ZABRODZIE: Zgodnie z prawem, do kontroli

Powiat

ZABRODZIE: Zgodnie z prawem, do kontroli

25.06.2016
autor: Ewa Elward
Sortownia odpadów w Mostówce nadal budzi emocje. Mieszkańców niepokoi sposób ich składowania, ale też sama działalność. Obawiają się szkodliwego wpływu na środowisko sortowni oraz spadku zainteresowania miejscowością ze strony letników.   
Urząd gminy wysłał pisma m.in. do starostwa powiatowego i wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w tej sprawie. Dołączył do nich zdjęcia przedstawiające stosy śmieci – plastiku i szmat – przed halami. Według zapisów pozwolenia na prowadzenie działalności, różnego typu odpady, m.in. tektura czy metal, mogą być sortowane i składowane wyłącznie w halach. T zasada została naruszona, dlatego wkrótce starostwo przeprowadzi kontrolę. 
Okazuje się, że rozpoczęcie działalności przed uprawomocnieniem decyzji jest zgodne z prawem, ale założenie jej było możliwe ze względu na brak planu zagospodarowania przestrzennego. Dokument ten mógłby zawierać zapisy, uniemożliwiające np. tego typu działalność.  
W halach mieściły się już m.in. magazyny zbożowe, produkowano ziemię ogrodową. Ostatnia, kłopotliwa, działalność rozpoczęła się w połowie maja, kiedy mieszkańcy zauważyli leżące na terenie hałdy śmieci. O sprawie na czerwcowej sesji rady gminy mówiła Renata Kmiecik, która podpisała się pod pismem Społecznego Komitetu Mieszkańców i Działkowiczów Gminy Zabrodzie „Zdrowy Klimat” oraz wyszkowskiego oddziału Ligi Ochrony Przyrody. Zawarta jest w nim prośba o dane firmy i właściciela, zakres i wielkość działalności, informacje na temat zezwoleń, metod segregacji i raport oddziaływania na środowisko. Dane powyższe posiada starostwo, które wydało pozwolenie. Zgodnie z nim, w zakładzie może być sortowanych i składowanych kilka rodzajów odpadów, ale wyłącznie w halach. 
Gmina nie była tu stroną, kwestie podziału kompetencji zdecydowały, że prośbę o prowadzenie działalności rozpatrywało starostwo. Gminę powiadomiono tuż przed wydaniem pozwolenia. Firmę prowadzi były mieszkaniec gminy. Wójt Tadeusz Michalik uspokaja wzburzonych i zaniepokojonych mieszkańców. Starostwo ma przeprowadzić kontrolę, jej wyniki wskażą, jakie dalsze kroki podjąć.   
– Temat jest zasygnalizowany, pisma wysłane do instytucji, które powinny o tym wiedzieć, kontrola będzie na dniach – zapewnia wójt. W razie konieczności nie wyklucza spotkania z mieszkańcami, podobnie jak w sprawie fermy królików w Płatkowie. Na uwagę, że mieszkańcy mają zastrzeżenia do działalności firmy jako takiej, odpowiada, że prawo nie zawsze jest zbieżne z oczekiwaniami i potrzebami. Z pewnością jest ono zachowane, jeśli chodzi o wydanie pozwolenia.
– Decyzja jest zgodna z literą prawa i normami nakazanymi przez prawo – zapewnia Zdzisław Mikołajczyk, naczelnik wydziału środowiska i rolnictwa w starostwie. – W tym przypadku musielibyśmy ją wydać każdemu, kto by się zgłosił. Chodzi tylko o to, czy jest respektowana.
Przyczyną tego jest brak planu zagospodarowania przestrzennego, który ewentualnie nie dawałby możliwości na tego typu działalność. W obecnej sytuacji każdy podmiot ma prawo ubiegać się o zgodę.    
– Jeśli złoży wniosek i nie ma przeciwwskazań, to wydam pozwolenie nawet na centrum Puszczy Białej – dodaje naczelnik. – Nie mogę inaczej traktować wniosku złożonego przez podmiot, który zgłasza taką potrzebę, jeśli nie jest naruszone prawo. Organ wydający decyzję nie może inaczej się zachować.
Zdzisław Mikołajczyk uważa, że obawy mieszkańców są przesadne. Firma nie prowadzi składowiska czy wysypiska, odpady są nietoksyczne (papier czy metal) i powinny być w zamknięciu.  
– Tektura wpływa na środowisko? To herezje – stwierdza. – Zdjęcia widziałem, daleki jestem od ferowania wyroków. Moją rolą jest pilnować zapisów w decyzji. Jeśli normy są zachowane, nie ma żadnej szkodliwości dla środowiska. To wizualnie źle wygląda, ale nie ma szkodliwego wpływu.
Odmienne zdanie ma Renata Kmiecik, która zwraca uwagę na wciąż zalegające śmieci, smród. Pracownicy zakładu spalali też plastikowe opakowania po puszkach. Jednak podstawowy zarzut, jaki stawia, to brak jakichkolwiek uzgodnień z mieszkańcami, poinformowania ich o planowanym przedsięwzięciu. W jej ocenie postępowanie administracyjne powinno to uwzględniać.  
Jeśli kontrola potwierdzi nieprawidłowości, uwzględni fotografie, wojewódzki inspektor ochrony środowiska może nałożyć mandat karny. Jeśli firma będzie uporczywie nie przestrzegać zapisów w decyzji, starostwo może nawet ją cofnąć. Okazuje się jednak, że można prowadzić działalność po otrzymaniu decyzji przed jej uprawomocnieniem. W ciągu tych 14 dni można wnosić ewentualne uwagi, gdyby wtedy zgłoszono problem zalegających śmieci, efekt protestu byłby większy.
Office Expert
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku