Gram, bo ludzie chcą oglądać (foto)

Kultura

Gram, bo ludzie chcą oglądać (foto)

23.04.2019
autor: Elżbieta Szczuka
Arcyciekawy monodram, wg powieści Sergiusza Piaseckiego,  „Zapiski oficera Armii Czerwonej” w wykonaniu Krzysztofa Ławniczaka, dzięki Młodzieżowej Akademii Teatralnej Pan Hilary, obejrzeli wyszkowianie na scenie w WOK „Hutnik”.
 
Kolejne spotkanie Młodzieżowej Akademii Teatralnej Pan Hilary odbyło się 11 kwietnia – do Wyszkowa z monodramem „Zapiski oficera Armii Czerwonej” przyjechał Krzysztof Ławniczak z Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku. Widzów, głównie młodzież wyszkowskich szkół średnich, powitał Piotr Adler, twórca Akademii.  
- Jestem niebywale zadowolony z dzisiejszej frekwencji – zaznaczył. – To coś niesłychanego, że uczniowie, którzy mogliby do teatru nie przyjść, bo nie mają lekcji (z powodu strajku nauczycieli – ES), do tego teatru jednak przychodzą. Bardzo serdecznie wam dziękuję.
Spektakl, który trwał ponad godzinę, przedstawia czasy II wojny światowej. Powstał na podstawie książki Sergiusza Piaseckiego „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. Ma ona formę pamiętnika, w satyryczny sposób opisuje pobyt oficera Michaiła Zubowa (od 22 września 1939 r. do 1 stycznia 1945 r.), na Wileńszczyźnie (Wilno, Lida), okupowanej najpierw przez Sowietów, potem przez Niemców. Życie Piaseckiego jest jednym z najciekawszych wśród Polaków XX wieku.
- Jeżeli chcielibyśmy nakręcić film o bohaterze z fantazją, wywiadowcy, o żołnierzu, o człowieku, który miał wielkie wartości i prowadził niezwykle bogate i awanturnicze życie, to jego życiorys jest najlepszym, żeby taki film, serial albo cokolwiek artystycznego o nim nakręcić – uważa Piotr Adler. 
Pisarz urodził się w 1901 r., był nieślubnym dzieckiem zubożałego i zrusyfikowanego szlachcica. Miał kilkanaście lat, kiedy z powodu bójki w szkole znalazł się w więzieniu, z którego uciekł do Moskwy, gdzie akurat trafił  na rewolucję bolszewicką.
- I to jego spotkanie z komunizmem i rewolucją październikową ukształtowało na całe życie jego światopogląd, stał się zagorzałym antykomunistą.
Po rewolucji zaczął zadawać się z grupami przestępczymi. Walczył o niepodległość Białorusi, potem trafił do polskiej Dywizji Litewsko-Białoruskiej, z którą w 1920 r. walczył w obronie Warszawy. Po odejściu z armii imał się różnych zajęć. Nawiązał współpracę z polskim wywiadem – doskonale znał realia wschodniej Polski, a także języki rosyjski i białoruski. A że w wywiadzie słabo płacili, dorabiał jako przemytnik. Najlepiej zarabiał na narkotykach, sam też został narkomanem. Z tego powodu, a także za awantury nie licujące z oficerskim stopniem, wywiad rozwiązał z nim współpracę. Nadal zajmował się przemytem. Za napady z bronią w ręku trafił do więzienia, w 1926 r. sąd doraźny skazał go na karę śmierci. Z racji jego przeszłości wywiadowczej ten wyrok Prezydent Polski zamienił mu na 15 lat więzienia. 
- Dopiero wtedy nauczył się polskiego literackiego języka. W więzieniu czytał Biblię i „Wiadomości Literackie” i tam natknął się na ogłoszenie o konkursie literackim. Miał 1 zeszyt i w tym zeszycie zaczął pisać swoje książki.
Jego pierwsze dwie książki zatrzymała cenzura więzienna. Trzecia, „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”, stała się bestsellerem, zachwycił się nią cały polski świat literacki. O jego uwolnienie zaczęli zabiegać polscy pisarze na czele z Melchiorem Wańkowiczem. W 1937 r. został ułaskawiony przez prezydenta Mościckiego.  
W czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Po wojnie ukrywał się przed Urzędem Bezpieczeństwa. W 1946 r. uciekł do Włoch, stamtąd do Anglii. Zmarł na raka w 1964 r.
Sergiusz Piasecki jest autorem kilkunastu książek, jedną z nich są pisane od 1946 r., a wydane w 1957 r. „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. 
- Ten spektakl jest ewenementem na skalę krajową, miał premierę w 1992 r., zobaczyło go już ponad 100 tys. ludzi – podkreślił Piotr Adler. 
Na sali przeważała młodzież urodzona w latach 1999 – 2000, która po spektaklu owacyjnie podziękowała aktorowi Krzysztofowi Ławniczakowi. 
Jak zawsze w MAT można było porozmawiać z aktorami, zadać im pytania. 
- To jest rodzaj komedii – mówił aktor. – Rzeczywistość przerosła teatr. Tam się działy rzeczy dziś niewyobrażalne. Zubow to uosobienie tego systemu, to morderca, facet, który zabija. Uważam, że komedia jest najtrudniejszym gatunkiem. Jednocześnie przedstawienie w ujęciu komediowym rzeczy ważnych jest łatwiejsze do strawienia. Jeśli jest niby śmiesznie, to więcej informacji można wyłapać.
- Czy to nie jest monotonne grać przez tyle czasu?
- Ja nie gram tego codziennie. Gram, bo ludzie chcą to oglądać.
Wspominał, że kiedy występował w Mińsku białoruskim, zamówił ochronę. W Wilnie grał w czasie pieriestrojki: - Ludzie wówczas nie wiedzieli, nie rozumieli tego, że z władzy radzieckiej można się śmiać. Siedzieli, bali się, że jak ktoś się zaśmieje, to do tiurmy pójdzie.
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku