Pochodził z ciekawej rodziny (foto)

historia Ziemi Wyszkowskiej

Pochodził z ciekawej rodziny (foto)

30.06.2016
komentarze: 0
autor: Elżbieta Szczuka
21 kwietnia 2016 r. rozpoczęły się uroczyste obchody 90. rocznicy zdania egzaminu dojrzałości (dzisiejszej matury) przez kryptologa Jerzego Różyckiego w Gimnazjum Koedukacyjnym Towarzystwa Szkoły Średniej w Wyszkowie nad Bugiem (jego kontynuatorem jest I LO im. C. K. Norwida). Postaramy się przedstawić bliżej rodzinę wybitnego absolwenta wyszkowskiego gimnazjum. 
Rodzicami Jerzego byli Zygmunt i Wanda (z domu Benit) Różyccy. Mieli czworo dzieci, dwie córki i dwóch synów.  
Ojciec Jerzego, Zygmunt Różycki, urodził się na Wołyniu (obecnie teren Ukrainy), w majątku Cecylówka, w maju 1872 r. Ukończył studia medyczno-farmaceutyczne na uniwersytecie w Sankt Petersburgu. Był m.in. oficerem medyczno-sanitarnym w carskiej armii. Zakładał apteki w Baku, Kijowie, Petersburgu i innych miastach. W 1918 r. wraz z rodziną uciekł z ogarniętych rewolucją terenów byłego Imperium Rosyjskiego do odrodzonej po zaborach Rzeczypospolitej. Przez kilka lat mieszkał w Wyszkowie, tu oraz w Długosiodle również prowadził apteki. Apteki zakładał także w innych miejscowości m.in. Wąchocku, Opatowie, Kielcach, Gdyni. Zmarł w Kraszewicach (Wielkopolskie) w sierpniu 1931 r.
W rodzinie Różyckich nie zwracało się do dziadków „babciu”, „dziadku”; na Zygmunta wołano „Bębenek”, a na jego żonę – „Baba”.
Zygmunt Różycki był człowiekiem rzutkim, pełnym inwencji, dobrym biznesmenem, lubił się też zabawić. Często zmieniał miejsce zamieszkania. Zakładał wciąż nowe apteki, bo jak interes się rozkręcił i zarabiał już na nim pieniądze, to aptekę sprzedawał. I w innym mieście zakładał następną.
Być może tak postępował, bo był hazardzistą – zdarzało mu się przegrać duże pieniądze w karty lub w kasynie w Monte Carlo. W rodzinie krąży kilka anegdotek związanych z jego namiętnością do hazardu. 
- Nie wiem, w jakiej miejscowości była ta sytuacja, skąd się wyprowadzali – opowiada jedną z nich Maciej Grodecki, prawnuk Zygmunta. – Wszystkie rzeczy były już spakowane do wagonów. Na noc przed wyjazdem „Bębenek” przegrał wszystko w karty. I co zrobił? Kazał całość wyładować, zapożyczył się (albo też miał trochę oszczędności, których nie przegrał, w co jednak wątpię), dał pieniądze „Babie” i dzieciom, a sam pojechał do Chabarowska czy Archangielska zakładać nowe apteki. Swojej żonie i dwojgu czy trojgu dzieciom, które już mieli, na przeżycie przesyłał carską pocztą samorodki złota.
- Żydzi o nim mówili: „Panie Różycki, pan to jesteś taki  gość, że pana wrzucić na golasa do rzeki, to pan wyjdzie w cylindrze i w smokingu”. Wiem, że na łożu śmierci „Bębenek” powiedział: „Życie wycisnąłem jak cytrynę”.
Mama Jerzego, Wanda z domu Benit, urodziła się w listopadzie 1883 r. w Opatowie (Świętokrzyskie) w rodzinie inteligenckiej. Jej dziadek był oficerem włoskim wojsk napoleońskich. Wanda dużo czytała. Znała na pamięć całego „Pana Tadeusza”. Jako młoda dziewczyna pisała wiersze i opowiadania do tygodników „Bluszcz” i „Kłosy”. W 1902 r. wyszła za mąż za Zygmunta. 
Państwo Różyccy mieli czworo dzieci: Aleksandrę (1903), Halinę (1905), Eugeniusza (1907) i Jerzego Witolda (1909). Córki skończyły gimnazjum w Sandomierzu. Były farmaceutkami, Aleksandra skończyła studia z tytułem magistra farmacji. Do zawodu przyuczały się od najmłodszych lat. Synowie uczyli się w ośmioklasowym prywatnym gimnazjum w Wyszkowie (licea ogólnokształcące powstały dopiero w latach trzydziestych XX w., w ramach jędrzejewiczowskiej reformy systemu szkolnictwa). Choć między chłopcami była dwuletnia różnica wieku, to z gimnazjalnych ksiąg wiadomo, że w roku szkolnym 1923/24 chodzili do jednej klasy. Eugeniusz chorował na serce, miał dużo nieobecności w szkole. Egzaminu dojrzałości nie doczekał – zmarł w 1925 r., prawdopodobnie został pochowany na wyszkowskim cmentarzu.
W drugiej połowie lat 30. Wanda Różycka zamieszkała w Warszawie, u najstarszej córki. Okupację niemiecką wraz z córkami i ich rodzinami spędziła w stolicy. W tym trudnym czasie bardzo pomagali im, zaopatrując w produkty rolne, mieszkająca w Somiance kuzynka Zofia z Życkich Wróblowa i jej mąż Franciszek, zarządca pól miejscowego majątku. Rodzina Różyckich spędziła w Somiance kilka miesięcy na przełomie 1944 i 45 r., kiedy żołnierze radzieccy wyzwalali Warszawę i ewakuowali cywilów z linii frontu. „Piękne wspomnienia zostały mi ze spędzonych w Somiance wakacji i jeszcze w okresach zimowych” – napisała Wanda Grodecka, wnuczka „Baby”.
Jerzy Różycki zdał egzamin dojrzałości w maju 1926 r. (miał wtedy 17 lat), a w październiku rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego. Rodzina Różyckich mieszkała już wówczas w Kraszewicach niedaleko Wielunia. W lutym 1932 r. uzyskał dyplom magistra matematyki. Zdecydował się na studiowanie drugiego kierunku – w grudniu 1937 r. otrzymał dyplom magistra geografii. W 1929 r. znalazł się w grupie najzdolniejszych studentów matematyki, którzy skończyli utajniony kurs kryptologii. Jeszcze jako student zaczął pracować w zespole kryptologów Biura Szyfrów Sztabu Głównego. W 1932 r. poznański zespół przeniósł się do Warszawy. Na przełomie 1932/33 r. wraz z Marianem Rejewskim i Henrykiem Zygalskim złamali kody „Enigmy”, niemieckiej maszyny szyfrującej. 
2 lipca 1938 r. w Rzeszowie Jerzy wziął ślub z Marią Barbarą Majką (bliscy używali jej drugiego imienia). Świadkami na ślubie byli: siostra Jerzego Halina Skierczyńska i brat Marii, aplikant notarialny Stanisław Majka.
Żona Jerzego, Maria Majka, urodziła się 11 września 1910 r. w mieście Wysokie Myto (Czechy). Jej matka, Aniela z Pieniążków była siostrą Karoliny,  matki wybitnego scenografa, reżysera teatralnego i malarza Józefa Szajny. W 1931 r. Maria ukończyła Państwowe Seminarium dla Nauczycielek Rzemiosł w Warszawie, a w 1938 r. zdała w Poznaniu egzamin mistrzowski z krawiectwa damskiego. Pracowała jako nauczycielka w szkołach odzieżowych, zaś po wojnie, przez kilkanaście lat, w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie zajmowała się projektowaniem odzieży dziecięcej. Była wybitną projektantką, osobą ciepłą i sympatyczną. Przyjaciele zapamiętali, że piekła wspaniałe placki ze śliwkami. Zmarła w Rzeszowie 4 października 1991 r., jest pochowana w grobie rodzinnym w Stobiernej k. Rzeszowa.
Synem Marii i Jerzego Różyckich jest Janusz Różycki (dla bliskich „Jancyk”), znakomity sportowiec i malarz (pisaliśmy o nim w poprzednim numerze Nowego Wyszkowiaka, 15/2016). Będzie gościem czwartkowych (także w bibliotece miejskiej) i piątkowych uroczystości w I Liceum Ogólnokształcącym im. C. K. Norwida w Wyszkowie.
Artykuł ukazał się w numerze 16/2016 Nowego Wyszkowiaka 
 
Family Gym

komentarze:

dodaj komentarz

Brak komentarzy

Generał Stanisław Nałęcz-Komornicki: Życie poświecić dla prawdy (foto)

Generał Stanisław Nałęcz-Komornicki: Życie poświecić dla prawdy (foto)

26 lipca 2017 r. obchodziłby urodziny gen. Stanisław Komornicki, powstaniec warszawski, żołnierz I AWP, kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari, przyjaciel naszego miasta, patron jednego z wyszkowskich rond.
zobacz więcej
Marian Figlak "Krzyżak" w Wyszkowie

Marian Figlak "Krzyżak" w Wyszkowie

Był wysoki, przystojny. Jeden z kilku lotników pochowanych na wyszkowskim cmentarzu parafialnym; jeden z dwóch, którzy w czasie II wojny walczyli w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Był pilotem oblatywaczem. Został pochowany w mundurze powstańca wielkopolskiego. To Marian Figlak. 4 listopada minęła 41. rocznica jego śmierci.
zobacz więcej
Kalos Kagathos – rzecz o Januszu Różyckim (foto)

Kalos Kagathos – rzecz o Januszu Różyckim (foto)

Do Wyszkowa na uroczystości związane z 90. rocznicą zdania egzaminu dojrzałości przez kryptologa Jerzego Różyckiego – 21 kwietnia przyjedzie Janusz Różycki, jego jedyne dziecko. Artysta plastyk, florecista (leworęczny) Legii Warszawa, olimpijczyk. Następnego dnia odsłoni na budynku I Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida tablicę poświęconą swojemu ojcu, absolwentowi wyszkowskiego gimnazjum.
zobacz więcej

Marian Strzelecki – skromny człowiek z bohaterską przeszłością

Człowiek kulturalny, z poczuciem humoru, dyskretny, odpowiedzialny, kochający życie, wielki patriota. W czasie wojny należał do Armii Krajowej, od 1943 r. był oficerem-płatnikiem w Obwodzie „Opocznik”. Zachowując zimną krew w sierpniu 1944 r., uchronił wieś Brzeźno gm. Goworowo przed likwidacją. Nie został uhonorowany Orderem Virtuti Militari, ponieważ Egzekutywa Komitetu Powiatowego PZPR w Wyszkowie nie znalazła podstaw, by pozytywnie zaopiniować wniosek odznaczeniowy. Mieszkańcy Wyszkowa pamiętają Mariana Strzeleckiego  jako kierownika kina „Wschód” i instruktora nauki jazdy. Tylko najstarsi znają jego bohaterską przeszłość z czasów II wojny światowej, wiedzą też o jego pobycie w obozie w Borowiczach. Nigdy nie przeszedł obojętnie obok ręki wyciągniętej po pomoc. 8 grudnia minęła 100. rocznica jego urodzin.
zobacz więcej
Mrówka festyn 2017 wersja 2
fotobudka star 300x250
Mrówka festyn 2017 wersja 2