszewie wyniósł średnio 12.678 zł. Po likwidacji w gminnej kasie pozostanie 300 tys. zł rocznie. - Argument zasadniczy, bardzo dla nas trudny, to argument ekonomiczny. Jesteśmy w trudnej sytuacji edukacyjnej; system nie jest wydolny, cały czas brakuje środków. Jeśli tak dalej pójdzie, w czwartym kwartale 2021 r. nie będziemy mieli pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli - zapowiedziała Aneta Kowalewska. - To jest bardzo realna możliwość. Szukamy możliwości zmniejszenia wydatków z jak najmniejszym uszczerbkiem dla jakości nauczania. Ta szkoła napełniona jest w połowie. W szkole w Rybienku Leśnym mielibyśmy możliwość zagospodarowania etatów, jeden rocznik przeszedłby ze swoim wychowawcą.
Gmina zwróciła się również o opinię dotyczącą bezpieczeństwa pożarowego budynku szkoły. „Przedmiotowy użytkowany budynek uznaje się za zagrażający życiu ludzi, ponieważ występują w nim warunki techniczne niezapewniające możliwości ewakuacji ludzi” - brzmi konkluzja.
- Ta opinia bardzo mocno nas zmartwiła. Budynek nie nadaje się do użytkowania na cele edukacyjne, a jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo dzieci. Wystąpimy jeszcze o ekspertyzę - dodała Aneta Kowalewska. Gmina wystąpi o ekspertyzy również pozostałych podstawówek, w związku z koniecznością utworzenia zespołów szkolno - przedszkolnych.
Gmina zapewniła, że przeniesione do Rybienka dzieci trafią do tych samych oddziałów. Godziny pracy świetlicy zostaną wydłużone do godz. 17, zabezpieczony zostanie dowóz, mają też odbyć się zajęcia integracyjne dla dzieci ze Skuszewa.
Na argumencie finansowym skupił się skarbnik gminy Dariusz Korczakowski: - Mówimy: tylko 300 tys. zł, ale z takich kawałków robią się oszczędności. Państwo jesteście ostatnią tak małą szkołą. Według mnie, naszego samorządu nie stać na utrzymanie takiej szkoły.
O trudnej sytuacji związanej z finansowaniem oświaty mówił również radny Dariusz Glinka. Przypomniał, że decyzje podejmuje rząd, a samorząd ponosi tego konsekwencje: - Patrzy się na nas, jak na katów, którzy muszą wykonać pewne kroki, żeby przetrwać. A w sejmie wychodzi ktoś na mównicę i mówi: teraz pensje będą takie. Sytuacja w finansach zaczyna być zła i - jak w filmie Barei - „to nie jest nasze ostatnie słowo”.
 
Niedopuszczalne i niemoralne
Zamiar gminy spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem rodziców małych uczniów: - Zostawiono nas samych sobie - na posiedzeniu komisji skarżyła się przewodnicząca rady rodziców. - Byłam w gminie rok temu, kiedy chciałam ratować zerówkę. Usłyszałam wówczas zapewnienia, że jeśli w zerówce zostaną dzieci do I klasy, szkoła ma szanse na przetrwanie. Jako rodzice 6-latków zaryzykowaliśmy, posyłając dzieci rok wcześniej, żeby szkoła przetrwała. Nie mamy w szkole żadnych rarytasów, bo ich nie wymagamy. Ciągle słyszymy: będziecie wymagać, to was zamkną. Chcieliśmy mieć świetlicę. Mówiono nam, że jak będzie więcej dzieci. Zbieraliśmy podpisy i nikt z państwa nawet się do nas nie odezwał. Nie wymagamy od tej szkoły wiele, mamy wspaniałe wychowawczynie, jest niesamowita atmosfera, rodzice wykonali dużo prac remontowych. Rozumiem, że nie ma pieniędzy, chociaż są na inne cele. Świetnie, że będziemy mieć baseny, ale czy kosztem dzieci? Nie chce mi się do końca wierzyć, że dojdzie do sytuacji, że nie będzie na pensje dla nauczycieli.
W skierowanym do rady miejskiej piśmie, pod którym podpisało 100 osób, mieszkańcy Skuszewa odwołują się do dobra dzieci: „Uważamy ten pomysł za nieprzemyślany, narażający nasze dzieci na niepotrzebny stres i trudności, a są to dzieci, które dopiero rozpoczęły edukację. Niektóre z nich podjęły naukę o rok wcześniej, aby uczyć się w szkole, która jest na miejscu i nie naraża ich na dodatkowe przeżycia związane z dowozem autokarem razem ze starszą młodzieżą. (…) Nie mamy nic przeciwko oszczędzaniu i właściwemu gospodarowaniu zasobami gminy. Widzimy jednak, że Państwa argumentacja, z jaką dotychczas udało nam się zapoznać, sprowadza się do tego, że traktujecie edukację naszych dzieci tak samo, jak remont chodników, budowę drogi czy sieci wodno-kanalizacyjnej. W naszej ocenie postawienie znaku równości pomiędzy tymi dziedzinami jest niedopuszczalne i niemoralne. (…)W obecnej chwili nasze dzieci są odprowadzane i odbierane ze szkoły zazwyczaj pieszo lub na rowerze w większości przypadków przez osoby starsze (Dziadków). Wynika to z tego, że rodzice muszą pracować. (…) Sytuacja drastycznie się zmienia, gdyby doszło do likwidacji szkoły. Możliwość odbioru dzieci przez osoby starsze, zazwyczaj niezmotoryzowane, ze względu na odległość praktycznie stałaby się niemożliwa. Mało tego, doszłaby konieczność przedostania się przez nasze dzieci przez bardzo ruchliwą, niebezpieczną i zatłoczoną w godzinach szczytu ulicę Warszawską.
Rodzice dziwią się, że opinia techniczna budynku została przeprowadzona akurat teraz: - 40 lat budynek był w Skuszewie, a teraz go zamykacie. Dlaczego teraz wyciągacie takie rzeczy, a pozwalaliście na to tyle lat? - pytała przewodnicząca rady rodziców. - Nasza szkoła jest wiejska, ma charakter środowiska domowego. Czy potrzebujemy dwumetrowej klatki schodowej, skoro mamy 17 dzieci? W tym budynku nic nie spada na głowę, nie ma drewnianych, skrzypiących schodów. Ta opinia nie powinna nawet mieć miejsca.
 
Jak grom z jasnego nieba
- Na poziomie argumentów związanych z emocjami, trudno się przekonać - zauważyła zastępczyni burmistrza. - Nikt na żadnym etapie nie dawał perspektywy rozwoju tej szkoły. Co roku stawialiśmy znak zapytania. Powstają nowe domy w Skuszewie, ale w ślad za tym nie idą dzieci. Państwo wiecie, że część rodziców wozi dzieci do miasta. W 2018 r. urodziła się czwórka dzieci, nie ma szans na utrzymywanie tej szkoły. Ale jesteśmy na początku drogi, dzisiaj tak naprawdę zaczynamy dyskusję.
Dyskusję, w której rodzice są raczej na przegranej pozycji, o czym świadczy chociażby głosowanie radnych w komisjach. Wygląda na to, że na sesji 30 grudnia większość radnych poprze uchwałę w sprawie zamiaru likwidacji szkoły. To, póki co, uchwała intencyjna. Po jej podjęciu, gmina musi zasięgnąć opinii Kuratora Oświaty i związków zawodowych. Dopiero wówczas będzie mogła podjąć ostateczną uchwałę o likwidacji.
- Jako gmina już przeżywaliśmy takie sytuacje w Gulczewie, Olszance, Łosinnie, Kamieńczyku. Już wtedy była rozmowa o likwidacji szkoły w Skuszewie. W dużej mierze dzięki radnemu Rojkowi odeszliśmy od tego - przypomniał Jan Abramczyk.
Rodzice proszą, by gmina pozwoliła chociaż na dokończenie dzieciom rozpoczętej nauki w klasach I – III. - Podejdźcie jak rodzice. Jeśli macie jakiekolwiek serce w tej sprawie, prosimy o wsparcie - przewodnicząca rady rodziców zwróciła się do radnych.
Poparł ją radny Bogdan Osik: - Ile w tym roku przeznaczyliśmy kasy na dyrektora WOSiR-u? A tu nie mamy środków na utrzymanie 17 dzieci.
Odniósł się też do opinii technicznej budynku szkoły: - Rozporządzenie, o które się opiera, jest z 2002 r. Przez 17 lat nikomu nie przeszkadzało? Jakoś nikt wcześniej o taką opinię się nie zwracał.
- Jestem mamą i będę trzymała stronę rodziców. Czy w tej uchwale nie można zaznaczyć, że likwidacja nastąpi z 2022 rokiem? - dopytywała Monika Bieżuńska. - To będzie sygnał dla rodziców, że nie będą mogli tam już posyłać dzieci.
Z kolei Eugeniusz Zaremba zastanawiał się, kto weźmie odpowiedzialność za dzieci w świetle opinii dotyczącej bezpieczeństwa pożarowego: - Każdy ma serce na dłoni, ale kiedy trzeba zdać odpowiedzialność, pojawia się problem. Czy opłaci się nam robić remonty na 2 lata?
Za likwidacją szkoły w Skuszewie na pewno nie zagłosuje radny z tej miejscowości Wojciech Rojek. - Jestem w najgorszej sytuacji - przyznał. - Na mnie ta decyzja spadła jak grom z jasnego nieba, nie byliśmy na to przygotowani. Zależy mi na tej placówce, mieliśmy nadzieję, że edukacja dla obecnych uczniów zostanie dokończona. Ale cyfry są nieubłagalne. Sercem jestem za, ale rozum mówi coś innego. Jest obietnica, że ten budynek zostanie przekazany mieszkańcom. Dopóki będę miał wpływ, będę walczył, żeby był centrum spotkań mieszkańców, centrum kulturalnym.
 
To jeszcze nie koniec
Ponownie można przywołać cytat z filmu „Miś” Stanisława Barei - „i to nie jest nasze ostatnie słowo”, kiedy mowa o kolejnych oszczędnościach w gminnej oświacie. 
- To nie ostatnia trudna decyzja, ale jedyna odnośnie sieci szkół – zapowiedziała Aneta Kowalewska. - Będziemy robić wszystko, żeby w edukacji zmniejszyć liczbę etatów, bo one są dla nas największym kosztem. Za chwilę będę też musiała powiedzieć rodzicom 3-latków, że nie zapewnimy im miejsc w przedszkolach i ich nie wykupimy. Zgodnie z prawem im się należą, ale zwyczajnie nas na to nie stać.
Eurodock 2021
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość