Baner desktopowy
Baner mobilny
Jak kryzys finansowy wpływa na odpowiedzialność członków zarządu?

Wydarzenia

Jak kryzys finansowy wpływa na odpowiedzialność członków zarządu?

08.05.2026
autor: materiał zewnętrzny
Prowadzenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością daje poczucie bezpieczeństwa, które bywa złudne. Nazwa sugeruje, że odpowiedzialność wspólników i zarządu jest właśnie — ograniczona. W normalnych warunkach tak jest. Problem pojawia się w momencie kryzysu finansowego, gdy spółka przestaje regulować zobowiązania. Wtedy przepisy otwierają furtkę, przez którą wierzyciele mogą sięgnąć bezpośrednio do prywatnego majątku członków zarządu. To ryzyko, o którym wielu przedsiębiorców dowiaduje się zbyt późno.

Kiedy członek zarządu odpowiada prywatnym majątkiem?

Kluczowy przepis to art. 299 Kodeksu spółek handlowych. Stanowi on, że jeśli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Solidarnie — czyli każdy z nich w całości, nie w części proporcjonalnej do udziałów czy zakresu obowiązków.

Warunkiem uruchomienia tej odpowiedzialności jest wykazanie przez wierzyciela dwóch faktów: że spółka ma wymagalne zobowiązania i że egzekucja z majątku spółki była bezskuteczna. Oba warunki w praktyce nie są trudne do spełnienia — wystarczy niepomyślna egzekucja komornicza z rachunku bankowego lub majątku spółki.

Odpowiedzialność członków zarządu obejmuje nie tylko należność główną, ale też odsetki, koszty postępowania i koszty egzekucji. W sprawach z kilkoma wierzycielami łączna kwota może sięgać milionów złotych — i trafia bezpośrednio do osobistego majątku osób zarządzających spółką.
 

Jak można się uwolnić od tej odpowiedzialności?

Przepisy przewidują trzy drogi ucieczki od odpowiedzialności z art. 299 KSH. Pierwsza — członek zarządu wykaże, że we właściwym czasie złożono wniosek o ogłoszenie upadłości lub otwarto postępowanie restrukturyzacyjne. Druga — wykaże, że niezłożenie wniosku o upadłość nastąpiło bez jego winy. Trzecia — wykaże, że wierzyciel nie poniósł szkody mimo niezłożenia wniosku.

W praktyce najczęściej stosowaną i najskuteczniejszą formą obrony jest pierwsza z nich — terminowe złożenie wniosku o upadłość lub wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego. To właśnie w tym miejscu restrukturyzacja firmy staje się nie tylko narzędziem ratowania przedsiębiorstwa, ale też tarczą chroniącą prywatny majątek osób zarządzających. Restrukturyzacja firmy otwarta w odpowiednim momencie wyłącza odpowiedzialność członków zarządu wobec wierzycieli — co w obliczu narastającego zadłużenia jest argumentem, którego nie można zbagatelizować.
 

Co oznacza "właściwy czas" na złożenie wniosku?

To pojęcie, wokół którego toczy się wiele sporów sądowych. Przepisy prawa upadłościowego wskazują, że wniosek o ogłoszenie upadłości należy złożyć w ciągu 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości — czyli od momentu, gdy spółka stała się niewypłacalna.

Niewypłacalność z kolei następuje wtedy, gdy spółka utraciła zdolność do regulowania wymagalnych zobowiązań pieniężnych i opóźnienie w ich spłacie przekroczyło trzy miesiące. Albo gdy zobowiązania spółki przekroczyły wartość jej majątku przez okres ponad 24 miesięcy.

W praktyce wyznaczenie tej daty bywa trudne i jest przedmiotem analiz biegłych sądowych w postępowaniach przeciwko członkom zarządu. Warto jednak pamiętać, że sądy interpretują ten termin restrykcyjnie — i że "czekanie na poprawę sytuacji" zamiast złożenia wniosku jest najczęstszym powodem przegranej przez zarząd w sporach z wierzycielami.
 

Odpowiedzialność karna — kolejny wymiar ryzyka

Poza odpowiedzialnością cywilną z art. 299 KSH, członkowie zarządu mogą ponosić też odpowiedzialność karną. Niezłożenie w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do roku. Działanie na szkodę wierzycieli poprzez ukrywanie majątku lub zawieranie niekorzystnych transakcji w obliczu niewypłacalności to już przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

To ryzyko, które w dyskusjach o kryzysie finansowym firm rzadko pojawia się na pierwszym miejscu — ale które w praktyce dotyka zarządy spółek, które zbyt długo zwlekały z podjęciem działań.
 

Działanie wyprzedzające to najlepsza ochrona

Członek zarządu, który czeka na "naturalny" koniec kryzysu finansowego spółki, ryzykuje znacznie więcej niż utratę firmy. Ryzykuje prywatny majątek, mieszkanie, oszczędności i potencjalnie wolność. Wczesna reakcja — analiza sytuacji finansowej, złożenie wniosku restrukturyzacyjnego lub upadłościowego w odpowiednim czasie — to nie przyznanie się do porażki. To odpowiedzialne zarządzanie ryzykiem, które chroni zarówno firmę, jak i osoby nią kierujące.

 

WOK Hutnik - Łobaszewska, Nowak i Ajagore
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom