Panu Lechowi trzeba bardzo, bardzo podziękować (foto)

Wydarzenia

Panu Lechowi trzeba bardzo, bardzo podziękować (foto)

14.09.2020
autor: Elżbieta Borzymek
70 lat życia, w tym 60 lat z siatkówką – z tej okazji Lech Przychodzień, jubilat, zrobił sobie wspaniały prezent. Najpierw urządził i wypełnił ciekawymi eksponatami „Szopę Sportowca, Siatkarza i nie tylko”, a w sobotę 12 września zorganizował jej otwarcie. Zaprosił osoby, którym bliska jest siatkówka i sport. – Dziękuję serdecznie za tak liczne przybycie. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrych woli, sportowców, siatkarzy, przyjaciół – zwrócił się do osób zapełniających jego posesję w Rybienku Leśnym, przy ul. Letniskowej.
 
- To jest miejsce, gdzie będziemy mogli powspominać, porozmawiać – zapraszał do swojej szopy. – A większe przyjęcie, gdzie będziemy mogli wypić piwko, zrobimy sobie raz do roku. Mam propozycję, by to pierwsze spotkanie nazwać mityngiem, memoriałem dobrej woli sportowców, siatkarzy. I chciałbym, żeby powstała grupa, która zajmie się organizacją takich spotkań. 
Zaproponował, by spotkania odbywały się w czerwcu lub we wrześniu: - Wiadomo, że wtedy wszyscy jesteśmy w domu i będzie nas dużo. Widzę, że takie spotkania są potrzebne – dodał.
- Mamy tutaj przyjaciół, sportowców, siatkarzy, tenisistów ziemnych, koszykarzy, piłkarzy nożnych – zwrócił się do zgromadzonych. – Witam serdecznie swoich dawnych kolegów z boiska piłkarskiego – Henryka Parzucha, Zbigniewa Szklarskiego i Mariana Szulca. Witajcie seniorzy, jestem trochę młodszy od nich, ale podziwiałem, jak grali. Sam byłem obrońcą, bramkarzem, trochę się w piłkę nożną bawiłem, ale siatkówka zwyciężyła. 
- Mam takie szczęście, że na swojej drodze spotykam wspaniałych ludzi, m.in. sportowców i nauczycieli – podkreślił Lech Przychodzień. – Muszę wymienić mojego nauczyciela matematyki, wychowania fizycznego i siatkówki – Stasia Obrębskiego. (został przywitany gorącymi oklaskami). Drugim moim mentorem – nauczycielem był Edek Tarnowski w szkole średniej. Bł nauczycielem z prawdziwego zdarzenia, a to tacy nauczyciele, którzy w wakacje poświęcają swój wolny czas i spotykają się z młodzieżą szkolną.
- Nie wiem, w jaki to sposób mnie znalazł – mówił o nieżyjącym już nauczycielu, trenerze i naukowcu Januszu Bielskim – Jeździłem z nim na obozy narciarskie i byłem dwukrotnie na mistrzostwach Polski w biegach narciarskich (w Zakopanem i Nowym Targu – red.). 
O głos poprosiła Edyta Wittich, naczelnik wydziału promocji, kultury i sportu urzędu miejskiego: - Panu Lechowi trzeba przede wszystkim bardzo, bardzo podziękować za kultywowanie wyszkowskiej siatkówki – podkreśliła. – To, co uczynił w tej szopie, to kawał dobrej, dobrej historii. Myślę, że nie każdemu by się chciało to wszystko zbierać i pielęgnować, bo o to wszystko trzeba dbać, wycierać z kurzu. Mieć do tego serce i pasję. 
- Burmistrz Wyszkowa zgłosi w tym roku pana Lecha Przychodnia do Nagrody Marszałka Województwa Mazowieckiego za upowszechnianie kultury fizycznej – poinformowała pani naczelnik – a także w nowym roku do Nagrody Starosty Wyszkowskiego. Trzymajmy kciuki, żeby te nagrody uzyskał.
- Serdeczne dzięki za te miłe słowa i wyznaczenie mnie do tych szczytnych nagród.
 
Całe życie prowadzić przy siatkówce – to pasja 
W imieniu wychowanków Lecha Przychodnia głos zabrał Marek Wiśniewski: - Należę do grona siatkarzy. Byłem na jednym obozie – tu wspominaliśmy przed chwilą, że jeden z zawodników nie zabrał na ten obóz piłki siatkarskiej, ale zabrał gitarę. Jestem tu już po raz kolejny. Miałem już okazję widzieć szopę, którą przygotował Lech, pamiątki, które tam są zgromadzone i nadal będą gromadzone. Te kilka pokoleń siatkarek oraz siatkarzy, które przewinęły się pod ręką Lecha, myślę, że będzie kultywować również siatkówkę, cały sport, który jest w tej chwili w Wyszkowie. Miejsce i spotkanie raz w roku, które Lechu tu zapowiedział, myślę, że będzie tętnić życiem, że wiele pokoleń siatkarskich, sportowych i towarzyskich będzie tutaj mogło się spotkać. Gratulacje za pomysł! 
- Razem zdobywaliśmy mistrzostwo województwa ostrołęckiego – przypomniał jego trener.
- Ogromne podziękowania dla kolegi nauczyciela, kolegi trenera, który, można powiedzieć, całe życie poświęcił siatkówce. Wielu spod jego ręki wyszło bardzo zdolnych zawodników, porządnych ludzi oczywiście. Nie piliśmy, nie paliliśmy, graliśmy tylko i trenowaliśmy, ale dzisiaj wypijemy, po wielu latach – mówił Leszek Obrębski, również zawodnik Lecha Przychodnia i przedstawiciel wielopokoleniowej siatkarskiej rodziny Obrębskich. 
- Poświęcił nie kilka, nie kilkanaście, ale kilkadziesiąt lat tej pasji. To już jest pasja, bo trzeba być pasjonatem, żeby całe życie prowadzić przy siatkówce – podkreślił.
- Trzeba być wyrozumiałą żoną, i mamą również, żeby tak życzliwie spojrzeć na te lata, godziny, a nawet tygodnie poza domem – Leszek Obrębski podziękował kwiatami żonie Lecha Przychodnia – pani Celinie.  
Przecięcia wstęgi dokonali Leszek Przychodzień i jego pierwszy trener Stanisław Obrębski, który zaraził go siatkówką tak skutecznie, że do tej pory jest chory...
Wspomniano też o drugiej pasji gospodarza – twórczości Czesława Niemena.
Przed zwiedzaniem każdy wchodzący do szopy składał swój autograf na tablicy i wpisywał się do księgi pamiątkowej.
Z ogromnym zainteresowaniem oglądano zgromadzone eksponaty, wiele osób obiecywało, że na pewno tu wróci, by na spokojnie je obejrzeć.    
- A to kto? – co chwila powtarzało się pytanie podczas oglądania starych zdjęć w albumach i na specjalnie z tej okazji wydanym kalendarzu już na 2021 rok, którzy przygotowali byli zawodnicy Leszka Przychodnia. 
- Tu Leniek jest...
- I tu Leniek... – komentowali. – A to kto? 
- A to jest na turnieju Irka (przez wiele lat odbywał się w Wyszkowie turniej siatkarski im. Irka Przychodnia, przedwcześnie zmarłego, utalentowanego siatkarza, brata Lecha).
Siatkarki Lecha Przychodnia z Gimnazjum nr 1 (rocznik 1995) wspólnie oglądały, wspominając niezapomniane chwile na boisku, kronikę, którą same wtedy prowadziły. Nowym eksponatem będzie kronika, którą dla siebie prowadziła jedna z siatkarek, obecnie studentka AWF.
Był to czas nie tylko wspomnień, ale i odpoczynku w miłym towarzystwie i przy smacznym jedzeniu. Gospodarze i ich przyjaciele zadbali o wszystko, by goście czuli się jak najlepiej. Pogoda też nie zawiodła.
Do zobaczenia za rok! – bo na pewno przy takim zaangażowaniu osób związanych z wyszkowską siatkówką i jej mentorem kolejne spotkania będą się odbywały.
Elżbieta Borzymek
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom
Zitcom