Rekreacja nad Bugiem? Tak! Tylko jak?

Wydarzenia

Rekreacja nad Bugiem? Tak! Tylko jak?

06.08.2020
autor: fot. Elżbieta Szczuka
- o tym dyskutowano podczas obywatelskiej debaty na temat wykorzystania rzeki Bug, która odbyła się w środę 5 sierpnia w Bibliotece Miejskiej.
 
Spotkanie „Nadbużańskie wrota - wyszkowska rekreacja z rzeką czy bez niej” było pierwszym z cyklu Lokalnych Dyskusji o Mieście Otwartym. To pomysł nieformalnej grupy Obie Strony Miasta. - Przyglądamy się temu miastu, jak ono się rozwija. Najbardziej jesteśmy kojarzeni z zagospodarowaniem przestrzennym, ale na tym nasze zainteresowania się nie kończą - zapewnił prowadzący spotkanie Piotr Płochocki. - To pierwsza dyskusja, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Są tematy, które czekają, żeby o nich podyskutować.
Chcemy też, żeby mieszkańcy poczuli ten nadrzeczny klimat, spojrzeli na naszą rzekę z perspektywy kajaka, bulwaru, plaży…
 
Oczywiście, że z rzeką
W pierwszej części spotkania dyskutanci mieli odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule spotkania, przedstawić plany, ale i trudności. Nikt nie wyobraża sobie rekreacji bez rzeki.
Adam Szymański, dyrektor WOSiR: - Turystka wiąże się nie tylko z rzeką, ale to ona najbardziej przyciąga społeczeństwo, najłatwiej zachęcić ludzi do odwiedzania miejsc nad rzeką. Ale bardzo ważne jest włączenie w całokształt rekreacji. Powinna być jednym z wielu elementów, które trzeba wziąć pod uwagę.
Jerzy Sitek, twórca leśnej szkoły, organizator wielu wypraw: - Gdy byłem dzieckiem, nad wodą było mnóstwo ludzi, od „długich dołów” po Rybno. Cały czas buszowaliśmy, kąpaliśmy się. W tej chwili rzeka jest w zasadzie pusta, troszeczkę zdziczała. Nie należy budować czegoś, co zniszczy przyrodę. To perełka naszej gminy. W parku skarpa była dosyć dzika i wszystko zostało zrobione w kancik. Robienie trawników na siłę wcale nie jest takie ładne. Przy całej działalności trzeba pamiętać o naturze. Zachować, ile się da.
Zdaniem Jurka Sitka w Wyszkowie brakuje miejsca do wodowania kajaków: - Albo koło kościoła, gdzie śmierdzi, albo przy LOK-u, gdzie można się poślizgnąć, albo na plaży, gdzie kawał trzeba kajaki tachać.
- Brakuje osób, które pasjonowałyby się tą rzeką. Ile ludzi wychowało się w LOK-u? To powinno wrócić - uważa, jak określił go Piotr Płochocki, wyszkowski Tony Halik. - Cieszę się, że władze miasta dużą wagę przywiązują do zieleni, ale warto byłoby zadbać o miejsca nad Bugiem. Fajne miejsce to ścieżka do pałacu Skarżyńskich albo ścieżka, którą zrobiło stowarzyszenie miłośników Rybienka Leśnego.
Jerzy Sitek powracał do tematu śmieci nad rzeką: - Nad rzeką jest brudno. Jeśli wejdziemy od strony kościoła, od razu robi się troszeczkę przykro, a idąc w obie strony spotykamy ciągle nieprzyjemne rzeczy.
Adam Mróz, naczelnik inwestycji w urzędzie miejskim: - Trudno mówić o rozwoju miasta i zapomnieć o rzece Bug. Widzicie państwo, jak zmienia się park, ile mamy firm wypożyczających kajaki. Ale nie znajdziemy rozwiązań, co do których wszyscy byśmy się zgadzali. Bug jest rzeką dziką. Niestety, poza walorami rekreacyjnymi, to także źródło zagrożeń. Pamiętamy wydarzenia z 2010 i 2011 r.
Adam Grześkiewicz, Stowarzyszenie Miłośników Rybienka Leśnego i Okolic: - Wyszkowskiej rekreacji nie można wyobrazić sobie bez rzeki. To może największe bogactwo naturalne, jakim jesteśmy obdarzeni. Byłoby grzechem zaniechania, gdybyśmy to zaprzepaścili. Diament trzeba jednak umiejętnie oszlifować. Dla naszego stowarzyszenie absolutnym priorytetem jest rzeka. Rzeka i nasze miejscowości są zrośnięte. Jedną z naszych głównych idei jest rewitalizacja i zagospodarowanie terenu nad Bugiem, gdzie mieszkamy. Trudno wyobrazić sobie rekreację bez minimalnej infrastruktury. Plaża potrzebuje niewielkiego szlifu, żeby działała, jak trzeba. Potrzebujemy miejsce, gdzie łódkę można byłoby trzymać. Słowem klucz jest współpraca. To spotkanie to jaskółka, która, mam nadzieję, przekształci się w coś trwałego, np. powołanie zespołu konsultacyjnego pod egidą burmistrza, składającego z organizacji społecznych, samorządowych, państwowych.  
Marzena Sobiewska, kierownik Nadzoru Wodnego w Wyszkowie: - Bug to piękna, nizinna rzeka, która leniwie płynie, ale często też przypomina o sobie. Ona potrzebuje swojej przestrzeni. Myślę, że na dzień dzisiejszy sama w sobie jest pięknie zagospodarowana od strony miasta. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Bartłomiej Adler, Obie Strony Miasta, Koalicja Ratujmy Rzeki: - Nie wyobrażam sobie wyszkowskiej rekreacji bez rzeki. Powinna stanowić główny element miejskiej tożsamości.
 
Plaża nawet bez kąpieliska
O strategię rozwoju turystyki, przygotowanej na zlecenie gminy, został zapytany Adam Mróz. Mowa jest w nim m.in. o braku miejsc noclegowych, campingów, niedostatecznym zagospodarowaniu rzeki. Naczelnik wydziału inwestycji wyjaśnił, że tego typu dokumenty strategiczne są niezbędne do aplikowania o środki zewnętrzne. - Jest tam mowa również o infrastrukturze drogowej. Kocham rzekę, ale nie można nie zauważyć, że najważniejszy jest rozwój gospodarczy. Świadomie skupiliśmy się na dokumentach, które pozwolą nam sięgać po środki zewnętrzne, także na rekreację. Szlaki zostały stworzone, także z ogromnym udziałem społeczników. Mapy turystyczne, questing, punkt widokowy przy armacie. Nie mogę powiedzieć, że nie odrobiliśmy lekcji.
- Wyszków nie będzie konkurencyjny dla miast nad zalewem - dodał Adam Mróz. - Historia Wyszkowa wiąże się z przemysłem i rozwojem gospodarczym. Dzięki infrastrukturze udało się stworzyć zaplecze dla potencjału gospodarczego. Gmina powinna stwarzać możliwości dla biznesu, a nie go prowadzić. Pola namiotowe, campingowe to też domena prywatnej działalności.
- Czy plaża była aktywnością, którą miasto chciało wypróbować? - dopytywał Piotr Płochocki.
- Przy sprzyjającej pogodzie była to rzecz urokliwa, trudno nie zauważyć ludzi, którzy korzystali. Sama rzeka jest jednak nieprzewidywalna, nieco śmierdząca w niektórych miejscach, a kąpielisko jest związane z jakością wody. Koszty pokrywał WOSiR, ok. 300 tys. zł ze strzeżonym kąpieliskiem, miejscami parkingowymi. Alternatywą będą baseny napowietrzne.
- Potrafię sobie wyobrazić plażę bez funkcji kąpielowej - przekonywał Adam Grześkiewicz. - Chodzi o kontakt z przyrodą. Nie potrzebujemy kąpieliska, a miejsca, gdzie możemy rozłożyć kocyk i poplażować.
Takiego samego zdania jest Andrzej Biernacki z Drogoszewa, jeden z uczestników spotkania: - Rzeka zamarła, plaża prawie zdechła. Dzisiaj jest krótka propozycja mieszkańców: chcielibyśmy, żeby władze miasta przywróciły plażę. Baseny super, ale nie odwracajmy się od rzeki.
- Można zrobić plażę bez kąpieliska. Czy tak ciężko zrobić parking, postawić toi toi? - poparł Bogdan Osik.
Adam Szymański jest zwolennikiem organizacji aktywnego wypoczynku, liczniejszych atrakcji, ale za mniejsze pieniądze: - Można zrobić więcej miejsc, gdzie ludzie więcej rzekę zobaczą, spędzą czas nad wodą. Ludzie przestają być aktywni, więc nasze działania powinny iść w kierunku aktywizowania. Nie można ludzi zagłaskać i wszystkiego podać im na tacy. Niekoniecznie musimy zbudować infrastrukturę, żeby ludzi przyciągnąć nad rzekę. Wolałbym środki przeznaczyć na edukację, żeby młodzież czuła potrzebę ruchu. Wtedy przyjdą nad rzekę taką, jaką ona jest.
- Trzeba pamiętać, że to tereny zalewowe i stała infrastruktura jest trudna do zbudowania. Każdy, kto chce spędzić czas nad rzeką, to po prostu weźmie kocyk i pójdzie - uważa Marzena Sobiewska.
 
Dla mieszkańca i turysty
- Co jest mieszkańcowi Wyszkowa najbardziej potrzebne, jeśli chodzi o rekreację? - Piotr Płochocki zapytał Jerzego Sitka.
- Chyba, jako mieszkaniec, jestem nietypowy, bo niewiele jest osób aż tak aktywnie spędzających czas - przyznał organizator licznych wypraw. - Część osób potrzebuje chociaż poleżeć na plaży. Można zrobić drobne rzeczy, jakieś mostki nad ciekami wodnymi, wieże do obserwowania przyrody. Np. w Kamieńczyku brakuje miejsca, żeby sobie posiedzieć i poobserwować. W Internecie jest dużo informacji, ale do normalnego mieszkańca dociera ich mało. Mnóstwo nauczycieli np. nie wie o jeziorku Głusza, wrzosowiska cały czas odkrywa się na nowo.
A z punktu widzenia turysty? - to pytanie do Bartłomieja Adlera.
- Naturalnym odbiorcą jest mieszkaniec Warszawy - zauważył. - W weekend firmy wypożyczające kajaki są w stanie obsłużyć nawet 1400 osób, większość to przyjezdni. Informacja turystyczna w naszym mieście jest właściwie martwa.
- Potencjał naszego terenu jest ogromny - podkreślił Bartłomiej Adler. - Może ktoś powie, że to górnolotne, ale dlaczego nie pomyśleć o parku krajobrazowym na naszym terenie? To oczywiście wymaga dużej pracy, ale dlaczego małymi kroczkami nie rozpocząć tego procesu? Nadbużański park krajobrazowy to marka, która przyciąga ludzi.
 
Żaglówki nie wrócą
W dyskusji nie mogło zabraknąć wątku żeglowności Bugu. Maciej Sarnacki przypomniał o rządowych planach rozwoju dróg wodnych: - Czy nam na tym zależy?
- Nie ma możliwości, żeby wróciły barki czy większe statki - przekonywała Marzena Sobieska.
- Zapomnijmy o drodze wodnej na Bugu - uważa Jerzy Sitek. - Trzeba się nachodzić, żeby się wykąpać, żeby wody było więcej niż do ptaszka. Rzeka jest za płytka.
- Bug nie zaczyna i nie kończy się w gminie Wyszków - zauważył Wojciech Chodkowski. - Obecnie Bug jest pogłębiany na wysokości Kani Polskiej. Warto też pamiętać, że są jednostki, które mają 15 cm zanurzenia, silniki zaburtowe. Kiedy ostatnio płynęliśmy z Krakowa, 7 razy byliśmy ratowani przez straż pożarną, bo osiedliśmy na mieliźnie. Co by się stało, gdybym wpadł na mieliznę w Wyszkowie? Przepłynę i zobaczymy. 
 
Jeszcze jedna kładka przez Bug
Przed dyskusją OSM przeprowadziły wśród facebookowiczów ankietę: Jaka z nadrzecznych atrakcji jest najbardziej potrzebna w naszym mieście?
Najwięcej osób zagłosowało na budowę kładki przez Bug do Rybienka Leśnego na wysokości ul. Szpitalnej. II miejsce zajęła kawiarnia, restauracja nad rzeką, III - przystań dla kajaków i małych łódek wraz z wypożyczalnią, IV - stworzenie szlaków spacerowych i turystycznych po obu stronach rzeki, V - imprezy na rzece - Noc Świętojańska, zawody kajakowe.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom