BRAŃSZCZYK: Demokracja w wydaniu gminy

Powiat

BRAŃSZCZYK: Demokracja w wydaniu gminy

08.01.2017
autor: Ewa Elward
Janina Demetriou-Warburton oskarżyła wójta Mieczysława Pękula o dopuszczenie się samowoli. Na ostatniej w minionym roku sesji rady gminy wójt odniósł się do zarzutów. Wyjaśnienia skierował do obecnych, wśród których nie było skarżącej. – To kłamstwo, mnie to specjalnie nie dziwi, bo każda jedna notka, pisana przez tę panią, zawsze połączone jest z insynuacją, kłamstwem. Wiem, dlaczego pani dzisiaj nie ma, bo bym sobie z nią podyskutował – uznał wójt.
Sprawa wywołuje wiele emocji i jest znana wśród samorządowców i mieszkańców, ponieważ Janina Demetriou-Warburton oraz radny Jan Domalewski rozpowszechnili ją w gminie. Skarga dotyczy trybu sprzedaży działek w Trzciance. Zawiera uwagi co do słuszności zastosowanych w uchwale podstaw prawnych o sprzedaży i późniejszym zarządzeniu o przetargu. 
– Ta skarga mnie zabolała. Pocztą pantoflową pół gminy się zastanawia, czy wójt jeszcze pełni swoją funkcję, czy już nie, bo popełnił takie wielkie przestępstwo – mówił z goryczą Mieczysław Pękul.
Rada przyjęli uchwałę o sprzedaży działek w Trzciance na pdst. art. 37 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Procedura przewiduje zarządzenie z wykazem nieruchomości, przeznaczonych do sprzedaży, następnie przetarg. Według wójta stosowano ją od zawsze, w zarządzeniu natomiast, jako podstawę prawną, wymienia się art. 35 wymienionej ustawy (o podaniu do publicznej wiadomości szczegółowych informacji nt. działek).
– Pani, która się mieni znawcą prawa, doszła do wniosku, że ja dokonałem samowoli, bo jej zdaniem zmieniłem podstawę prawną. Jeżeli rada przyjęła uchwałę na podst. art. 37, to pewnie wójt powinien tę samą podstawę przywołać w zarządzeniu – tłumaczył Mieczysław Pękul. – Pani żąda natychmiastowego wycofania bezprawnego zarządzenia i wydania prawidłowego oraz ustalenie właściwej procedury ustalania przetargu ustnego nieograniczonego. Ale innej procedury nie ma, jest jedna procedura. Dywagacje prawne są nieprawdziwe.
Mimo że skarżącej nie było na sesji, wójt odniósł się do stawianych przez nią zarzutów: – To kłamstwo – zapewnił. – Mnie to specjalnie nie dziwi, bo każda jedna notka, pisana przez tę panią, zawsze połączone jest z insynuacją, kłamstwem. Wiem, dlaczego pani dzisiaj nie ma, bo bym sobie z nią podyskutował – uznał. – Ludzie się zastanawiają, co ten wójt nawyprawiał, czy siedzi, czy jeszcze nie siedzi? Tak wygląda demokracja w wydaniu gminy Brańszczyk.
Więcej na ten temat w kolejnym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, w sklepach i kioskach od 10 stycznia.
KA-MED maj 2020
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość