Kampania antynowotworowa (sfinansowano ze środków EPL)
Klimat na czytanie i historię (foto)

Kultura

Klimat na czytanie i historię (foto)

20.10.2020
autor: Elżbieta Szczuka
VI Noc Bibliotek odbyła się w sobotę 10 października, w tym roku organizowana pod hasłem „Klimat na czytanie”. Do ogólnopolskiej akcji włączyła się też wyszkowska Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna.
 
Z powodu pandemii odwołano zaplanowane w ramach Nocy Bibliotek zajęcia dla dzieci (ale wypożyczalnie były czynne). Dla dorosłych przygotowano m.in. „Flirt z pisarzami” w nocnym wydaniu, który polegał na tym, że czytelnicy m.in. zawieszali na drzewku karteczki z cytatami z ulubionych książek. Mogli obejrzeć bardzo ciekawą, retrospektywną, wystawę prac prof. Ludwika Maciąga, przygotowaną na stulecie jego urodzin – to już ostatnie dni, kiedy można ją obejrzeć. Wysłuchali też opowieści „Wyszków bez tajemnic” regionalisty Mirosława Powierzy.
- Na przestrzeni lat każdy mieszkaniec uczestniczy w wydarzeniach, które mniej lub bardziej zapadły mu w pamięć. Z czasem te wspomnienia ulegają rozmyciu. Dlatego dotarcie do wersji prawdziwej wymaga żyłki detektywistycznej – zauważył regionalista. 
Np. przy ul. Kościuszki, niedaleko ul. Daszyńskiego, była, prowadzona przez panią Obrębską, kawiarnia. Wiele osób w niej bywało. Kiedyś pisałem o tej kawiarni i chciałem podać jej nazwę. Spytałem o to ponad 20 osób i nikt nie pamiętał! Ostatnio ktoś mi powiedział, że mogła nazywać się „Marysieńka”, ale czy na pewno?
Inny temat dotyczył wyszkowskich sadzawek. Tylko starsi, rodowici wyszkowianie mogliby powiedzieć, gdzie się znajdowały i ile ich było. Teraz po żadnej nie ma śladu.
Słuchacze gawędy starali się odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno duża sadzawka była w parku, a także u zbiegu Świętojańskiej i Prostej, Sadzawki były też przy ul. Kościuszki (niedaleko obecnego placu kościelnego), między ulicami Okrzei i 11 Listopada. Nie ma już tych sadzawek, nie ma niektórych ulic, np. ul. Szkolnej. Szkoda, że nie zachowano choć fragmentu starego bruku.
Ale są ulice, których nazwa zmieniała się kilkakrotnie. Np. ul. 11 Listopada pierwotnie nazywała się Przestępna/Przestępki (stanowiła zachodnią granicę miasta). Kapliczka św. Anny, która stoi obecnie przy kościele parafii św. Wojciecha, była postawiona na granicy starego Wyszkowa w XVIII wieku. Potem tę ulicę nazwano Długa (na fot. plan z 1925 r. z tą właśnie nazwą), a pod koniec lat 30. XX w. – 11 Listopada. Po II wojnie na krótko wróciła Długa, następnie przez ponad 40 lat nazywała się 22 Lipca, zaś po 1990 r. – ponownie 11 Listopada. Niewiele osób już pamięta, że przy tej ulicy stała kuźnia Aleksandra Grądzkiego.
- Chłopcy wracający ze szkoły lubili patrzeć, jak pan Grądzki podkuwał konie. A szczytem ich marzeń była obsługa miecha kowalskiego, za pomocą którego wprowadzano powietrze do ogniska w kuźni – wspominał Mirosław Powierza, który przy tej ulicy mieszkał przez wiele lat.
AKACJA
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość