Chyba ktoś robi sobie żywą tarczę ze zwierząt (foto)

Wydarzenia

Chyba ktoś robi sobie żywą tarczę ze zwierząt (foto)

18.07.2017
autor: Sylwia Bardyszewska
- alarmują Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i właścicielki kotów postrzelonych z wiatrówki. Jednego z nich nie udało się uratować. Policja prowadzi czynności wyjaśniające i podkreśla: strzelanie do zwierząt jest przestępstwem!
Ofiarą okrutnika padł m.in. kot pani Joanny z Rybienka Nowego. - Kot ma roztrzaskane podudzie w drobny mak. Nie było go przez około tydzień, bo prawdopodobnie leżał gdzieś na wpół żywy, nie mając siły się podnieść - relacjonuje. - Wrócił dopiero, jak był w stanie dosłownie zawlec do domu. Czy można byłoby jakoś zaapelować do ludzi? To jest zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale też dla dzieci. Jeśli jacyś zwyrodnialcy urządzają sobie polowanie na koty, to mogą też zacząć robić krzywdę ludziom…
Kocur pani Joanny wrócił do domu 3 lipca. - Początkowo myśleliśmy, że kuleje po jakiejś kociej bójce, ale był bardzo osowiały i nie był w stanie przejść od punktu A do punktu B bez odpoczynku, dlatego postanowiłam zabrać go do weterynarza – opowiada właścicielka. - Pani doktor zrobiła prześwietlenie, które wykazało, że górna część nogi jest roztrzaskana. Kotu zatrzymał się mocz, przez kilka dni miał podłączony cewnik. Uniknęliśmy amputacji - w sobotę pani doktor poskładała nogę na śrubę - dopiero za kilka tygodni okaże się, czy operacja się udała.
Stan kota powolutku się poprawia: - Póki co ma nogę w opatrunku na temblaku, cały czas utrzymuje się gorączka. Cieszy mnie jednak to, że chętnie je, wydaje mi się, że powoli wraca do sił... Czy będzie miał 4 łapy, czas pokaże. Jeśli wszystko w środku jako tako nie pozrasta się, trzeba będzie wykonać amputację. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie.
Dwa tygodnie wcześniej podobne zdarzenie miało miejsce w Leszczydole-Nowinach. W tym przypadku kot, niestety, nie przeżył. - Pragniemy przestrzec właścicieli zwierząt przed bandytą, który oddał do kota 11 strzałów z wiatrówki – apelują wolontariuszki TOZ. - To był piękny, 2,5-letni, 8-kilogramowy kocur. Bestialstwo dodatkowo podkreśla fakt, że strzały zostały oddane z premedytacją z bliskiej odległości (po jednym razie kocurek po prostu by uciekł).
- Kot żył jeszcze 3 dni – opowiada właścicielka zwierzęcia, pani Marta. – Kot nie wrócił na noc z soboty na niedzielę, a w niedzielę wieczorem syn znalazł go dwa domy dalej od naszego. Tam nikt nie mieszka i myślę, że ktoś go tam po prostu porzucił, a on się wyczołgał na chodnik. Kot został postrzelony raz przy razie w łapę, centralnie w oko. To okrutne znęcanie się nad zwierzęciem. Ewidentne znęcanie się osoby chyba niespełna rozumu. Gdyby ktoś go po prostu przejechał, kot przynajmniej by się nie męczył.
Policja prowadzi czynności wyjaśniające. Strzelanie do zwierząt jest przestępstwem. Za znęcanie się nad zwierzętami, ich uśmiercanie albo dokonywanie uboju z naruszeniem przepisów, Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje kary: grzywny, ograniczenia wolności i pozbawienia wolności do lat 2.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość