Na ten wieczór czekało wielu miłośników kina i fotografii. 15 kwietnia na scenie WOK „Hutnik” stanęła legenda polskiego kina - Janusz Gajos. Na ekranie zobaczyliśmy jeden z jego najlepszych filmów, a w galerii - jedne z najlepszych fotografii.
Legendę polskiego kina i teatru przywitały długie owacje na stojąco. To wyjątkowa okazja spotkania aktora tego formatu w Wyszkowie, ale też spotkania z Januszem Gajosem w ogóle, ponieważ na zaproszenia odpowiada niezwykle rzadko. Tym bardziej jesteśmy wdzięczni.
Na wypełnionej po brzegi widowni zasiadła żona Janusza Gajosa, Elżbieta, a na scenie towarzyszyła mu Justyna Napiórkowska z Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej, która wypożyczyła „Hutnikowi” wystawę zdjęć artysty.
Aktor w prezencie otrzymał… żółty szalik. Projekcja filmu pod tym tytułem otworzyła ten wyjątkowy artystyczny wieczór. Film Janusza Morgensterna ma już 26 lat, a niezmiennie zasmuca i zachwyca. Rola walczącego z chorobą alkoholową biznesmena z pewnością należy do najlepszych kreacji aktorskich Janusza Gajosa. Dla innych wciąż jest Jankiem Kosem z „Czterech pancernych”, Laguną z „Piłkarskiego pokera”, majorem Zawadą z „Przesłuchania”, prokuratorem z „Układu zamkniętego”, czy arcybiskupem z „Kleru”. Trudno uwierzyć, że do szkoły filmowej dostał się dopiero za czwartym razem.
- Myślę, że państwo, podobnie jak ja, wiecie i czujecie, że obok mnie siedzi dobro narodowe - podkreśliła Justyna Napiórkowska i chyba nikt na sali nie miał wątpliwości, że tak właśnie jest.
Od lat Janusz Gajos artystycznie realizuje się już nie tylko jako aktor, ale też autor zdjęć. - Z robienia zdjęć nie robię nabożeństwa, traktuję to dość zawodowo i wykorzystuję swoje doświadczenia z pracy. Ostatecznie chodzi o to, czy jestem zadowolony z estetyki i przekazu danego zdjęcia - mówił kilka lat temu w rozmowie z radiową Czwórką.
Prowadzący spotkanie dyr. WOK „Hutnik” Wiktor Czajkowski, zapytał, czym różni się świat teatru od świata fotografii? - Trzeba patrzeć na emocje, w związku z czym zajmując się fotografią, wykorzystuje się elementy warsztatu aktorskiego. Aktor też musi nauczyć się patrzeć ludźmi, właściwie stawać się innymi osobami. I to jest ten moment, kiedy w pracy fotografa, artysta ma szansę stanąć po drugiej stronie i trochę stać się ukrytym za obiektywem obserwatorem sytuacji - zauważyła Justyna Napiórkowska.
Przygodę z fotografią Janusz Gajos rozpoczął w latach 80., w czasie podróży, kiedy korzystał z anonimowości. W Polsce był już wówczas rozpoznawany na każdym kroku. - Henri Bresson stwierdził, że fotografie to moment napięcia, który od razu może się kojarzyć z pracą aktora w teatrze. Wszystkie nasze siły koncentrują się po to, żeby zatrzymać moment - mówiła Justyna Napiórkowska, a Janusz Gajos dodał, że to sposób spojrzenia na świat oczami drugiego człowieka.
- To jest przestrzeń dzisiaj niezwykle powszechnie używanego określenia empatia, wrażliwość, umiejętność spojrzenia z perspektywy drugiego człowieka - kontynuowała Justyna Napiórkowska. - Fotografia jest tym medium, które na to pozwala. I myślę, odnosząc się też do pytania, czym różni się droga aktora od drogi fotografa, że te dwie ścieżki artystyczne wspierają się nawzajem, niosą uwrażliwienie, niosą umiejętność pewnej syntezy. Aktor musi wykorzystać swoje ciało, umiejętności do tego, by oddać zupełnie inną perspektywę niż ta, która jest jemu przyrodzona. Podobnie fotografia.
- Januszu, powiedziałeś kiedyś, że fotografia jest do oglądania, nie do opowiadania. Dzisiaj z państwem zgromadziliśmy się przede wszystkim po to, żeby pokazać państwu fotografie autorstwa Janusza Gajosa, które powstały przez ostatnich 40 lat - podkreśliła pani Justyna.
- Co jest dla pana ważniejsze? Aktorstwo czy fotografia? - zapytał Wiktor Czajkowski.
- Jedno i drugie - bez wahania odpowiedział Janusz Gajos.
Podczas spotkania w Wyszkowie towarzyszyła mu żona Elżbieta. Przed rozpoczęciem przyznała, że mąż jest osobą nostalgiczną, co widzimy w jego fotografiach. - Zatem możemy potraktować te fotografie jako swoisty klucz do odczytania tej wrażliwości. Nie będzie nowością, jeżeli powiemy też, że Janusz Gajos jest postacią znaną ze swojej wielkiej powściągliwości, skromności i nieopowiadania o sobie. A zatem taki moment, kiedy dzieli się z nami momentami ważnymi z podróży, z pracy w teatrze, bo także taką fotografię tutaj państwo zobaczycie, ale także z codzienności w Warszawie, w miejscach spacerów, w miejscach spędzania czasu. Jest to przestrzeń, w której rzeczywiście można wniknąć w prawdziwy świat, najbardziej autentyczny - do oglądania wystawy zachęcała Justyna Napiórkowska. - Fotografia jest poszukiwaniem prawdy i jest też dopuszczeniem do jakiejś prawdy, do prawdziwej opowieści, za co Januszowi chcemy bardzo podziękować. Mistrzu, dziękujemy.
- Dziękuję państwu z całego serca. Dziękuję, że będziemy mieli okazję popatrzeć na siebie z jednej strony, z drugiej strony i zobaczymy, co z tego wyjdzie - do oglądania zdjęć zachęcał sam artysta, dziękując jednocześnie za tak gorące przyjęcie.
Takich tłumów na otwarciu wystawy galeria WOK „Hutnik” chyba jeszcze nie widziała. Miejmy nadzieję, że to dobry prognostyk na przyszłość. Fotografie Janusza Gajosa można oglądać do 17 maja. Zachęcamy i jednocześnie zapraszamy na kolejne wystawy.



