Wydarzenia

1 / 7

Co jeszcze musi się zdarzyć, żeby to środowisko pobudzić?

10.11.2016
autor: Sylwia Bardyszewska
- pytał przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz wyszkowskich nauczycieli, u progu wprowadzenia krytykowanej przez środowisko reformy oświatowej. Na spotkaniu w Wyszkowie, 9 listopada, krytycznie wypowiadał się na temat zmian w szkolnictwie i dziwił go brak głośnych protestów ze strony nauczycieli i rodziców.
W auli Wyższej Szkoły im. P. Włodkowica zgromadzili się głównie nauczyciele, dyrektorzy szkół i samorządowcy. – To inauguracja Klubu Obywatelskiego w Wyszkowie – rozpoczął spotkanie Adam Mróz, szef powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej. - Chcemy, żeby był miejscem do debat, uwolnienia emocji, dyskusji autentycznych, na wysokim poziomie. Chcemy zapraszać ekspertów w różnych dziedzinach.
 
Szkoła w walce politycznej
Co prawda 9 listopada w ogólnopolskich mediach mówiło się głównie o wygranej Donalda Trumpa. – Ale ta reforma jest znacznie istotniejsza od wyborów prezydenckich w Stanach – żartobliwie podkreślił Sławomir Broniarz. Szczególnie dla uczniów klas VI, którzy zamiast do gimnazjum pójdą w przyszłym roku do klasy VII. W 2019 r. w szkołach średnich spotkają się z absolwentami gimnazjów, po 9-letnim cyklu kształcenia. - Może być problem, szczególnie jeśli chodzi o zajęcia biologii, fizyki, chemii, matematyki. Różnica godzin między starym i nowym modelem w niektórych przedmiotach wynosi prawie 250 godzin – przekonywał szef ZNP. - Wbrew temu, co się mówi, to nie tylko problem nauczycieli, ale przede wszystkim rodziców. Jeżeli nam zależy na dzieciach, to powinniśmy się tym zainteresować. Żeby później nie przegrali w wyścigu na wyższe studia. Na szkole zna się każdy, ale nie widzę, żeby wszyscy interesowali się tym, co się dzieje. Nie widzę protestów rodziców, nauczycieli.
- Nie słyszałem protestu nauczycieli, kiedy pani minister mówiła, że nie ma problemu z brakiem podstawy programowej, bo nauczyciele robią to w ciągu trzech dni – dodał Sławomir Broniarz. - Brak reakcji może świadczyć, że się z tym zgadzamy. Wówczas organ prowadzący powinien się zastanowić, czy to są ci, którzy w tej szkole powinni pracować. Może nie zwracamy uwagi, bo przyzwyczailiśmy się już do tego, że kolejny minister nas obraża. Może w grę wchodzi konformizm. Musimy reagować na takie rzeczy. Co jeszcze musi się zdarzyć, żeby to środowisko pobudzić?
Zdaniem Sławomira Broniarza celem planowanej reformy nie jest edukacja. – Chodzi o w miarę bezbolesne przeprowadzenie rękami nauczycieli i rodziców zmian na stanowiskach w jednostkach samorządu terytorialnego w 2018 r. – uważa. - Poirytowani rodzice, nauczyciele nie będą mieli pretensji do ministra edukacji, tylko przyjdą do swojego wójta, burmistrza. To on będzie traktowany jako sprawca ich nieszczęścia. Najważniejsza dziedzina życia społecznego jest zaprzęgnięta do walki politycznej, wplątana w kalendarz wyborczy.
 
Kobiety pokazały, co możemy zrobić
- Zarzucił pan nauczycielom, że nic nie robią. A co robi związek? – pytał nauczyciel gimnazjum Krzysztof Ogrodziński. - Co my możemy zrobić, jak sejm ma większość, prezydenta?
Sławomir Broniarz podkreślał obecność ZNP w mediach. - Najpierw zarzucono mi, że jestem politykiem, potem że należę do KOD-u. To była reakcja ministerstwa na działania związku - mówił. - Mamy po swojej stronie korporacje samorządowe, stowarzyszenie kadry oświatowej, kilkanaście organizacji pozarządowych, stowarzyszenie rodziców, świat nauki. Nie jesteśmy sami. To efekt tego, że coś robimy. Zresztą nie tak dawno kobiety pokazały, co możemy zrobić.
- Może za delikatnie, za późno? – pytał Krzysztof Ogrodziński w kontekście protestu planowanego na 19 listopada. 
- A co pan jako nauczyciel gimnazjum zrobił? – pytaniem na pytanie odpowiedział szef ZNP.
- Samorząd wyszkowski nie może podjąć decyzji, bo nie ma prawa oświatowego – mówił nauczyciel. - Wszyscy czekają aż wejdzie dobra zmiana. Przygotowujemy się, dajemy propozycje, jak ją przeprowadzić z korzyścią dla dzieci, nauczycieli, rodziców, szkolnej infrastruktury.
- Jesteśmy środowiskiem bardzo silnie zatomizowanym – zauważył Sławomir Broniarz. - Nie jak górnicy, gdzie na zmianie pracuje 3 tys. osób. Nauczyciele krytykują dyrektora, ale jak jest konkurs wszyscy na niego głosują. Wychodzą z założenia, że lepszy wróg swój niż obcy.
- Nie byliśmy zwolennikami gimnazjów, a dziś nie zgadzamy się na ich likwidację – przyznała Elżbieta Piórkowska, dyrektor szkoły specjalnej i przewodnicząca rady miejskiej. - Nie stać nas na kolejną reformę, nowe podstawy programowe, nowe podręczniki. Dużo zrobiło się, żeby gimnazja wyglądały tak, jak wyglądają. Większość nauczycieli obawia się o pracę. Też stanę przed takim dylematem jako dyrektor szkoły. 95% moich nauczycieli to „Korczaki”, mają potrójne kwalifikacje. Przed samorządowcami też duży problem: co zrobić, żeby nauczyciele nie stracili pracy, żeby dzieci, rodzice byli zadowoleni?
Więcej na ten temat w kolejnym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, w sklepach i kioskach od 15 listopada.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość