historia Ziemi Wyszkowskiej

1 / 3

Urodziny Karola Ferdynanda

14.06.2016
komentarze: 0
autor: Elżbieta Szczuka
Co wiemy o królewiczu Karolu Ferdynandzie Wazie, patronie parku miejskiego? Z przeprowadzonej przeze mnie krótkiej sondy wynika, że niewiele lub nic. Zmarł 10 maja 1655 roku na dworze biskupim w Wyszkowie. Jego pamięci jest poświęcony najstarszy wyszkowski zabytek, drugi w Polsce pomnik świecki, czyli obelisk Wazów. 13 października 2013 roku minęła 400. rocznica urodzin Karola Ferdynanda.
Karol Ferdynand Waza jest synem króla Zygmunta III i jego drugiej żony Konstancji Habsburżanki (siostry Anny, pierwszej żony Zygmunta III). Z pierwszego małżeństwa Zygmunt III miał pięcioro dzieci, wieku dojrzałego doczekał tylko późniejszy król Władysław IV. Z Konstancją Zygmunt Waza miał siedmioro dzieci, większość z nich zmarła młodo. Karol Ferdynand urodził się 13 października 1613 roku w Warszawie, był czwartym żyjącym synem Zygmunta III (Władysław miał wówczas lat 18, Jan Kazimierz 4 a Jan Wojciech 1,5 roku). Imię Karol otrzymał po dziadku, ojcu swojej matki, zaś Ferdynand – po dziadku matki, cesarzu Ferdynandzie ożenionym z Anną Jagiellonką, bracie cesarza Karola V.
Wszystkie dzieci króla były wychowywane w Warszawie, ich wykształceniem zajmowali się jezuici. Dzieci uczyły się m.in. religii, filozofii, matematyki, kultury fizycznej, sztuki rycerskiej, tańca, obycia towarzyskiego, łaciny, niemieckiego, trochę włoskiego i francuskiego. Dopełnieniem ówczesnego wykształcenia były podróże zagraniczne.
Karol Ferdynand od najmłodszych lat był przeznaczony przez ojca do stanu duchownego. Wiadomo, że Zygmunt III był żarliwym katolikiem, ale mogły być i inne powody takich działań w stosunku do syna. Otóż Zygmunt III był królem elekcyjnym, stąd status dzieci królewskich i ich przyszły byt był niepewny. Objęcie biskupstwa zapewniało stałe dochody.
Usposobienie Karola Ferdynanda nosiło na sobie piętno przystosowania się od lat dziecinnych do powagi godności, które nakładano na jego tak słabe ramiona. Karol Ferdynand był dzieckiem wątłym, drobnym, często się zaziębiał i chorował tak, jak i jego bracia, dzieci rodziców otyłych, z ojca w podeszłym wieku. Młody królewicz był wysoki i szczupły, o ciemnej, śniadej cerze. Chłopiec ten w wieku lat sześciu został przybrany na koadiutora przez wuja swojego, biskupa wrocławskiego, arcyksięcia Karola Habsburga. Obrzęd nominacji odbył się na zamku królewskim 20 grudnia 1619 roku. Uroczystość tak wielka, tak doniosła w swych skutkach jeśli chodzi o dalsze życie królewicza, musiała wpłynąć na psychikę dziecka, które stało się z biegiem lat poważnym, małomównym i zamkniętym w sobie człowiekiem. W kilka lat później, 5 maja 1624 roku biskup wrocławski Andrzej Lipski udzielił Karolowi Ferdynandowi sakramentu bierzmowania oraz najniższych święceń, wystrzygując mu tonsurę. Dziesięcioletni Karol Ferdynand przybiera szaty kleryka  – czytamy w książce Jadwigi Brzezińskiej-Laszczkowej „Karol Ferdynand, królewicz polski i biskup wrocławski”.
W akcie nominującym Karola Ferdynanda na koadiutora (to duchowny wyznaczony przez władze kościelne do pomocy duchownemu wyższego stopnia) było zastrzeżenie Karola Habsburga, że potrzebna jest zgoda papieża i cesarza. Nie wspomniano o zgodzie kapituły wrocławskiej, ale ta, zniemczona, nie chciała Polaka na swojego zwierzchnika. zaczęła stawiać warunki nie do  przyjęcia. Dopiero zabiegi dyplomatyczne, m.in. cesarza Ferdynanda II Habsburga, króla  Zygmunta III i królewicza Władysława u papieża Urbana spowodowały, że w 3 maja 1625 roku Karol Ferdynand został nominowany na biskupa ordynariusza wrocławskiego. W wydanej w październiku 1625 roku bulli papież Urban VIII zatwierdził wybór polskiego królewicza na biskupa wrocławskiego.
W rok później jedenastoletni chłopiec zostaje biskupem wrocławskim, z tym, że po dojściu do pełnoletniości, tj. po ukończeniu 24 roku życia obejmie sam rządy w swojej diecezji. Na razie w jego imieniu rządzi znany kronikarz, a późniejszy biskup przemyski, Paweł Piasecki – pisze J. Brzezińska- Laszczkowska.
W latach 1626 – 1635 administratorem biskupstwa był  kanonik Jan Fryderyk Breiner.
W lipcu 1631 roku zmarła matka Karola Ferdynanda, a dziewięć miesięcy później – król Zygmunt III. Opiekunem młodszego rodzeństwa został Władysław (od listopada 1632 roku król Władysław IV).
W 1637 roku, po osiągnięciu pełnoletności (wówczas było to 24 lata), Karol Ferdynand objął zwierzchnictwo nad biskupstwem wrocławskim. Był dobrym zarządcą, nie wydawał niepotrzebnie pieniędzy, powiększył dochody biskupstwa. Działał na rzecz zespolenia się Śląska z Polską, wzmocnienia tam polskości. 
 
Biskup wrocławski i płocki
16 kwietnia 1640 roku zmarł w Wyszkowie, w wieku 67 lat, biskup płocki Stanisław Łubieński (w Wyszkowie często przebywał i tu chciał zakończyć życie; pochowany został w Płocku). Po jego śmierci król Władysław IV rozpoczął starania o przyznanie biskupstwa płockiego Karolowi Ferdynandowi. W 1641 roku kapituła płocka wybrała Karola Ferdynanda Wazę na biskupa płockiego. Zniemczona kapituła wrocławska chciała wykorzystać ten fakt i pozbawić Karola Ferdynanda biskupstwa wrocławskiego, starała się o to w Rzymie. Jednak papież Urban VIII przyznał bullą biskupstwo płockie królewiczowi Karolowi Ferdynandowi, zachował mu też biskupstwo wrocławskie. We wrześniu 1644 roku, podczas uroczystego wjazdu do nowej stolicy biskupiej, Karola Ferdynanda, któremu towarzyszył król Władysław IV, dwór, senatorowie i duchowieństwo, witały tłumy płocczan.
Królewicz Karol Ferdynand, jakkolwiek w biskupstwach rządził przez swoich oficjałów i sufraganów kapituły, wszystkiego sam doglądał i wszystko dziać się musiało przez niego, z jego upoważnienia i tak jak on uważał za mądre i właściwe. Na swoich pomocników umiał dobierać ludzi pracowitych, uczciwych i trzeźwych. Toteż dochody z biskupstw i tenut kościelnych podniósł znacznie, a majątek dziedziczny potroił. Zebrał w ten sposób dość duże zasoby, którymi szczodrze, bez hałasu, dla prawdziwie potrzebujących szafował – napisała w  swojej pracy Jadwiga Brzezińska-Laszczkowa.
Karol Ferdynand w tym czasie najczęściej mieszkał w swoich pałacach w Ujazdowie i w Jabłonnie. Chociaż był już biskupem wrocławskim i płockim, to nie wyświęcił się na księdza ani na biskupa, czyli nie należał do stanu duchownego. Przez to mógł w przyszłości kandydować do tronu polskiego. 
20 maja 1648 roku zmarł w wieku 53 lat Władysław IV, król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wandalów, tytularny car Rosji (do 1634 r.). wielki mecenas kultury i nauki. Rok wcześniej zmarł niespodziewanie jego sześcioletni synek Zygmunt, szykowany na następcę tronu. Do wyboru na nowego króla przystąpili dwaj bracia: Jan Kazimierz (lekkomyślny, swarliwy, rozrzutny) oraz Karol Ferdynand (surowy, pracowity, oszczędny, szlachetnego charakteru). Początkowo większym poparciem cieszył się Karol Ferdynand, ale po pewnym czasie, dzięki m.in. intrygom Jana Kazimierza a także poparciu Jerzego Ossolińskego i Ludwiki Marii Gonzagi, wdowy po Władysławie IV, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Jana Kazimierza. 17 stycznia 1649 Jan II Kazimierz został koronowany na króla Polski, a w maju poślubił wdowę po swoim bracie.
W styczniu 1652 roku Karol Ferdynand Waza otrzymał po Władysławie IV Wazie księstwo opolsko-raciborskie. Wycofał się z życia publicznego.
Karol Ferdynand uchodził za skąpca, gospodarzem był znakomitym, swoje dobra kościelne doprowadził do stanu kwitnącego, na potrzeby społeczne umiał nie szczędzić grosza. Wróg pustosłowia, rzeczywiste potrzeby szanował i lubił się otaczać ludźmi do rzeczy. Zdecydowany i stanowczy, wiedział zawsze czego chce – czytamy w „Rzeczpospolitej obojga narodów” Pawła Jasienicy.
Po 1651 roku  Karol Ferdynand zdecydował się zamieszkać na stałe w pałacu biskupim w Wyszkowie. Tu zmarł 10 maja 1655 roku, miał niecałe 42 lata. Pochowany został w Warszawie. 
Pieniądze i dobra ziemskie odziedziczone po bracie pozwoliły Janowi II Kazimierzowi m.in. spłacić wydatki wojenne. 
Pamiątką po pobycie w Wyszkowie królewicza Karola Ferdynanda Wazy jest obelisk, ufundowany najprawdopodobniej przez króla Jana Kazimierza, zaprojektowany przez wybitnego architekta Giovanniego Battistę Giseleniego. Na czterech ścianach obelisku nie ma żadnego napisu, na każdej jest natomiast płaskorzeźba przedstawiająca snopek - herb Wazów. Obelisk ten 20 lat temu został poddany gruntownej konserwacji. Warto pomyśleć o jego ponownej renowacji.
„Nowy Wyszkowiak” nr 42 i 43/2013
MajsterPlus728x240

komentarze:

dodaj komentarz

Brak komentarzy

Człowiek niezwykłej prawości i religijności - wspomnienie o Tadeuszu Strusiu

Starał się być niezauważalny, nie absorbować nikogo swoją osobą. A jednak zapamiętało go mnóstwo osób, nie tylko ci, z którymi pracował.
Panie ze sklepu przy Sowińskiego:
- Kiedy wychodził z matką do kościoła, można było regulować zegarki - była 5.40.
Marian Świdwa: - Bardzo lubiany. Jeśli ktoś zwrócił się o pomoc, to nikomu nie odmówił.
Adam Świderski: - To był niezwykle spokojny, skromny człowiek, znakomity fachowiec. Sumienność z niego biła.
Tadeusz Dąbrowski: - Nigdy nie uniósł się, nie zajął pochopnego stanowiska.
Ireneusz Decewicz: - Życzliwy ludziom, typ samotnika. Z rana było słychać, jak śpiewa godzinki i modli się.
Zofia Chmiel: - Nigdy od nikogo nic nie potrzebował. Dla mnie to człowiek - legenda.
Ks. Wojciech Borkowski: Był człowiekiem wielkiej religijności, niezwykłej prawości. Codziennie uczestniczył we Mszy św. i przystępował do komunii świętej. Byłem jego spowiednikiem.
Tadeusz Struś (1908-1991) przyjechał do Wyszkowa w 1962 roku, by podjąć pracę w fabryce mebli. Przez kilka lat miesięcy mieszkał w Rybienku Leśnym, później otrzymał kawalerkę w bloku za kładowym przy ul. gen. Sowińskiego nr 29. Do dziś w I klatce tego bloku wisi spis lokatorów z jego nazwiskiem. Historię jego życia opisał Romuald Trzmiel w artykule „Pamięci majora Tadeusza Strusia, dowódcy Armii Krajowej” („NW” nr 8/99 z 19 lutego). Zainspirowała nas ona do skontaktowania się z tymi, którzy go znali, współpracowali, opiekowali się nim.
zobacz więcej
Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa (foto)

Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa (foto)

Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa – o swoich związkach z Lipnikiem (gm. Długosiodło) opowiada wybitny historyk, prof. Henryk Samsonowicz.
zobacz więcej
Tomasz Miszewski – nie tylko notariusz (foto)

Tomasz Miszewski – nie tylko notariusz (foto)

10 września 2017 r. minęła 150. rocznica urodzin Tomasza Miszewskiego – wyszkowskiego i warszawskiego notariusza, właściciela majątku w Mystkówcu Starym. Jego nazwisko na trwałe zapisało się w historii Wyszkowa. Był pierwszym przewodniczącym Towarzystwa Szkoły Średniej w Wyszkowie, a także prezesem utworzonego w styczniu 1915 r. Komitetu Obywatelskiego dla gmin Wyszków i Somianka. To w jego kancelarii w roku 1919 został podpisany akt notarialny zakupu pałacyku w parku z przeznaczeniem na siedzibę wyszkowskiego gimnazjum.
zobacz więcej
Śladami Jerzego Różyckiego (foto)

Śladami Jerzego Różyckiego (foto)

24 lipca 2016 r. minęła 107. rocznica urodzin Jerzego Różyckiego – matematyka, kryptologa, który wspólnie z Marianem Rejewskim i Henrykiem Zygalskim rozszyfrował kod niemieckiej maszyny Enigma oraz, co istotne dla nas, jest absolwentem Gimnazjum Koedukacyjnego w Wyszkowie nad Bugiem (22 kwietnia w I LO świętowaliśmy 90-lecie jego matury). Jerzy Różycki studiował w Poznaniu, gdzie można trafić na jego ślady. 
zobacz więcej
Zitcom
Zitcom
Zitcom