Wspaniały koncert „Tribute to Marek i Wacek”, poświęcony pamięci Wacława Kisielewskiego (1943 - 1986), współtwórcy światowej sławy duetu fortepianowego „Marek i Wacek”, odbył się w sobotę, 11 lipca, w Muzeum Cypriana Norwida w Dębinkach, w przeddzień 40. rocznicy śmierci artysty. Żegnając go, Jerzy Iwaszkiewicz napisał wówczas, że kłaniał się tylko publiczności. Dziś jego twórczości i nietuzinkowej osobowości pięknie pokłonili się jego przyjaciele, rodzina i publiczność z powiatu wyszkowskiego.
Na spotkanie z muzyką fortepianową w wykonaniu Marka Tomaszewskiego, współtwórcy duetu „Marek i Wacek” oraz duetu Tcharek & Basia – Barbary Karaśkiewicz i Cezarego Saneckiego zaprosili dyrektor muzeum Jacenty Matysiak i prowadzący koncert Jacek Hawryluk – dziennikarz radiowy i muzykolog.
- Wspominać dziś będziemy duet fortepianowy „Marek i Wacek”, Marek Tomaszewski i Wacek Kisielewski, duet prawdziwych gwiazd fortepianu, który w dość smutnym okresie PRL-u był promykiem nadziei i radości, i jednocześnie przykładem, że jeśli się bardzo czegoś chce, to można to osiągnąć, czyli osiągnąć sukces w tzw. europejskiej branży muzycznej – mówił dziennikarz. - Duet ten przekraczał wszelkie granice: muzyczne, estetyczne i, jak napisał Lucjan Kydryński, „Klasyków grają tak, jak się gra przeboje, a przeboje grywają tak – jak się gra klasyków”.
Historia tego zespołu rozpoczęła się w 1963 r. w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Zbigniewa Drzewieckiego, znakomitego szopenisty. Zakończyła się 23 lata później – 9 lipca 1986 r. w Kamieńczyku doszło do wypadku drogowego. W wyniku odniesionych obrażeń Wacław Kisielewski zmarł 12 lipca w wyszkowskim szpitalu.
Duet narodził się z przyjaźni
Spotkanie muzyczne w Dębinkach zostało podzielone na dwie części. Rozpoczął je recitalem fortepianowym bardzo rzadko występujący publicznie, mieszkający we Francji Marek Tomaszewski. Przyleciał specjalnie na dwa koncerty poświęcone przyjacielowi: w Muzeum Norwida i, dzień później, w WOK „Hutnik”.
Wspomniał o początkach swojej znajomości z Wackiem: - Zaprzyjaźniliśmy się w szkole i z tej przyjaźni zrodził się duet. Jest to rzadkością, bo normalnie muzycy, którzy grają w duetach i kwartetach nawiązują swoją wspólną działalność poprzez studia, natomiast my najpierw przez 2 lata się przyjaźniliśmy i z tej przyjaźni zrodził się duet. Któregoś dnia, kiedy nie było wykładów z literatury muzycznej, siedliśmy do dwóch fortepianów i zaczęliśmy muzykować. Obaj byliśmy jazzmanami, Wacek w Krakowie, ja w Gdańsku, i z tej improwizacji powstała historia, która zawodowo trwała 25 lat. Wacek był moim przyjacielem do końca, pomimo że ja mieszkałem w Paryżu, a on w Warszawie.
Swój recital artysta rozpoczął „Pieśnią Legionów” – taki pierwotnie tytuł nosił „Mazurek Dąbrowskiego”. To była pierwsza wersja polskiego hymnu, powstała w roku 1797 w Italii. Zagrał też m.in. wariacje „Chopin w świetle księżyca”, muzykę filmową Ennio Moriccone, Duke’a Ellingtona, Harry'ego Allouche'a, utwór Mike’a Oldiefilda.
Kłaniał się tylko publiczności
Po tym występie rozmowę o duecie Marek i Wacek poprowadził Jacek Hawryluk, a udział w niej wzięli Marek Tomaszewski i Jerzy Kisielewski, młodszy brat Wacka. Panowie mówili m.in. o tym, jak zapamiętali tragiczne dni sprzed 40 lat.
- To był grom z jasnego nieba! - wspominał Jerzy Kisielewski.
Marek Tomaszewski o wypadku przyjaciela dowiedział się 10 lipca: - To jakiś koszmar, to jest niemożliwe, żeby jemu coś mogło się stać. Pierwszy mój odruch to natychmiast lecieć do Warszawy. Samolot miałem za trzy godziny, poleciałem tak, jak stałem. A z Warszawy pojechaliśmy do Wyszkowa. Niestety, ze względu na możliwość zakażenia nie mogliśmy odwiedzić go w szpitalu. W następnych dniach, byliśmy na śniadaniu i zaświeciło słońce. To nam dało pewną pogodę ducha. I w pewnym momencie zadzwonił telefon ze szpitala, że Wacek skonał.
Jerzy Kisielewski zacytował słowa Jerzego Iwaszkiewicza, który we wspomnieniu o Wacku w „Ekspresie Wieczornym” napisał: „Kłaniał się tylko publiczności”.
Niebywałe połączenie klasyki z rozrywką
W drugiej części, po tych wzruszających wspomnieniach, wystąpił duet fortepianowy Tcharek & Basia, który nawiązuje do twórczości „Marka i Wacka” i pielęgnuje tradycje tego duetu.
Dr hab. Barbara Karaśkiewicz aktywnie zajęła się twórczością „Marka i Wacka” w roku 2022. Chciała z koleżanką nagrać „Prząśniczkę” w wersji tego duetu, ale okazało się, że nie ma nut do tego utworu. Po dłuższej kwerendzie w Internecie znalazła na Facebooku nazwisko Marka Tomaszewskiego i skontaktowała się z nim w tej sprawie. Dostała odpowiedź, że nie udostępni jej nut, bo po prostu ich nie ma. Nie ma też nut innych przebojów. A że nuty są ważne, szczególnie dla muzyka klasycznego, zdecydowała się je napisać. Obecnie ma spisanych 19 utworów, do tego są dołożone aranże.
Artystka wystąpiła w duecie z prof. Cezarym Saneckim, rektorem Akademii Muzycznej w Łodzi w latach 2012 - 2020.
- Gramy to, co grał „Marek i Wacek”, czasami pozwalamy sobie na szczyptę humoru. To, co oni zrobili w tamtych czasach, było niebywałym połączeniem klasyki z rozrywką. To w Polsce się nie działo – zaznaczyła.
Pierwszym utworem w wykonaniu dynamicznego duetu był fragment uwertury z „Cyrulika sewilskiego” Gioacchina Rossiniego. Publiczność usłyszała też „Dla Elizy” Ludwiga van Beethovena, „Bolero” Maurice’a Ravela, Mazurka d-dur op. 24 Fryderyka Chopina, „Prząśniczkę” Stanisława Moniuszki, a na bis „Melodię dla Zuzi” skomponowaną przez Wacława Kisielewskiego.
Po tym niezapomnianym koncercie była możliwość rozmowy z artystami, zdobycia autografów, zrobienia wspólnych zdjęć.



