Kidawa-Błońska odwiedziła Monar i nowy ośrodek wsparcia (FOTO)

Wydarzenia

Kidawa-Błońska odwiedziła Monar i nowy ośrodek wsparcia (FOTO)

05.04.2024
autor: Sylwia Bardyszewska
Z ideą Integracyjnego Centrum Wsparcia dla Dzieci i Młodzieży „Wzajemnie potrzebni”, którego liderem jest wyszkowski Monar, w piątek 5 kwietnia zapoznała się marszałek senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. - Jestem pod wielkim wrażeniem, jestem wzruszona, oglądając to miejsce i słuchając tego, co tu się działo i wyobrażając sobie, co tu się jeszcze będzie działo - podkreśliła.
 
Wyszkowski Monar to kawał współczesnej historii naszego miasta. - Obliczyłam, że od początku istnienia ośrodka 1.230 osób wygrało walkę z narkomanią - podkreśliła dyrektor ośrodka Jagoda Władoń. - Kiedyś pomyślałam, dlaczego mielibyśmy zajmować się tylko terapią uzależnionych i dawać poczucie, że to tylko ich? Stworzyliśmy Oddział Interwencji Kryzysowej z myślą o mieszkańcach Wyszkowa, o kobietach dotkniętych przemocą w rodzinie, osobach, które potrzebują bezpiecznego schronienia natychmiast. Jest jeszcze hostel. Osoby, które wychodzą z uzależnienia, w terapii tutaj są rok. Nie zawsze mają potencjał, żeby wyjść na zewnątrz i sobie poradzić. Nauczyli się już funkcjonować w rolach społecznych, dowiedzieli się o sobie wiele, są wzmocnieni, ale np. towarzyszy temu choroba psychiczna lub potrzebują dłuższej „rozbiegówki”. Pracują na zewnątrz, ale mogą mieszkać tutaj i mają parasol ochronny w postaci wsparcia terapeutycznego.
Potem pojawiła się inicjatywa zrobienia czegoś więcej, czegoś z myślą o dzieciach i młodzieży. - To marzenie chodziło za mną, za Markiem Siekierskim i za wieloma ludźmi tutaj od lat. To marzenie cały czas pracowało - opowiadała Jagoda Władoń.
Szansa na jego realizacje pojawiła się, kiedy Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej zaakceptowało monarowski projekt sieci ośrodków wsparcia, a zadanie dofinansował Samorząd Województwa Mazowieckiego. - To była jedna z najlepszych inwestycji na Mazowszu - zapewniła wicemarszałek Elżbieta Lanc. 
- Idea polega na tym, że takie miejsce powinno być bezpiecznym domem, schronieniem dla wszystkich tych, którzy nie czują się bezpiecznie w życiu. Narkotyk jest swoistym lekiem na ból egzystencji. On nie leczy, ale on uśmierza ból - ten fizyczny i ten psychiczny, ból duchowy - inicjatywę przybliżyła Jagoda Władoń. - Ludzie odcinają się wtedy, kiedy boją się życia. Jeśli dziecko w porę nie dostanie pomocy, znajdzie się tu, albo na ulicy, albo nie zdążymy mu pomóc. Nasi podopieczni to dzieci, które nie dostały w porę pomocy. To cudowne, że osoby, które wychodzą z uzależnienia, powiedziały: stwórzmy takie miejsce. Bo jeśli nam się nie udało w porę zrozumieć, że narkomania zabija, to być może przez takie miejsce jak to uchronimy wiele istnień ludzkich, sprawimy, że dzieci będą się czuły bezpieczniej. 
Nowością jeszcze pachnie salka gimnastyczna i siłownia. Jest też kącik komputerowy, studio nagrań, a przede wszystkim - niezwykle ważne wsparcie psychologiczne, z którego już korzystają młodzi ludzie z okolicy. Tu mogą liczyć również na dyskrecję i intymność. W ośrodku odbywają się lekcje dla młodzieży, warsztaty prowadzi psycholog, ale towarzyszy jej ktoś z pacjentów, gotowy już, by dać swoje świadectwo wyjścia z nałogu. 
A to jeszcze nie koniec. - Mamy z Koalicją Obywatelską pomysł na zagospodarowanie stajni dworskiej - snuła plany Jagoda Władoń. Chodzi o budynek przy pałacu Skarżyńskich, dawniej użytkowany przez Monar, gdzie trzymano konie. - My się stamtąd wyprowadziliśmy, a stajnia niszczeje. Idea polega na tym, żeby tę stajnię reaktywować, stworzyć centrum - kreatorium, które byłoby częścią centrum integracyjnego. Nasi pacjenci, poprzez budowę kolejnego miejsca, będą mogli skuteczniej wychodzić z własnych problemów. Biorę wszystkich na świadków, że to będzie kolejne miejsce, które jeszcze bardziej poszerzy potencjał dobra w Wyszkowie - zapowiedziała dyrektor Monaru.
- Jestem pod wielkim wrażeniem, jestem wzruszona, oglądając to miejsce i słuchając tego, co tu się działo i wyobrażając sobie, co tu się jeszcze będzie działo. Wyszków ma ogromne serce - mówiła Małgorzata Kidawa-Błonska. - Wierzę, że ta stajnia będzie wkrótce miejscem, o jakim marzycie. Ludzie nie mogą być sami, muszą mieć miejsce, w którym są bezpieczni, wysłuchani, mogą realizować swoje pasje. Trzymam kciuki za wasze dalsze marzenia, możecie na mnie liczyć. To niesamowite, że pacjenci dotknięci przez życie, przez los, odbudowują się, a swoje doświadczenie chcą przekazać innym, chcą stworzyć dla nich miejsce bezpieczne, o jakim pewnie marzyli, kiedy u nich pojawiły się problemy.
- Jesteśmy tu dzisiaj, żeby was docenić i podziękować za wspaniałą robotę - dodała posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Podczas spotkania i prezentacji nowej działalności Monaru padło wiele ważnych słów, ale te najważniejsze przesłanie pochodziło od samych pacjentów:
- Wasza wizyta znaczy dla nas tak wiele, udowadnia, że osoby takie jak my, mają jeszcze szansę na szczęśliwą i dobrą przyszłość. Jeszcze do niedawna byliśmy na uboczu społeczeństwa, często jako osoby uzależnione czuliśmy się wykluczeni. Teraz dzięki wam czujemy się dostrzeżeni i zaakceptowani. To coś, czego nam tak bardzo brakowało w życiu.
- Pod pozorami autodestrukcji zauważyliście potencjał i wolę walki. Podczas gdy niektórzy patrzą na nas nieprzychylnym okiem, wy stoicie obok nas jak równy z równym. Kiedy inni odwracają głowy, wy podajecie nam rękę. 
- Cytatem, który nam przyświeca, są słowa Marka Kotańskiego: „Daj siebie innym”. I właśnie tą drogą staramy się podążać. Dziękujemy wam z całych serc za to, że poświęcacie nam swój czas i uwagę. 
W spotkaniu i prezentacji pachnącego jeszcze nowością ośrodka wzięli udział społeczność i przyjaciele Monaru, samorządowcy, m.in. burmistrz Grzegorz Nowosielski i wicestarosta Leszek Marszał. - Wyszków to niesamowite miejsce na ziemi, ponieważ tutaj władze mają otwarte serce - podkreśliła Jagoda Władoń.
Nina Wiśniewska - kwiecień 2023
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość