PIŁKA NOŻNA: IV liga jeszcze poczeka

Sport

PIŁKA NOŻNA: IV liga jeszcze poczeka

06.07.2019
autor: M.
Trochę z powodu braku szczęścia, chyba jednak bardziej ze względu na brak piłkarskiego wyrachowania i zimnej krwi, piłkarze Bugu Wyszków zaprzepaścili w minionym sezonie szansę na szybki powrót do IV ligi. Ten plan trzeba odłożyć przynajmniej do wiosny przyszłego roku.
Choć pozornie wydaje się, że o braku awansu zdecydowała słabsza jesień, to po przeanalizowaniu wyników z całego sezonu okazuje się, że wyszkowianie w obu rundach zdobyli dokładnie po 29 punktów. De facto wyszkowianom zabrakło jednego zwycięstwa do bezpośredniego awansu. A szans do jego odniesienia była kilka.

Sezon mecz po meczu

Nowy sezon podopieczni już trenera Arkadiusza Mielczarczyka, który na początku lipca zastąpił zwolnionego Łukasza Stasiuka, rozpoczęli w kratkę. Wygrane mecze przeplatały się z porażkami. Choć trzeba przyznać, że początek obu rund wyszkowianie mieli naprawdę trudny. Na otwarcie przyszło im się zmierzyć z sześcioma z siedmiu najlepszych drużyn w poprzednim sezonie. W pierwszych meczach można było odnieść wrażenie, że w drużynie pozostały jeszcze demony z poprzedniego sezonu, w którym większość z nich zbierała regularne baty od pozostałych IV-ligowców. Przykładem tego są przede wszystkim domowe mecze z Victorią II Sulejówek i Unią Warszawa. Druga i trzecia drużyna ubiegłego sezonu nie pozostawiły wyszkowianom złudzeń, udowodniły, że muszą się jeszcze dużo nauczyć. Mniej więcej od końca września Bug zaczął już regularnie punktować. Pamiętamy bardzo dobre mecze z Escolą, Marcovią, Mazurem II, w Sulejówku. Mimo że tylko zremisowane, to do dobrych występów należy zaliczyć mecze w Wieliszewie i z bardzo silnym jesienią Mazurem Radzymin.
W drugiej części rundy wiosennej (?) Bug zaliczył tylko dwie porażki. Zasłużoną w Nowym Dworze Mazowieckim oraz pogrom 1:9 z Legionovią i to nie rezerwami, jak wskazywałaby nazwa, tylko pierwszą drużyną, która przyjechała do Wyszkowa. Jak dobrze pamiętamy, stało się to za sprawą przełożonego meczu jedynki i w miejsce tej pauzy świeżo upieczony beniaminek II ligi rozegrał sobie w Wyszkowie swoisty sparing.
Do rundy rewanżowej drużyna, ale również i kibice przystępowali z dużymi nadziejami. A to dlatego, że piłkarze mieli czas, by zgrać się ze sobą, a wszechobecna w składzie młodzież mogła już okrzepnąć. Optymizmem napawały również wyniki sparingów zimowych. Wyszkowianie mieli na rozkładzie m.in. IV-ligowców, jak również wyrównany mecz z liderem IV ligi Huraganem Wołomin.
Początek wiosny przyniósł znów straty punktów. Zabolało szczególnie 0:4 w stolicy z Unią. Mecz do pewnego momentu wyrównany, w którym wyszkowianie mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali, lecz pozwolili na to rywalowi. Szkoda również punktów straconych na Escoli. Tam młodzi warszawianie, mimo że w ostatnich minutach murowali dostęp do własnej bramki, nie dali sobie strzelić wyrównującego gola.
Najświeższym wspomnieniem, które najbardziej zapadło w pamięć kibicom, są jednak mecze w Warszawie z Agape i słynny już mecz z Karczewem. W stolicy gol stracony na 1:1 w doliczonym czasie gry mało jeszcze zmieniał w tabeli, jednak porażka z Mazurem II w ostatniej kolejce definitywnie przekreśliła szansę na choćby baraże. Warto również wspomnieć gola straconego przy stanie 2:1 w Radzyminie. Tam wygrana również była na wyciągnięcie ręki.

Czego zabrakło do awansu?

Jak już wspomnieliśmy podstawowym czynnikiem, którego zabrakło, by zagrać chociaż w barażach, był brak tzw. chłodnej głowy w końcówkach kilku meczów. Choć zespół posiada kilku zawodników, którzy z powodzeniem radzili sobie w IV lidze (Bala, Damętko, Rejnuś), a nawet w wyższych ligach (M. Maciak, Stańczyk), to bramki stracone z Agape, w Radzyminie czy kontaktowa z Karczewem sprawiały, że wszyscy grający wyszkowianie dostawali tzw. miękkich nóg. Nad tym elementem trener Mielczarczyk na pewno będzie musiał popracować. Jednym z pomysłów mogłoby być sprowadzenie doświadczonego pomocnika. Bo to właśnie w środku pola zespół miał największe problemy, zwłaszcza pod kątem ofensywnego pomocnika, którym często z konieczności musiał być cofający się z ataku Marcin Stańczyk.
Z pewnością z tęsknotą wspominamy również Łukasza Kowalczyka, który ma za sobą udany sezon w Nadnarwiance, okraszony 23 golami i awansem do IV ligi po barażu. Biorąc pod uwagę właśnie awans pułtuszczan, powrót Łukasza jest mało prawdopodobny. Na szczęście o gole nie musimy raczej drżeć. Jednym z pozytywnych zaskoczeń sezonu był bowiem Łukasz Kamiński, który z 15 golami na koncie został wicekrólem strzelców.
Już dawno nie zdarzyło się, abyśmy napisali, że drużyna nie wymaga poważnych wzmocnień. Jeśli uda się utrzymać obecną kadrę, a wiele na to wskazuje, Bug będzie jednym z faworytów do awansu. A gdyby udało się ściągnąć wspomnianego pomocnika, a do tegonapastnika, być może będziemy głównym faworytem do awansu.
Ciepłe słowo należy się zarówno sztabowi trenerskiemu, jak i zarządowi klubu za sukcesywne i systematyczne wprowadzanie juniorów w świat dorosłej piłki. Również w dopiero co zakończonym sezonie dobra praca z młodzieżą wydała kolejne owoce. Zimą do Ursusa Warszawa został wypożyczony 16-letni wówczas Szymon Rudnik, który ma za sobą wiosnę w Centralnej Lidze Juniorów Młodszych. Grał w niej regularnie, strzelił trzy bramki (w tym decydującą o wygranej z Polonią, która dała utrzymanie) i utrzymał się wraz z drużyną w tych elitarnych rozgrywkach. Co ważne, do Ursusa jest tylko wypożyczony, więc w Wyszkowie możemy mieć z niego jeszcze pożytek.
Natomiast, grając w Bugu, największe postępy zrobili Nico Wouters i Wiktor Witkowski. Nico grał regularnie w lidze, strzelił 10 bramek, w tym jednego hat-tricka. Z kolei Witkowski regularne występy zaczął wiosną (jesień spędził jeszcze w juniorach młodszych) i szybko wdarł się do pierwszego składu. Mając  zaledwie 17 lat, dysponuje naprawdę dobrymi warunkami fizycznymi, które predysponują go do bycia typowym defensywnym pomocnikiem.
Debiutu doczekali się również inni 17-latkowie: bramkarze Dawid Garbarczyk i Łukasz Twardowski oraz pomocnik Marek Rytelewski.
Celem będzie awans
Mając w pamięci poprzedni słaby sezon, rok temu o tej porze nikt nie zapowiadał walki o powrót do IV ligi już po jednym sezonie. Dziś sytuacja jest trochę lepsza. Kadra ustabilizowana, a zarząd Bbugu nie ukrywał, że klub był już teraz organizacyjnie gotowy na grę w IV lidze. Tradycyjnie jednak zapewne nie zabraknie rywali, którzy będą chcieli stanąć nam na drodze do awansu.
Będzie nimi na pewno największy przegrany poprzedniego sezonu – Olimpia Warszawa, która przez walkower w pierwszym barażowym meczu zaprzepaściła szanse na awans. Kto wie, czy o awans nie pokusi się młodzież z Escoli, która ma potencjał na grę w wyższej klasie. Groźne u siebie i przede wszystkim w rundzie jesiennej będą rezerwy Świtu i Polonii Warszawa, oczywiście, jeśli ci drudzy trafią do grupy z Bugiem. Oficjalnego składu ligi jeszcze poznaliśmy.

Statystyki sezonu

W 30 meczach Bug zdobył 58 punktów (29 jesienią i 29 wiosną). Złożyło się na to 18 zwycięstw, 4 remisy, 8 porażek (u siebie 9-1-5, na wyjeździe 9-3-3). Bilans bramkowy 77 (najwięcej w lidze) zdobytych, 47 straconych (u siebie 39-29, na wyjeździe 38; najwięcej w lidze – 18).
Najwięcej goli: Łukasz Kamiński – 15, Marcin Stańczyk – 12, Nico Wouters –
10, Jakub Rejnuś – 8, Mateusz Maciak, Przemysław Nasiadka – 5
Najwięcej występów: K. Maciak – 30/30, Ł. Kamiński, N. Wouters i K. Maciak – 28, Ł. Łada, R. Nogaj – 26, M. Maciak – 25, K. Rosa – 23, M. Stańczyk – 21, M. Bala – 20. Ogółem w sezonie wystąpiło 29 piłkarzy.
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku