ZABRODZIE: Zauroczyły go natura i cisza

Powiat

ZABRODZIE: Zauroczyły go natura i cisza

20.08.2019
autor: Elżbieta Szczuka
Józef Szajna – malarz, scenograf, reżyser, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, więzień obozów Auschwitz i Buchenwald przez ponad 20 lat okres letni spędzał w Słopsku. Nad rzeką Fiszor miał swój domek, nazywany obecnie Szajnówką. Jego sąsiadem był Jan Zdebik, przyjaciel z lat szkolnych i harcerstwa. 
 
Józef Szajna, syn Karoliny z Pieniążków i Juliana, urodził się 13 marca 1922 roku w Rzeszowie, w ówczesnym województwie lwowskim (był ciotecznym bratem Marii Barbary Różyckiej, żony słynnego kryptologa, jednego z trzech pogromców Enigmy, absolwenta wyszkowskiego przedwojennego gimnazjum). Miał pięcioro rodzeństwa. Ojciec był maszynistą kolejowym, w 1918 roku walczył o Lwów. Za zasługi dla niepodległości Polski w latach 1918-1921 odznaczony został Medalem Niepodległości.
Przed wojną Józef Szajna był harcerzem, w drużynie poznał Jana Zdebika (ur. 4 stycznia 1921 r. w Rzeszowie, jego ojciec również był maszynistą kolejowym). Wspólnie jeździli na obozy, gdzie Zdebik był komendantem, a Szajna jego zastępcą.
W Warszawie Józef Szajna spotkał po latach Jana Zdebika (mgr inż. chemik, był m.in. dyrektorem technicznym Zakładów Azotowych w Puławach i dyrektorem Departamentu Inwestycji w Ministerstwie Przemysłu).
Odświeżyli swój przyjacielski kontakt. W 1978 roku kupili sąsiadujące ze sobą działki rekreacyjne w Słopsku, postawili domki. Józef Szajna miał pracownię na poddaszu. Lubił chodzić po lesie, zbierał korzenie, robił z nich rzeźby.
- Co mu się tu podobało? – na moje pytanie odpowiada Maciej Święch, siostrzeniec Józefa Szajny, obecny właściciel działki. – Przypuszczam, że to, co i mnie się podobało: natura i cisza. Można godzinami siedzieć i zachwycać się widokiem. Przylatują stada łabędzi, kaczki, chodzą tu bociany, białe czaple. Nawet podobno żurawie mają tu swoje siedliska. Jest i inna zaleta – wiatr od pól. Nawet w 30-stopniowe upały tu był przyjemny chłodek. Przypuszczam, że to ich zauroczyło. Chociaż wtedy, kiedy kupowali działkę nie było jeszcze tylu drzew.
Nic dziwnego, że Józef Szajna szukał ciszy i spokoju, bo jego życie było barwne i trudne. 
W 1939 roku, jako siedemnastolatek po małej maturze, wraz z całą klasą został zmobilizowany do walki – jako przysposobienie wojskowe wspomagali wojskowe służby w działaniach wojennych. Strzegli ważnych obiektów w Rzeszowie. Potem zamieszkał we Lwowie, które zostało opanowane przez Sowietów. Na początku listopada 1939 roku wrócił do Rzeszowa, zaangażował się w pracę konspiracyjną w Szarych Szeregach. 1 maja 1940 roku w Rzeszowie była duża łapanka – chodziło o sterroryzowanie młodzieży inteligenckiej. Kilkudziesięciu uczniów uwięziono, wśród nich Jana Zdebika, potem znaleźl się w pierwszym transporcie do niemieckiego obozu zagłady w Oświęcimiu. 
Józef Szajna był członkiem Związku Walki Zbrojnej. Zatrudnił się w dawnych zakładach PZ LOT i Cegielskiego, zaangażował się w pracę sabotażową – jako brakarz niszczył części dobre, a niedobre przepuszczał, wynosił za bramę rysunki techniczne. W 1941 roku Niemcy wykryli sabotaż. Szajna z kolegą uciekł przez Słowację na Węgry, ale Węgrzy nie przyjęli polskich uciekinierów. Wyrzucili ich na teren Słowacji, gdzie zostali aresztowani przez niemieckich żandarmów za przekroczenie granicy bez paszportów. Przez ponad miesiąc był w więzieniu, skąd odtransportowano ich do Muszyny. Przesłuchania były bolesne. Po 5 miesiącach Szajna trafił do ostrzejszego więzienia w Nowym Sączu, a po miesiącu do zakładu karnego w Tarnowie. Tu stracił ponad 30 kg wagi. Wodę więźniowie mogli pić tylko z muszli sedesowej. 
W lipcu 1941 roku wraz z siedemdziesięcioma więźniami został odtransportowany do Oświęcimia. Dostał numer 18729.
- Ludzie nie do ludzi podobni, szarzy, wynędzniali, jednakowo odziani, słabi, wychudzeni, pasiaki – opowiadał w „Zapiskach ze współczesności”, nagranych w 2002 roku dla Polskiego Radia.
W obozie pracował m.in. przy budowie Bloku 15, praca była strasznie ciężka. Mocno osłabiony z niedożywienia i pracy ponad siły, przeżył dzięki pomocy kolegów, m.in. Jana Zdebika, który pracował w kantynie SS i mógł go wspierać miską zupy.  
17 sierpnia 1943 roku Józef Szajna wraz dwoma innymi więźniami zaryzykował ucieczkę z obozu. Nieudaną, złapano ich. Skutych drutem kablowym, przywiązanych do roweru, odprowadzono do obozu.
Początkowo przez 2 tygodnie byli zamknięci w nieludzko małych (90 cm x 90 cm) celach, bez okna, bez koca, bosi, na odchody służyła im puszka, torturowani, czekają na śmierć przez powieszenie lub rozstrzelanie. Potem ponad 2 miesiące byli więzieni w bunkrze. Cudem zostają uratowani - komendant Hoess awansował do Berlina, a nowy komendant zarządza amnestię.
Szajna trafił do karnej kompanii. W lutym 1944 roku został przetransportowany do Buchenwaldu, gdzie pracował w kamieniołomach. 
W 1945 roku zaczęły się alianckie bombardowania. W kwietniu więźniowie wyszli z obozu. W maju zakończyła się II wojna, ale Polacy i Czesi nie wiedzieli, czy wracać do kraju. Do Polski wkroczyła Armia Czerwona, a Szajna z doświadczeń lat 1939-40 wiedział, czego spodziewać się Sowietach.
Jesienią 1945 r. trafił do Haren, miasteczka na granicy holenderskiej, przemianowanego na Maczków. Tam uczył się w liceum. Nie od razu wrócił do kraju, bo nie zapomniał, jak wygląda okupacja radziecka. Jednak tęsknota za krajem spowodowała, że w lipcu 1947 roku wrócił do Polski.
Zdał egzaminy i rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, studiował grafikę i scenografię. 
- Im więcej studiuję, tym bardziej uwalniam się od obozu i nie myślę o nim. Coraz bardziej wracam do siebie. Kończę, z wyróżnieniem, dwa wydziały na ASP w Krakowie. Ta pilność w nauce wyciągnęła mnie z obozu – wspominał.
W trakcie studiów poznał Bożenę Sierosławską, historyka sztuki, swoją przyszłą żonę.
Po studiach początkowo żył ze zleconych prac jako grafik, potem został scenografem w teatrach w Opolu i Nowej Hucie. Interesował się sztuką abstrakcyjną, był pedagogiem na krakowskiej ASP. W latach 1955–1966 Józef Szajna był współzałożycielem, dyrektorem, dyrektorem artystycznym Teatru Ludowego w Krakowie – Nowej Hucie. Jego twórczość plastyczna wpływała na kształt przedstawień teatralnych. Współpracował potem ze Starym Teatrem w Krakowie, Teatrem Śląskim w Katowicach, Teatrem Współczesnym we Wrocławiu i Teatrem Polskim w Warszawie. Opracował scenografię i reżyserował wiele przedstawień teatralnych w kraju i za granicą. 
Na początku lat 70. utworzył Centrum Sztuki Studio Teatr - Galeria w Warszawie, przekształcony z Teatru Klasycznego. Po ogłoszeniu stanu wojennego zrezygnował z prowadzenia Centrum Sztuki. 
Józef Szajna specjalizował się w malarstwie, asamblażu i kolażu, często o tematyce przemijania i śmierci. W jego twórczości znalazły odbicie przeżycia wojenne. Był członkiem międzynarodowych stowarzyszeń artystów, członkiem włoskiej Akademii Sztuki i Pracy, przewodniczącym Stowarzyszenia Kultury Europejskiej, honorowym członkiem Association Internationale des Arts Plastiques oraz członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Komandorskim, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą oraz Wielkim, Orderem Odrodzenia Polski.
Zmarł w Warszawie 24 czerwca 2008 r., jest pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
 
Korzystałam m.in. ze strony  https://ninateka.pl/audio/jozef-szajna-zapiski-ze-wspolczesnosci-1-10
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku