Rozśpiewana Niepodległa (foto)

Kultura

Rozśpiewana Niepodległa (foto)

25.08.2018
autor: Elżbieta Szczuka
Po raz piętnasty w końcu sierpnia zagościł w Wyszkowie Festiwal Operowo-Operetkowy na Mazowszu. Sala widowiskowa „Hutnika”, jak zwykle na tym festiwalu, była pełna, a publiczność nagradzała artystów długimi brawami.
W piątkowy wieczór 24 sierpnia w WOK „Hutnik” zgromadzili się miłośnicy pięknej muzyki, pięknych głosów, pięknego słowa, elegancji. Przybyłych na koncert zatytułowany „Rozśpiewana Niepodległa” powitała Beata Wardak – dyrektor festiwalu, prezes Europejskiej Fundacji Promocji Sztuki Wokalnej. Zapowiedziała, że zostaną wykonane najbardziej znane utwory, wykonywane przez 100 lat istnienia polskiego państwa, nie tylko patriotyczne. Podziękowała współtwórcom - sponsorom gali: burmistrzowi Grzegorzowi Nowosielskiemu, WOK „Hutnik”, dyrektorowi wyszkowskiej huty Ardagh Glass Jerzemu Żołyniakowi, pp. Rucińskim - właścicielom Zakładów Mięsnych w Somiance, Nadleśnictwu Wyszków oraz twórczyni kwiatowej scenografii Danucie Zublewicz.
Koncert z wdziękiem i humorem prowadziła Aleksandra Świdzińska, wszechstronnie utalentowana córka Beaty Wardak i Leszka Świdzińskiego, artystom akompaniował zespół kameralny „La Boheme de Varsovie”. 
Ale początek nie był śpiewający – na scenie pojawił się aktor Andrzej Precigs w roli marszałka Józefa Piłsudskiego. Krótko przypomniał pierwsze chwile odzyskania przez Polskę suwerenności i niepodległości po 123 latach zaborów. 
W jubileuszowym dla Polski roku nie mogło zabraknąć utworów twórcy polskiej opery narodowej, Stanisława Moniuszki. To jego opery i pieśni, które pomagały Polakom w utrzymaniu tożsamości narodowej, rozpoczęły koncert. Młoda sopranistka Małgorzata Pawłowska, finalistka tegorocznej edycji Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej „Złote Głosy”, zapoczątkowała go arią Halki z opery pod tym samym tytułem. Leszek Świdziński – tenor wykonał arię Stefana (aria z kurantem) ze „Strasznego dworu”; sopranistka Hasmik Sahakyan, Armenka od 18 lat mieszkająca w Polsce i świetnie mówiąca w naszym języku, zaśpiewała arię Hanny; znany już wyszkowianom bas Michał Romanowski arię Skołuby (Ten zegar stary).
Po tej skondensowanej dawce polskości artyści zaprezentowali utwory z całego świata, w tym oczywiście i z Polski. Beata Wardak przypomniała piosenkę Wiery Gran „Gdy odejdziesz”. Łukasz Karauda, bas-baryton, absolwent brytyjskiej uczelni Royal Welsh College of Music and Drama, którą ukończył z wyróżnieniem, zdobywca stypendium królowej Elżbiety II zaśpiewał arię torreadora z opery „Carmen”; wnosząca radość swoim uśmiechem Aleksandra Hofman czardasza „Gdzie mieszka miłość”, jazzująca Aleksandra Świdzińska „Ja dla pana czasu nie mam”.
Wśród kolejnych przepięknych utworów były arie z musicali „Człowiek z La Manchy”, „Skrzypek na dachu”, operetek „Hrabina Marica”, „Giuditta”, „Wesoła wdówka”, pieśni neapolitańskie, standardy jazzowe. 
- Czuję się jak Frank Sinatra – oznajmił Leszek Świdziński po wykonaniu z Aleksandrą Świdzińską „Amigos para siempre” - też śpiewał z córką. 
W finale na scenie pojawili się wszyscy artyści – popularny rosyjski romans „Oczy czarne” poderwał publiczność z miejsc. Na bis śpiewacy i publiczność zaśpiewali muzyczny toast „Libiamo” (Więc pijmy na chwałę miłości).
- Myślę, że spotkamy się za rok – pożegnała się z publicznością Beata Wardak.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość