RZĄŚNIK: Rowerem do Matki Bożej w Osuchowej (foto)

Powiat

RZĄŚNIK: Rowerem do Matki Bożej w Osuchowej (foto)

14.08.2020
autor: Parafia w Rząśniku (opr. red)
„Za lasami, za łąkami w rozwidleniu Bugu i Narwi żyli Kurpie Białe, którzy Matkę Bożą czcili i do jej miejsc świętych nie raz pielgrzymowali...” Tak mogłaby się zacząć kilkaset lat temu opowieść o pielgrzymowaniu parafian z Rząśnika i okolicznych miejscowości do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Osuchowej. Wszystko jednak zadziało się w czasach współczesnych, w pierwszą sobotę sierpnia. Około 70 pielgrzymów udało się do niedalekiego miejsca świętego, cieszącego się dobrą sławą od lat.
 
W kolumnie jechało 60 rowerzystów, 3 motocykle i 2 rodziny w samochodach.
Rowerzyści w pięknych okolicznościach przyrody i sprzyjającej aurze pokonali w większości asfaltową trasę, krótkie szutrowe dukty i piaszczysty odcinek specjalny. Po przejechaniu 32 km dotarli do Sanktuarium Matki Bożej Osuchowskiej.
Miejsce objawień Maryi znajduje się nad rzeczką Tuchełką, upamiętnia to wyniosły krzyż i zadbane otoczenie obsiane kolorowymi kwiatami, misternie pielęgnowanymi przez wrażliwe parafianki. Kaplica stoi na pobliskiej polanie i tam zgromadzili się uczestnicy pielgrzymki, aby sprawować Mszę św. dziękczynną i zarazem pełną osobistych próśb. 
Ks. Waldemar, proboszcz sanktuarium, przybliżył słuchaczom historię objawień i zachęcił do fizycznego i duchowego odpoczynku w tym cudownym miejscu.
Księża z parafii Rząśnik, ks. Robert i ks. Mariusz, z wszystkimi pielgrzymami modlili się przez wstawiennictwo Matki Bożej czczonej w osuchowskim wizerunku.
Po uczcie duchowej przyszedł czas na ucztę dla ciała. Kiedy byliśmy na Eucharystii, jeden z braci ugrilował nam całkiem smaczny posiłek. Przepyszne ciasto sióstr pielgrzymkowych wypełniło nasze brzuchy do końca i zagwarantowało darmowe kalorie na powrót. 
Wszystko dobre musi się w końcu skończyć, dlatego przyszedł czas na mozolny powrót. Grupa III wyruszyła jako pierwsza, a pierwsza stanęła na starcie ostatnia. Rowerzyści ruszyli z kopyta i dlatego peleton nie mógł się na początku pozbierać. Jednak dzięki Bogu po 2 godzinach z małym haczykiem dotarli pielgrzymi do Rząśnika. Radości nie było końca. Jedni cieszyli się, że jednak dojechali, pokonując 65 km, inni, że przyjemnie i w dobrym towarzystwie spędzili sobotę, a były też takie osoby, które radowały się myślą, że niebawem usiądą na miękkim fotelu.
Chętnych rowerowych wrażeń parafia zaprasza w pierwszą sobotę miesiąca, a pielgrzymów za rok.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom