Kobiety stawiam na piedestał (foto)

Kultura

Kobiety stawiam na piedestał (foto)

03.10.2017
autor: Elżbieta Szczuka
Janusz Leon Wiśniewski, autor ponad 30 książek, z których najpopularniejsza to „S@motność w sieci”, spotkał się z czytelnikami w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w sobotę 30 września. Opowiadał o sobie, swoim ciekawym życiu, twórczości.
- Jeden z najpopularniejszych współczesnych polskich pisarzy, kolekcjoner ludzkich emocji – jak o sobie gdzieś powiedział. Człowiek nauki – magister fizyki i ekonomiki, doktor informatyki, doktor habilitowany chemii. Ten życiorys, te osiągnięcia, wykształcenie, dokonania, przygody, liczba napisanych książek: powieści, opowiadań, felietonów, reportaży – to by wystarczyło chyba na kilka żyć – tak dyr. Małgorzata Ślesik-Nasiadko przedstawiła bohatera sobotniego popołudnia w bibliotece. 
Od 1987 r. Janusz Wiśniewski mieszka w Niemczech, we Frankfurcie nad Menem. - Pojechałem na rok. Zaproszono mnie tam nie z powodu literatury, tylko żeby wydrenować mój mózg. Jestem informatykiem, zrobiłem habilitację z chemii, te dwie dziedziny połączyłem w jedno i pracuję dla największego instytutu chemicznego. Zajmuję się dziedziną, którą zajmuje się może 60 osób na świecie.
Teraz, po 30 latach, wraca do Polski. Od wiosny przyszłego roku będzie mieszkał w Gdańsku, bo tam jest jego kobieta i to, czego potrzebuje: morze, wyższa uczelnia (będzie mógł wykładać na pół etatu), lotnisko.
 
S@motność w sieci
Pisanie „S@motności w sieci” było dla autora rodzajem psychoterapii: - To było takie pisanie do mojej elektronicznej szuflady we Frankfurcie, w tajemnicy przed wszystkimi, nawet przed żoną. Ale było mi to wtedy potrzebne. Bohaterowie książki byli moimi przyjaciółmi. To typowa historia trójkąta małżeńskiego. Emocje moich bohaterów chciałem wpleść w mój smutek. 
Fragment tekstu wysłał w listopadzie 1999 r. do swojego przyjaciela, krytyka literackiego Leszka Bugajskiego i to on namówił go do wydania książki.
- Jest rodzajem tatuażu, który chcę zdrapać każdą inną książką. Na wszystkich spotkaniach się do tego wraca i bez niej pewnie świat by mnie nie zauważył. 
 
…i kontynuacja
- Już 2 lata po wydaniu namawiano mnie, bym napisał „S@motność w sieci 2”. Wiadomo, z jakiego powodu. Kasa. Broniłem się, bo mówiłem, że mam inne książki do napisania. Nie zgadzałem się na kontynuację. Ale teraz mój nowy wydawca zaczął mnie też namawiać. I w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że akcja tej książki dzieje się w 1996 r., czyli dziecko jej głównej bohaterki ma już 20 lat. I pomyślałem, że można go zrobić studentem informatyki, i on może spojrzeć na internet swojej mamulki, ten siermiężny, 20 lat później. Genialny czas, by napisać taką książkę. Będzie dostępna na jesieni przyszłego roku. Boęą się trochę, jak ludzie zareagują, bo będą porównywać z pierwszą częścią. Ale nie będzie to „S@motność w sieci 2”, tylko kontynuacja.
 
Jestem normalnym mężczyzną
- Skąd w panu taka dobra znajomość kobiecej psychiki i emocjonalności? – spytała jedna z czytelniczek.
- Uwierzyła pani dziennikarzom, że ja znam kobiety. Nie wiem, dlaczego tak jest. Czytam, słucham i rozumiem. Jestem zupełnie normalnym mężczyzną. Mam normalny testosteron i wszystkie męskie wady z tego wynikające. Kobiety interesowały mnie zawsze, przez ten ich brak w moim życiu. Nie było ich w szkole morskiej, potem poszedłem studiować fizykę. Na 140 studentów było 7 studentek. Skończyło nas 14, bo to trudne studia, w tej czternastce było 7 kobiet. Wszystkie, które zaczęły, skończyły. Kobiety są lepszą częścią ludzkości i ja o tym wiem. W moich książkach stawiam kobiety na piedestał. Kobiety, jako ta druga część ludzkości, fascynują mnie. Ja słucham swoich kobiet. Gdyby kobiety rządziły światem, byłoby lepiej. Wiem od wydawców, że 75% kobiet kupujących książki w empikach, to kobiety. Kobiety chcą więcej się dowiedzieć.
 
O centrum Wyszkowa
 - Bardzo się cieszę, że jestem w Wyszkowie. Przyjechałem trochę wcześniej, żeby zobaczyć to miasto. Niewiele jest do zobaczenia. Był taki drogowskaz na centrum. Skręciłem w prawo i jadę, jadę. Myślałem, że jakiś rynek zobaczę… Przepraszam, to nie jest dla państwa obraźliwe. Ale ludzie są strasznie mili, bardzo mi pomagali. Jedna pani mówi: Wie pan, tu takiego centrum nie ma, ale pan skręci w lewo, tam, gdzie to centrum handlowe jest. W centrum macie piękną bibliotekę i dziękuję za zaproszenie.
Po trwającym prawie 2 godziny spotkaniu do pisarza ustawiła się kolejka pań po autografy. Każdej autor dziękował za przyjście na spotkanie z nim.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, już w sklepach i kioskach.
Office Expert
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku