PIŁKA NOŻNA: Moja drużyna to już nie dzieci

Sport

PIŁKA NOŻNA: Moja drużyna to już nie dzieci

27.01.2019
autor: M.
- z przekonaniem mówi o swoich 15-letnich podopiecznych trener rocznika 2004 Bugu Wyszków, Marek Zalewski. Opiekun tej drużyny uważa, że dzięki występom w lidze z najlepszymi drużynami jego podopieczni wspięli się na wyższy poziom mentalny i sportowy w porównaniu z rówieśnikami z niższych lig.

Czy i jak duża jest różnica poziomu sportowego pomiędzy ligą wojewódzką, w której graliście w poprzednim sezonie i Ekstraligą?
Oczywiście różnica jest ogromna. Osobiście miałem nadzieję, że nie będzie ona tak widoczna, jednak jeszcze w poprzednim sezonie, robiąc analizę potencjalnych przeciwników i oglądając poczynania niektórych z nich wiedziałem, że nie będzie łatwo. W lidze wojewódzkiej to my rozdawaliśmy karty. Prowadziliśmy grę, narzucając rywalom swój styl. Teraz w większości meczów musieliśmy się skoncentrować nie na prowadzeniu gry i ataku pozycyjnego, a na skutecznej obronie i tworzeniu sytuacji do wyprowadzania kontrataków. Jak widać po rundzie, zmiana taktyki się opłacała.
Czy awans do Ekstraligi wiązał się z postawieniem piłkarzom wyższych wymagań ? Np. trenujecie częściej, chłopcy muszą stosować jakąś dietę albo odbywają się inne zajęcia niż typowy trening na boisku?
Zawsze przygotowujemy się do sezonu według wcześniej stworzonego planu. Obóz w Poroninie był wyjątkowo intensywny, ale nie ze względu na występy w Ekstralidze, a ze względu na wiek chłopców, ich poziom przygotowań w latach ubiegłych, który pozwolił nam na zastosowanie zwiększonej objętości i intensywności treningu, a także na wprowadzenie specjalistycznego treningu siłowego. Owszem, większą uwagę poświęciliśmy na trening taktyczny działań obronnych, zarówno indywidualnych jak i drużynowych.
Jak wspominasz przygotowanie i samą radość po meczu w Mińsku Mazowieckim? Była chwila zwątpienia w końcówce meczu, czy byłeś przekonany, że uda się „wcisnąć” gola?
Pamiętam doskonale ten dzień  i tygodniowy mikrocykl treningowy. Było to przygotowanie do meczu, który decydował o naszym utrzymaniu w „elicie”. Treningi prowadziliśmy na mniejszej intensywności, trochę krótsze. Czas ten wykorzystywaliśmy na wspólną rozmowę. Nie oszukujmy się, ta drużyna to nie dzieci. Chłopcy dokładnie wiedzą czego chcą, widziałem w każdym kopnięciu piłki na treningu ogromną determinację do pokonania przeciwnika. Podczas tych rozmów celowo zapewniałem ich, że bez względu na przebieg spotkania i wynik w Mińsku i tak spisali się świetnie w przekroju całego sezonu. Starałem się zdjąć z nich jakąkolwiek presję, jednak zapanowanie nad procesami psychologicznymi jest bardzo trudne. Była to ostatnia kolejka, rywal, który w bezpośrednim meczu walczy z nami o utrzymanie, mecz na boisku przeciwnika, bardzo duża ilość dopingujących kibiców, no i presja wyniku, bo jak przypomnę, remis dawał utrzymanie drużynie z Mińska.
Sam dzień meczu to coś pięknego. Zbiórka w Wyszkowie, adrenalina już podczas wyjazdu. Koncentracja, zapach maści sportowych w szatni, odprawa przedmeczowa, krótka rozmowa motywacyjna i walka. Jak się okazało później do ostatniej minuty, nawet 3 minuty dłużej.
Nawet przez chwilę nie było zwątpienia. Mecz był wyrównany, ale mój zespół wielokrotnie udowadniał, że potrafi radzić sobie z presją. Przez wiarę, determinację, ale przede wszystkim swoje umiejętności chłopcy zdołali przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Pamiętam jak sędzia uznając zdobytą przez nas bramkę jednocześnie zakończył spotkanie. Zapanowała wtedy ogromna radość na ławce, wśród piłkarzy, wśród licznie zgromadzonych naszych kibiców. Uśmiechy splatane ze łzami. Ja sam chyba „bryknąłem koziołka” na murawie bezpośrednio po meczu, by już po chwili uronić łzę, patrząc, jak płaczą z radości moi chłopcy.
Radość trwała bardzo długo, wspólny „Wyszkowiaczek” na płycie boiska, uściski rodziców i kibiców, którym przy okazji bardzo dziękuję za wsparcie w przekroju całego sezonu. Pamiętam też jak jeden z chłopców przyszedł do mnie od razu po meczu i powiedział: „Trenerze, czuje się jak bym wygrał finał Ligi Mistrzów”. Pomyślałem od razu, że to przecież jest nasz tegoroczny finał.
Dysponujesz w Bugu skromną kadrą tylko za sprawą wielkości miasta i potencjału ludzkiego, czy też chęci i wytrwałości zawodników, a może przyczyna leży np. w systemie szkolenia w klubie, który jeszcze nie jest dostatecznie rozwinięty?
Nasz stan liczebny wynosi 20 osób.  Jest skromny, ale utrzymuje się na tym samym poziomie od początku istnienia drużyny. Nie jest to zatem brak jakichkolwiek cech wolicjonalnych zawodników. Wyszków nie jest dużym miastem w stosunku do naszych przeciwników, którzy przez to dysponują dużo większym potencjałem ludzkim. Na pewno ma to wpływ na szerokość kadry i samą selekcję zawodników.  Wielokrotnie rywalizowaliśmy z drużynami, które w swoich szeregach mają 60-80 chłopaków w jednym roczniku.
Jeśli chodzi o system szkolenia w klubie, jest dobry, jednak oczywiście nie mówię, że idealny. Można by go udoskonalić poprzez utworzenie sportowych klas piłkarskich w naszych szkołach. Byłyby to klasy z odpowiednio wysokim poziomem nauczania i rozszerzonym budżetem godzin wychowania fizycznego. Moglibyśmy realizować treningi piłkarskie w ścisłej współpracy pomiędzy szkołą a klubem.  Problem nie leży więc po stronie klubu. Osobiście jestem przekonany, że Wyszków, miasto o tak dużym potencjale sportowym, zasługuje na piłkarskie klasy, a sportowo-edukacyjna oferta pozwoliłaby nam pozyskiwać i uczniów, i piłkarzy z całego powiatu już na etapie szkoły podstawowej.
Poznaliśmy już pełny skład ligi, w której zagracie wiosną. Jacy będą nowi rywale?
Liga będzie równie trudna i wymagająca, ale to dobrze. Zależy nam, aby grać z najlepszymi i uczyć się od najlepszych. W tej rundzie nowymi rywalami będą zespoły Legionovii Legionowo oraz MKS Piaseczno. Obydwa zespoły wywalczyły awans ze swoich grup w Lidze Wojewódzkiej.
Co możesz poradzić rodzicom i chłopcu, który dopiero rozpoczyna treningi w Bugu i który ma marzenie, by dojść chociaż do poziomu profesjonalnego uprawiania piłki nożnej?
Młodym chłopcom radzę, aby słuchali trenera, ale żeby jednocześnie spełniali swe marzenia. Staczali dużo pojedynków 1 na 1, dryblowali, prezentując spektakularne zwody, strzelali jak najwięcej pięknych bramek i cieszyli się grą.
Rodziców proszę o wspieranie tego procesu zapewniając, że zajęcia w akademii Bugu Wyszków to jest spełnienie marzeń ich dzieci. Tu mają kolegów z drużyny, tu uczą się współdziałania w grupie, tu są pod opieką wykwalifikowanych trenerów, realizują ogromną potrzebę ruchu, o której w erze smartfonów i tabletów często wszyscy zapominamy.
Dziękuję za rozmowę.
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Pobierz najnowszą gazetkę promocyjną Odwiedź nas na facebooku