Advertisement 
Na pomoc walczącej Warszawie

historia Ziemi Wyszkowskiej

Na pomoc walczącej Warszawie

14.06.2016
komentarze: 1
autor: Elżbieta Szczuka
Wśród lotników pomagających powstańcom warszawskim był wyszkowianin, mjr pilot Jan Mioduchowski, młodszy brat Mieczysława Mioduchowskiego, wieloletniego dyrektora wyszkowskiej huty szkła. W sierpniu 1944 r. kilkakrotnie latał ze zrzutami dla powstańców warszawskich. Ostatni raz leciał z pomocą dla walczącej Warszawy 27 sierpnia 1944 r.
Jan Mioduchowski urodził się w Wyszkowie 14 lutego 1910 r., był synem Reginy i Józefa Mioduchowskich. Skończył szkołę lotniczą w Dęblinie. Lotnikiem był również jego stryjeczny brat Stanisław Mioduchowski, syn Kazimiery i Władysława. 
Wyszkowianie byli w gronie ponad 8 tysięcy polskich lotników, którzy na apel gen. Władysława Sikorskiego z czerwca 1940 r. znaleźli się w Anglii. Anglicy docenili umiejętności Polaków i wydali zgodę na tworzenie przez nich własnych oddziałów. Żołnierze tych oddziałów składali przysięgę na wierność Polsce, ale podlegali dowództwu RAF. Jan i Stanisław Mioduchowscy zostali pilotami 301 Dywizjonu Bombowego Ziemi Pomorskiej (1586 Eskadra do Zadań Specjalnych). Kiedy alianci zajęli południowe Włochy, polska eskadra do zadań specjalnych została przerzucona do Brindisi, w pobliże dawnego lotniska wojskowego. Dysponowała m.in. angielskimi samolotami bombowymi Halifax i amerykańskimi samolotami bombowymi Liberator, ich zadaniem było przerzucanie agentów i dostarczanie zaopatrzenia. 4 sierpnia 1944 r. polska eskadra uzyskała zgodę na  loty do Polski, ale nie bezpośrednio nad Warszawę; piloci zgłaszali się na ochotnika, by móc dokonywać zrzutów nad Warszawą.
- Jak opisują w książkach, Jan Mioduchowski miał najwięcej lotów nad Warszawą w czasie powstania – mówi Maciej Mioduchowski, syn Mieczysława - Nawet południowo-afrykański pilot - pisarz Neil Orpen w swojej książce „Lotnicy '44 - na pomoc Warszawie”, wydanej w Polsce w 2006 r., zamieścił o moim stryjku informację.
  27 sierpnia ciężki bombowiec Liberator, którym leciał Jan Mioduchowski, po dokonaniu zrzutów nad Warszawą był dwukrotnie trafiony: nad Warszawą i nad południową Polską. A trasa do Warszawy, nad Adriatykiem, Jugosławią i Węgrami, liczyła ok. 1400 km. Po drodze znajdowało się wiele stanowisk artylerii przeciwlotniczej. W rejonie Tarnowa i przy granicy węgiersko-jugosławiańskiej wracające znad Warszawy samoloty alianckie, często uszkodzone przez ogień artyleryjski, pilotowane przez zmęczone wielogodzinnym lotem załogi, były atakowane przez myśliwce niemieckie. 
- Miał jeden lot, kiedy nad Ogrodem Saskim go trafili – opowiada Maciej Mioduchowski. - Latał na czterosilnikowym Liberatorze, taki samolot można obejrzeć w Muzeum Powstania Warszawskiego. Dwa silniki im uszkodzili, podziurawili dokumentnie. Rosjanie nie pozwalali, by latać nad ich terytorium. W czasie lotu powrotnego okazało się, że samolot miał odstrzeloną manetkę od gazu, przez to nie mógł się wznieść ani obniżyć, i tak leciał. Załodze udało się przelecieć nad Przełęczą Dukielską, ale nad Węgrami dopadły ich niemieckie myśliwce. Ale Liberator był uzbrojonym samolotem, to prawie superforteca, i nie dał sobie nic zrobić. Kiedy przyleciał nad Brindisi, okazało się, że nie mógł wylądować, bo nie mógł zmniejszyć obrotów pozostałych dwóch silników, one cały czas pracowały Gdyby usiadł normalnie na pasie, to by kołował parę kilometrów, a pas startowy kończył się morzem. Usiadł więc obok lotniska, w krzakach. Po wylądowaniu samolot obrócił się i pękł. Nikomu z ośmiu osób załogi nic się nie stało. 
To był ostatni lot polskich załóg z pomocą dla walczącej Warszawy
Za męstwo i wybitne czyny bojowe w czasie II wojny światowej kapitan pilot Jan Mioduchowski został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.
Po demobilizacji wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, latał tam jeszcze przez jakiś czas. Zmarł 29 listopada 1961 r. w San Francisco (Kalifornia). Rok później jego prochy zostały sprowadzone do Polski i złożone na wyszkowskim cmentarzu.
Za męstwo i wybitne czyny bojowe w czasie II wojny światowej Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari otrzymał również mjr pil. Stanisław Mioduchowski (po wojnie pozostał w Anglii).
Office Expert

komentarze:

dodaj komentarz
Hello Web Admin, I noticed that your On-Page SEO is is missing a few factors, for one you do not use all three H tags in your post, also I notice that you are not using bold or italics properly in your SEO optimization. On-Page SEO means more now than ever since the new Google update: Panda. No longer are backlinks and simply pinging or sending out a RSS feed the key to getting Google PageRank or Alexa Rankings, You now NEED On-Page SEO. So what is good On-Page SEO?First your keyword must appear in the title.Then it must appear in the URL.You have to optimize your keyword and make sure that it has a nice keyword density of 3-5% in your article with relevant LSI (Latent Semantic Indexing). Then you should spread all H1,H2,H3 tags in your article.Your Keyword should appear in your first paragraph and in the last sentence of the page. You should have relevant usage of Bold and italics of your keyword.There should be one internal link to a page on your blog and you should have one image with an alt tag that has your keyword....wait there's even more Now what if i told you there was a simple Wordpress plugin that does all the On-Page SEO, and automatically for you? That's right AUTOMATICALLY, just watch this 4minute video for more information at. <a href="http://www.SEORankingLinks.us">Seo Plugin</a> seo plugin http://www.SEORankingLinks.us/
seo plugin
Uhonorujmy Stanisława Wróbla "Jaskółkę"

Uhonorujmy Stanisława Wróbla "Jaskółkę"

Przy głównej alei wyszkowskiego cmentarza parafialnego znajduje się grób Stanisława Wróbla, pseudonim Jaskółka, który w maju 1943 roku został zakatowany przez Niemców. Torturowany przez kilka dni, nie wydał nikogo. Jego towarzysze broni po 1989 roku starali się, żeby jednej z wyszkowskich ulic nadać imię tego bohaterskiego żołnierza. Na razie bezskutecznie. Może obecnej radzie miejskiej uda się uhonorować Stanisława Wróbla „Jaskółkę”?
zobacz więcej

Marian Strzelecki – skromny człowiek z bohaterską przeszłością

Człowiek kulturalny, z poczuciem humoru, dyskretny, odpowiedzialny, kochający życie, wielki patriota. W czasie wojny należał do Armii Krajowej, od 1943 r. był oficerem-płatnikiem w Obwodzie „Opocznik”. Zachowując zimną krew w sierpniu 1944 r., uchronił wieś Brzeźno gm. Goworowo przed likwidacją. Nie został uhonorowany Orderem Virtuti Militari, ponieważ Egzekutywa Komitetu Powiatowego PZPR w Wyszkowie nie znalazła podstaw, by pozytywnie zaopiniować wniosek odznaczeniowy. Mieszkańcy Wyszkowa pamiętają Mariana Strzeleckiego  jako kierownika kina „Wschód” i instruktora nauki jazdy. Tylko najstarsi znają jego bohaterską przeszłość z czasów II wojny światowej, wiedzą też o jego pobycie w obozie w Borowiczach. Nigdy nie przeszedł obojętnie obok ręki wyciągniętej po pomoc. 8 grudnia minęła 100. rocznica jego urodzin.
zobacz więcej
Na pomoc walczącej Warszawie

Na pomoc walczącej Warszawie

Wśród lotników pomagających powstańcom warszawskim był wyszkowianin, mjr pilot Jan Mioduchowski, młodszy brat Mieczysława Mioduchowskiego, wieloletniego dyrektora wyszkowskiej huty szkła. W sierpniu 1944 r. kilkakrotnie latał ze zrzutami dla powstańców warszawskich. Ostatni raz leciał z pomocą dla walczącej Warszawy 27 sierpnia 1944 r.
zobacz więcej
Śladami Jerzego Różyckiego (foto)

Śladami Jerzego Różyckiego (foto)

24 lipca 2016 r. minęła 107. rocznica urodzin Jerzego Różyckiego – matematyka, kryptologa, który wspólnie z Marianem Rejewskim i Henrykiem Zygalskim rozszyfrował kod niemieckiej maszyny Enigma oraz, co istotne dla nas, jest absolwentem Gimnazjum Koedukacyjnego w Wyszkowie nad Bugiem (22 kwietnia w I LO świętowaliśmy 90-lecie jego matury). Jerzy Różycki studiował w Poznaniu, gdzie można trafić na jego ślady. 
zobacz więcej
Zitcom
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku