Po co są święta? (foto)

Kultura

Po co są święta? (foto)

23.12.2018
autor: Elżbieta Borzymek
Spotkanie wigilijne w I Liceum Ogólnokształcącym im. C.K. Norwida wyglądało nieco inaczej niż w poprzednich latach. 21 grudnia młodzież wraz z ks. Dawidem zaprosiła na świąteczny spektakl, w którym nie wszystko było do przewidzenia. Zabrakło np. aniołków, Maryi z Józefem. Akcja działa się co prawda w Betlejem, ale w hotelu o tej nazwie i w Ameryce.  
- To było takie jasne, przyjemne i proste – mówił o typowych przedstawieniach jasełkowych ks. Dawid, który wraz z młodzieżą przygotował spektakl. – Ale nie o to chodzi tak naprawdę w świętach Bożego Narodzenia. 
- Chciałbym, żebyście dzisiaj zwrócili uwagę na coś innego – zapraszał do refleksji. – 
W tematyce, która zostanie pokazana, każdy z was będzie odbierał coś innego. Myślę, że trochę na czasie jest, byście się zastanowili, kto wokół was krąży, jak oceniacie innych ludzi, po co są święta w ogóle? Tak naprawdę temat, który krąży od kilku lat, odkąd do Europy zaczęli przybywać „inni” goście, pojawia się tutaj bardzo mocno.
Rodzina z maleńkim dzieckiem szuka na noc schronienia. Ich wygląd świadczy, że mogą być uchodźcami. W hotelu o symbolicznej nazwie „Betlejem” („tylko dla klienteli chrześcijańskiej”) nie ma dla nich miejsca (choć chcą płacić dolarami). Właściciele obawiają się, że ich obecność obniży rangę hotelu, goście domagają się dezynfekcji miejsc, w których ci „inni” przebywali. Tylko sprzątaczka oferują młodym rodzicom gościnę w swoim domu.
Bohaterowie przedstawienia, dziennikarz, senator z żoną, pisarka, zostają poddani próbie. Pojawia się sugestia, że ci, którym odmówiono schronienia, to może być Jezus z rodzicami. 
- Każdy prawie naród posiada legendę o Dzieciątku Jezus, przychodzącym na świat w wieczór wigilijny – mówi pisarka. – Cuda zdarzają się codziennie, tylko ludzie nie potrafią ich pojąć. 
Coraz bardziej zaczyna być widoczna analogia z historią narodzin Jezusa, dla którego też nie było miejsca w gospodzie. 
- Rozumiem, dlaczego świat tak niewiele się zmienił w przeciągu ostatnich 2.000 lat, dlaczego są jeszcze wojny, nienawiść, ucisk i rasowe uprzedzenia. Dwadzieścia wieków od tej nocy, gdy w sercach ludzi narodziła się nowa droga – droga miłości – mówi jeden z hotelowych gości, który nazwał siebie „człowiekiem, który ciągle podróżuje”. – Ponieważ senatorowie, dyrektorzy hoteli i poeci nie są jeszcze tak mądrzy jak sprzątaczki.
Gdy zarzucają mu się oszustwo, bo za jego sprawą wszyscy uwierzyli, że rodzina uchodźców mogła być rodziną Jezusa, mówi: - To nie było oszustwo. To Bóg odwiedził ten hotel dzisiejszej nocy i odmówiono mu wstępu. Wszystko jest prawdą. Czyż nie ma boskości w każdym z nas i czy nie jesteśmy wszyscy braćmi? Gdziekolwiek jest człowiek potrzebujący pomocy, ciało ludzkie umęczone, dusza ludzka zgubiona, tam wzywa nas obecność Boga. 
Dyrektor Dorota Piotrowicz podziękowała ks. Dawidowi i młodzieży za zmuszający do refleksji spektakl. Młodzież nagrodziła ich długo brzmiącymi oklaskami. 
Office Expert
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku