Prawdziwe oblężenie w ostatnią niedzielę sierpnia przeżyła Somianka. Piękna pogoda sprawiła, że mnóstwo osób postanowiło spędzić czas na Gminno-Parafialnych Dożynkach. Tłumy, jakie przybyły na wieczorny koncert zespołu Mig, zaskoczyły chyba samych organizatorów.
Dożynki to jednak nie tylko zabawa, ale też dziękczynienie za plony - najpierw podczas Mszy św., później tradycyjnego obrzędu. Na wydarzenie zapraszał przechodzący ulicami Somianki barwny korowód, w którym niesiono efektowne wieńce - najpiękniejsze ukoronowanie zakończonych zbiorów. Za ich przygotowanie podziękowania i uznanie należą się: Kołom Gospodyń Wiejskich w Somiance, w Woli Mystkowskiej, w Nowych Wypychach, w Barcicach, „Somianeczki” oraz sołectwom: Zdziebórz, Suwin, Stare Kozłowo, Stare Płudy, Kręgi i Stary Mystkówiec.
Najważniejszym symbolem święta niezmiennie pozostaje jednak chleb z dumą niesiony przez starostów dożynkowych. W tym roku byli nimi Urszula Skwarska i Mateusz Szczesny.
Pani Urszula, mieszkanka Suwina, wspólnie z mężem prowadzi gospodarstwo rolne o pow. 50 ha, którego głównym kierunkiem jest produkcja roślinna i hodowla bydła opasowego.
Pan Mateusz mieszka w Zdzieborzu, gdzie wspólnie z żoną i dziećmi prowadzą gospodarstwo na powierzchni ok. 20 ha. Gospodarstwo nastawione jest głównie na produkcję roślinną (zboże, kukurydza) oraz hodowlę bydła opasowego.
Zgodnie z wielopokoleniową tradycją, starostowie dożynkowi przekazali dożynkowy bochen wójtowi Andrzejowi Żołyńskiemu i przewodniczącemu rady Robertowi Rakowskiemu, a ci podzielili się nim z zebranymi mieszkańcami.
Dożynki to czas radości, ale też refleksji nad trudem codziennej pracy na roli, o czym przypomniał wójt Żołyński, zwracając się do rolników: - Za wami kolejny rok ciężkiej, wymagającej pracy. Rok, który nie zawsze był dla was łaskawy. Pogoda po raz kolejny przypomniała nam, jak bardzo człowiek, mimo całej swojej wiedzy i doświadczenia, pozostaje zależny od sił natury. Nadmiar lub niedobór deszczu, gwałtowne zjawiska atmosferyczne, zmienne temperatury - wszystko to wpływa na plony, na jakość zbiorów i na codzienne funkcjonowanie gospodarstw. Dlatego tegoroczne święto ma szczególny wymiar. Tym bardziej dziękujemy za każdy zebrany kłos, za każdą tonę zboża, za owoce, warzywa i wszystkie plony będące efektem waszej ciężkiej pracy. Dziękuję wam za wytrwałość, cierpliwość i przywiązanie do ziemi. Dziękuję za to, że mimo trudności każdego dnia podejmujecie swoje obowiązki, dbacie o gospodarstwa i kontynuujecie pracę, którą przez pokolenia wykonywali wasi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie.
- Dożynki są również pięknym świadectwem naszej tradycji. Wieńce, chleb, muzyka, wspólne świętowanie – wszystko to przypomina nam, że polska wieś ma swoją wyjątkową siłę - dodał wicestarosta Tadeusz Kuchta. - To siła ludzi, którzy potrafią być razem, szanują swoją historię i przekazują kolejnym pokoleniom wartości, które nie tracą znaczenia. Niech ten dożynkowy chleb będzie symbolem dostatku, zgody i wzajemnej życzliwości. Niech nigdy nie zabraknie go na naszych stołach, a praca tych, którzy go wypracowują, zawsze spotyka się z szacunkiem i uznaniem.
Biesiada
Dożynki to tradycja, biesiada i zabawa. W Somiance nie zabrakło żadnego z tych elementów, które zdają się być najprostszym przepisem na udaną imprezę.
Uczestnicy okupowali liczne stoiska gastronomiczne, gdzie gospodynie i gospodarze dwoili się i troili, serwując regionalne przysmaki.
Chętnych nie brakuje do komisji w konkursach na najlepsze ciasto i nalewkę. To co prawda zadanie niezwykle trudne, ale przecież również przyjemne.
Do konkursu zgłoszono aż 19 nalewek. Zwyciężyła wiśniówka Dominika Rogulskiego. II miejsce zajęła nalewka z czarnej porzeczki i malin Danuty Skwarskiej, III - nalewka apteczna Romana Staniszewskiego.
Z kolei do konkursu na ciasto tradycyjne zgłoszono 16 propozycji. Za najsmaczniejsze jury uznało sernik z makiem Katarzyny Oleksiak. II miejsce przypadło Julii Rakowskiej za kremowy sernik babci, III - Iwonie Staniszewskiej za miodownik.
Koncerty
Było o tradycji, było o biesiadzie, teraz czas na rozrywkę. Tę część rozpoczął lokalny zespół „Golden Eye”, dla którego występ na własnym podwórku to zawsze wielka radość. Po Michale na scenę wkroczył energiczny Maczo, a w tym czasie do Somianki przyjechał już charakterystyczny migobus, którym podróżuje Mig - dla miłośników muzyki disco polo zespół już kultowy. W zasadzie każdy wykonany tego wieczoru utwór to przebój, a słowa doskonale znali i młodzi, i ci nieco dojrzalsi. Ponieważ znali, to głośno śpiewali ku zadowoleniu zespołu i organizatorów, którym frekwencji na wydarzeniu można pozazdrościć.


