I to się nam udało, gdy zanurzyliśmy się w ciemne korytarze przejść podziemnych zwanych poternami. Popękane ściany betonowe z namiastką chłodu, porośnięte mchem i paprocią. Wysoka temperatura powietrza i duża wilgoć od razu dały się odczuć, pot z nosów kapał i tylko lian brakowało, by poczuć się jak Indiana Johnes.
Fort Beniaminów, przypisany do Twierdzy Zegrze, zbudowany przez Rosjan w pierwszych latach XX w. Ciekawostką godną Rosjan jest to, że w zasadzie ani razu nie bronili się w nim, a kilka razy musieli go zdobywać.
Penetracja koszar, wysadzonych kaponier i poszczególnych schronów z przerywnikami w postaci krótkich opowiadań o historii miejsca oraz systematyczne uzupełnianie płynów sprawiły, iż czas płynął zdecydowanie za szybko.
Następnym obiektem był cmentarz wojenny w Białobrzegach i tu dla młodzieży kolejny skok w przeszłość. Na cmentarzu jeńców polskich, radzieckich i włoskich oryginalna tablica jeszcze z czasów PRL. Kolejne rozmowy i opowiadania o czasie przeszłym w cieniu sosen na małym wzgórzu, przy lekkim powiewie wiatru dającym pewną ulgę.
Czasu nie liczyliśmy, nikt nie narzekał, a w podsumowaniu młodzi stwierdzili, że ten dzień nie został zmarnowany.


