Jeśli my nie będziemy mówić, opowie o nas ktoś inny (foto)

Wydarzenia

Jeśli my nie będziemy mówić, opowie o nas ktoś inny (foto)

23.01.2017
autor: Sylwia Bardyszewska
Zapowiadany wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin z powodu choroby nie dotarł do Wyszkowa na spotkanie organizowane przez Klub Gazety Polskiej. Zastąpiła go Magdalena Gawin, wiceminister w tym samym resorcie, a jednocześnie generalny konserwator zabytków. Było to jedno z nielicznych spotkań z politykami, gdzie kwestie Trybunału Konstytucyjnego czy wieku emerytalnego zastąpił temat muzeów i filmów. Tematyka nie była jednak lekka i przyjemna, bo dotyczyła polskiej polityki historycznej.
Temat spotkania brzmiał: „Polityka historyczna czy narodowy nihilizm?” O lekceważenie kultury i postrzeganie polskiej historii w świecie dopytywał Marek Głowacki: - Co powinniśmy robić, żeby określenie „polskie obozy koncentracyjne” przestało funkcjonować w innych krajach?
Magdalena Gawin przyznała, że w codziennym życiu wypełnionym pracą i innymi obowiązkami, kultura rzeczywiście wydaje się naddatkiem. Musimy jednak pamiętać, że dzięki kulturze Polska przetrwała wiele ciężkich momentów, tj. zabory czy PRL. - Kultura narodowa to nie tylko historia Polski. To muzyka, teatr, kino. Wszystko się składa na kulturę narodową - zauważyła. Ważne są też zabytki – nośniki pamięci.
 
Kultura się zwraca
Jednym z głównych kierunków polityki historycznej jest rozwijanie wśród Polaków świadomości historycznej, m.in. przez budowę muzeów. - W Polsce jest najmniej muzeów w Europie Środkowo - Wschodniej. Wszystkie narody europejskie budują muzea – zauważyła wiceminister. Mówiła o Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Muzeum Historii Polski w Warszawie, ale także mniejszych, tj. Muzeum Piaśnickim w Wejherowie, czy pamięci rotmistrza Pileckiego w Ostrowi Maz. - To także mobilizuje samorządy. Jak Polska długa i szeroka, dochodzą do nas skargi, że samorządy za mało pieniędzy przeznaczają na kulturę – skomentowała Magdalena Gawin.
- Przed laty staraliśmy się zrobić Muzeum Wojny Polsko – Bolszewickiej w zabytkowej plebanii – przypomniał Marek Głowacki. - Niestety, temat upadł, władze samorządowe nie chciały iść w tę stronę. Władze często obliczają rachunek ulic i chodników.
- To rozumowanie w złym kierunku – uważa wiceminister. - Kultura się zwraca, może nie w ciągu roku. Dzięki niej ludzie są aktywniejszymi członkami wspólnoty. Wiem, jak ciężko przebić się w małej miejscowości z dobrym projektem. Panuje przekonanie, że to nie jest potrzebne. Dlatego chcemy popierać mniejsze inwestycje.
 
Sami o sobie, tylko jak?
Kolejne kierunki polityki historycznej to przeciwdziałanie negatywnemu wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej i promocja historii Polski poza granicami kraju. - Jeśli my nie będziemy mówić, opowie o nas ktoś inny – podkreśliła Magdalena Gawin. - Poza granicami jest bardzo niska znajomość historii Polski. 
Dlatego wiceminister założyła Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego, którego celem jest m.in. dokumentowanie zbrodni okupacji niemieckiej i sowieckiej. - Mamy setki zeznań, które są stopniowo publikowane, porządkowane, tłumaczone na język angielski – wyjaśniała Magdalena Gawin. W publikowanym w Internecie zbiorze „Zapisy terroru” wkrótce będzie można znaleźć również świadectwa mieszkańców Wyszkowa (na razie wprowadzono zeznania związane z Warszawą).
- Wizerunku Polski w świecie nie kształtuje 20 historyków, tylko codzienne przekazy medialne – zauważył Maciej Sarnacki. - Co z tego, że przetłumaczymy świadectwa naszej martyrologii, jak Russia Today pokaże dwa świetne materiały o Auschwitz, polskich kibicach i Marszu Niepodległości? Czy nie lepiej inwestować te środki np. w międzynarodowy kanał informacyjny? 
- Polska Agencja Prasowa planuje uruchomienie anglojęzycznej wersji informacyjnej – poinformowała wiceminister. – A Russia Today jest poza naszym zasięgiem. W dobie Internetu toczy się wojna informacyjna. Pan się myli myśląc, że kampania informacyjna bierze się z radia i telewizji. Obieg naukowy jest niezwykle ważny. Skąd się wziął Gross i ta cała teza? Nie możemy lekceważyć tego wymiaru. Książka „Skrwawione ziemie” zmieniła wizerunek Europy. Ale ma pan ma rację z tym, że tylko kilku historyków włada językiem polskim.
 
Dama mogła być sprzedana
Na spotkaniu z wiceminister kultury nie mogło zabraknąć tematu zakupu przez rząd zbiorów rodziny Czartoryskich. - Czy pół miliarda złotych za coś, co i tak Polski nie może opuścić to dobra cena? – pytał Michał Czajka.
- Wszystkie kwoty można znaleźć na stronach ministerstwa – odparła Magdalena Gawin. - Kolekcja Czartoryskich to bezcenne obrazy, artefakty, tysiące obiektów, m.in. akt hołdu pruskiego. Niektórzy marszandzi twierdzą, że potrzebna by była zgoda. Zgoda na wywóz, ale nie na sprzedaż. Oczywiście, że można ją było sprzedać, że istniała groźba utraty tych muzealiów. Między ministerstwem a muzeum Czartoryskich i tak relacje były napięte. Państwo inwestowało w utrzymanie czegoś, co nie było jego własnością. Każdy kolejny minister nie potrafił sobie z tym problemem poradzić. Mój poprzednik, z PSL, chciał stworzyć specjalną kategorię zabytków, bo ABW przysłało pismo, że może dojść do sprzedaży „Damy z łasiczką”. Proszę sobie wyobrazić falę krytyki, gdyby do tego doszło.
Więcej na ten temat w kolejnym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, w sklepach i kioskach od 24 stycznia.
 
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Zitcom