Kobieta w małym mieście - blaski i cienie

Od czytelników

Kobieta w małym mieście - blaski i cienie

21.03.2017
autor: Ewa Trzcińska
My, mieszkanki małych miast, tęsknimy za wielkim światem, nie doceniając czasem naszego spokojnego życia. Taką refleksją rozpoczęła się dyskusja „Kobieta w małym mieście –  blaski i cienie”, którą miałam przyjemność poprowadzić z Wyszkowiankami 12 marca, podczas trwania targów dla kobiet. 
Wchodząc w dorosłe życie, często opuszczamy Wyszków w nadziei na lepsze perspektywy. Wyjeżdżamy na studia lub w poszukiwaniu pracy. Po jakimś czasie jednak tu wracamy. Tak było dawniej, mówiły o tym kobiety dojrzałe, i tak jest teraz – potwierdziły to kobiety młodego pokolenia, które z pasją i zaangażowaniem budują obecnie swoją pozycję zawodową na naszym rynku. Wracamy, bo tu jesteśmy u siebie. Czujemy się bezpiecznie, możemy liczyć na wsparcie rodziny i przyjaciół. 
Największym problemem małych miast jest brak perspektyw zatrudnienia. Nas także to dotyka. Nie mamy co liczyć, na znalezienie atrakcyjnej, dobrze płatnej pracy – podkreśliła jedna z uczestniczek dyskusji – dlatego należy stawiać na rozwój przedsiębiorczości. Jest coraz więcej ambitnych kobiet w naszym mieście, które biorą sprawy we własne ręce. Zakładają i rozwijają swoje biznesy w oparciu o pasje i zainteresowania. Pojawiły się głosy, że Wyszków daje możliwości, warto je tylko dostrzegać i wykorzystywać. To wymaga oczywiście odwagi, wysiłku, a także wiedzy. Wydaje się więc koniecznym, stworzenie systemu wsparcia dla rozwoju mikro i małych przedsiębiorstw, bo te są szansą dla rozwoju przedsiębiorczości w mieście. 
Nie każdy jednak chce być przedsiębiorcą. Zawsze pozostanie grupa osób, które będą dojeżdżać do pracy w Warszawie. Dużym ułatwieniem dla nich byłoby sprawnie działające połączenie kolejowe. Chodzi o czas podróży, ale też komfort. Autobusy są ciasne, przepełnione i narażone na korki. Nowoczesne pociągi byłyby doskonałą alternatywą. Jest to w obecnej chwili mało realne, jak powiedziała zastępca burmistrza Aneta Kowalewska, 
ze względu na politykę PKP, ale może warto pokusić się o działania, zmierzające w tym kierunku. 
W dyskusji pojawiło się więcej wątków inwestycyjnych, które poddajmy pod rozwagę władzom miasta. Inwestycją „pierwszej potrzeby” jest zbudowanie toalety w parku miejskim. Temat parku i nabrzeża Bugu był przedmiotem szerszej dyskusji.   
Padły głosy, że nie wykorzystujemy możliwości, jakie daje nam piękne położenie miasta. Były pomysły stworzenia przystani, kawiarni, a także amfiteatru w parku. To z pewnością duże przedsięwzięcia, być może trudne do zrealizowania w krótkim czasie. Niewielka scena w parku, niewymagająca dużych nakładów, mogłaby jednak być doskonałą alternatywą dla sceny w Hutniku, która jest obecnie mocno obłożona.
Kulturalno-artystyczne imprezy plenerowe są potrzebne i cieszą się coraz większym zainteresowaniem mieszkańców. Letnia scena dałaby możliwość prezentowania swoich osiągnięć artystycznych wszystkim, którzy w Wyszkowie rozwijają swoje talenty. Dzieciom, które dzięki coraz szerszej ofercie szkół muzycznych i  pracowni artystycznych mogą się rozwijać i uczyć, a także seniorom, którzy realizują się poprzez pasje np. do tańca. 
Obecna na spotkaniu zastępca burmistrz Aneta Kowalewska podkreśliła, że z uwagą przysłuchuje się wszystkim propozycjom. – Ja naprawdę uważam, że razem możemy więcej – powiedziała – i zależy mi, aby dystans między władzą, a obywatelem się zmniejszał. 
Bo to nie miejsce urodzenia definiuje lokalny patriotyzm. Patriotyzm, to chcieć mieć wpływ, angażować się, żyć tym, co się wokół dzieje, czuć potrzebę zmieniania czegoś na lepsze, dawania czegoś z siebie dla tej społeczności. 
Myślę, że to ważne słowa w całej dyskusji. Jest coraz więcej kobiet w naszym mieście, które chcą zmieniać, angażują się, chcą mieć wpływ i dawać coś z siebie. Niestety narażone są przez to na falę krytyki, bo, jak podkreśliła jedna z uczestniczek dyskusji, łatwiej jest krytykować i oceniać, niż zakasać rękawy i robić. To ta ciemniejsza strona małych miast, że czasem inni wiedzą o tobie więcej niż ty sama.  To boli i podcina skrzydła, tym bardziej kiedy dotyka nie tylko nas, ale także naszych bliskich, zwłaszcza dzieci. 
A przecież tylko od nas zależy, czy będziemy życzliwą dla siebie, wspierającą się społecznością. My, kobiety, mamy wewnętrzną siłę, która pozwala nam przenosić góry. A ograniczenia są często w naszej głowie – mówiły uczestniczki dyskusji.  
Niektóre zmiany wymagają czasu, mogą pojawiać się bariery niezależne od nas. Ale życzliwe słowo i uśmiech sprawiają, że te bariery łatwiej pokonywać. Każdego dnia, każdą swoją decyzją kształtujemy otoczenie wokół nas. Bądźmy dla siebie życzliwi, zarażajmy się uśmiechem, bądźmy otwarci i doceniajmy wysiłki innych. Nie bójmy się także głośno wyrażać naszych opinii i naszych potrzeb. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko ktoś na nie zareaguje. Pani Jola nie mogła być z nami 12 marca, ale zechciała napisać list, w którym podzieliła się swoimi przemyśleniami. Napisała, że chciałaby powołać do życia pogotowie „ Męska Złota Rączka”, ponieważ jako samotna kobieta ma kłopot, aby uporać się z drobnymi naprawami, wywiercić dziurę w ścianie, czy wymienić żarówki.
Już dziś osobiście podałam jej numer telefonu do Pana Piotra Złotej Rączki, który usłyszał o jej potrzebie i chętnie pomoże. Mam nadzieję, że to dopiero początek…
Serdecznie dziękuję wszystkim fantastycznym kobietom, które zechciały wziąć udział w dyskusji. Nie miałam wyraźnego celu i nie chciałam narzucać tematów. To, co się pojawiło, wypływało z potrzeby chwili. Czy coś więcej z tego wyniknie? Mam nadzieję, że tak.
KA-MED maj 2020
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom