Śmieci niczyje. Ktoś je przecież posprząta…

Wydarzenia

Śmieci niczyje. Ktoś je przecież posprząta…

14.12.2020
autor: Sylwia Bardyszewska
Porządek przy osiedlowych kontenerach dyskutowany był na ostatniej sesji rady miejskiej. Zastanawiano się nawet, czy zobowiązać spółdzielnie mieszkaniowe do ogradzania pojemników.
 
Co ciekawe, w gminie ubywa osób, za które uiszczana jest opłata śmieciowa, ale śmieci już nie. Nie jest wykluczone, że z tego powodu nastąpi zmiana systemu naliczania opłat za śmieci, np. od metrażu zużytej wody.
Przyczynkiem do dyskusji były zmiany w Regulaminie utrzymania czystości i porządku w gminie. Uściślono, że na osiedlach wielorodzinnych za utrzymanie pojemników odpowiada firma, która na zlecenie gminy odbiera odpady, ale za czystość w miejscu, gdzie stoją kontenery – już zarządcy osiedli.
Do regulaminu wprowadzono też, po wnioskach mieszkańców, zmiany, które zaczną obowiązywać w przyszłości, gdy gmina będzie rozstrzygała kolejny przetarg na odbiór odpadów. Pojawi się możliwość odbierania odpadów segregowanych w cyklu miesięcznym, a nie dwutygodniowym, jak jest to w tej chwili. Częściej, nawet raz w tygodniu, mają być za to odbierane odpady z cmentarzy.
Elżbieta Piórkowska zwróciła uwagę na bałagan panujący przy kontenerach dużych spółdzielni mieszkaniowych: - W takim mieście i takich ogromnych spółdzielniach to nie w porządku wobec mieszkańców, którzy ponoszą ogromne koszty za wywóz śmieci, za mieszkania. Proszę dzisiaj podjechać, zobaczyć, jak śmieci leżą. Myślę, że można zobowiązać wyszkowskie duże spółdzielnie do ogrodzenia pojemników. Bo małe spółdzielnie pięknie potrafiły o to zadbać. Może restrykcje wobec spółdzielni wprowadzić.
Takie restrykcje byłyby jednak martwym zapisem, bo gmina nie miałaby możliwości ich wyegzekwowania. - Ustawa nie narzuca obowiązku wygrodzenia takich miejsc, ale takie są nasze sugestie do zarządców – wyjaśnił naczelnik wydziału gospodarki komunalnej Robert Garbarczyk.
Do dyskusji włączył się Bogdan Osik, który jest mieszkańcem największej wyszkowskiej spółdzielni: - Nie zgodzę się, że jest straszny bałagan przy naszych śmietnikach. Osoby pracujące w spółdzielni sprzątają od samego rana, bardzo się starają, a że nam śmieci podrzucają inni mieszkańcy, letnicy, to jaki mamy na to wpływ? Leżą opony, materiały budowlane. Temat ogradzania był wielokrotnie poruszany, ale na razie cisza.
- Absolutnie nie oceniam niczyjej pracy, doceniam ją bardzo. Nie o to mi chodziło – zastrzegła Elżbieta Piórkowska.
Radosław Biernacki zapewnił, że spółdzielnie realizują obowiązek utrzymania porządku przy kontenerach: - Jeśli byłby zapis o ogradzaniu, to pociąga koszty. Może by gmina w nich partycypowała? A jak zapobiegniemy temu, że ktoś przerzuci śmieci przez siatkę, albo zostawi pod siatką? Więc co to da? Dalej będzie bałagan.
Z kolei Marek Tauter zwrócił uwagę, że mieszkańcy zabudowy wielorodzinnej nie wiedzą, kiedy odbierane są odpady wielkogabarytowe: - Wersalki, meble stoją pół miesiąca.
- Ten problem faktycznie jest obserwowany – przyznał Robert Garbarczyk. - W Internecie, w mediach są harmonogramy, kiedy te odpady są odbierane, w jakich godzinach. Tymczasem rano przyjeżdża operator, a po południu gabaryty są wystawiane. Dbanie o czystość to kwestia wszystkich mieszkańców. Podobnie dzieje się w przypadku koszy ulicznych, np. przy skrzyżowaniu ul. KEN i 3 Maja w koszu były dwa wielkie wory papy. Tak samo na przystankach, w koszach są nie tylko odpady komunalne, ale i remontowe. Ludzie potrafią muszlę klozetową przytargać. Bo gmina posprząta. Jak sami nie będziemy się kontrolować, to dalej będzie się działo tak, jak się dzieje.
 
Ile wody, tyle śmieci?
- Czy mieszkańcy zabudowy jednorodzinnej nie zgłaszali problemów zbyt rzadkiego lub zbyt częstego odbierania śmieci? - pytała Elżbieta Piórkowska.
Opinie są rzeczywiście różne. Takie, że odpady odbierane są za rzadko, pojawiają się zwłaszcza w okresie letnim. - Ale jest ich coraz mniej – zastrzegł Robert Garbarczyk. - Niektórzy chcieliby śmieci oddawać jeszcze rzadziej, bo odpadów wytwarzają mniej, np. jedna osoba starsza. Dwa tygodnie to minimum wynikające z ustawy. Odbieranie odpadów co tydzień wpłynie na koszty. Wybraliśmy złoty środek tak, żeby się zmieścić w stawce, którą jesteśmy obligatoryjnie związani. Powyżej tej stawki musielibyśmy zmienić system naliczania opłat.
Niewykluczone jednak, że taka zmiana nas czeka. - Widzimy taką tendencję, że według deklaracji odbioru odpadów liczba mieszkańców nam spada, a ilość odpadów nie – zauważył naczelnik wydziału gospodarki komunalnej. - Widać to też w przypadku nowych bloków, gdzie np. jest 40 lokali, może nie wszystkie są zamieszkałe, ale zgłoszonych jest tylko 10. Nie wiem, czy za chwilę nie będziemy rozpatrywać innego sposobu naliczania opłat, za przykładem Ząbek czy Radzymina, gdzie w związku z brakiem osób zameldowanych i dużą ilością osób napływowych, mają problem z uzupełnianiem deklaracji i przeszli w system naliczania od metrażu zużytej wody.
Eurodock 2021
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość