Zróbmy sobie taką firmę...  (foto)

Wydarzenia

Zróbmy sobie taką firmę... (foto)

03.10.2017
autor: Sylwia Bardyszewska, fot. Sylwia Bardyszewska, Elżbieta Szczuka
W poniedziałek 2 października do Wyszkowa przyjechał profesor Andrzej Blikle. W WOK „Hutnik” wygłosił wykład na temat trendów i kierunku zmian w obszarze zarządzania „Dylemat lidera – przemoc czy partnerstwo”. – 20 lat temu to, co państwo usłyszą, brzmiało jeszcze dziwniej niż dziś. Choć i dziś dla części z państwa może to być zaskoczeniem – zapowiedział.
Prof. Andrzej Blikle jest informatykiem, profesorem nauk matematycznych, członkiem Rady Języka Polskiego, pracownikiem naukowym, specjalistą w zakresie matematycznych podstaw informatyki, a także mistrzem cukierniczym. Nazywany jest guru firm rodzinnych.
Przedsiębiorców, menadżerów, szefów zespołów pracowniczych, dyrektorów szkół, osoby zarządzające w strukturach samorządowych, liderów społecznych zaprosili Gmina Wyszków, Przedsiębiorczy Wyszków i Wyszkowskie Centrum Rozwoju Biznesu.
- Idea tego spotkania wzięła się z chęci wspierania lokalnej przedsiębiorczości. Przekonania, że warto integrować środowisko lokalnych przedsiębiorców, wymieniać się doświadczeniami, budować porozumienie na linii przedsiębiorca – samorząd – witając zgromadzonych, podkreśliła Ewa Trzcińska z WCRB.
- Cieszę się, że są nie tylko przedsiębiorcy, ale też urzędnicy, samorządowcy, przedstawiciele różnych branż – dodała zastępczyni burmistrza Aneta Kowalewska. – To kolejny element naszej współpracy z przedsiębiorcami. Wierzę, że dzisiejszy wykład będzie służył nam wszystkim, bo zarządzanie to niezwykle ważna umiejętność we wszystkich branżach.
Ważna, ale też niezwykle trudna i pełna pułapek. O tym, jak w nie nie wpadać, mówił właśnie Andrzej Blikle. – 20 lat temu to, co państwo usłyszą, brzmiało jeszcze dziwniej niż dziś. Choć i dziś dla części z państwa może to być zaskoczeniem – zapowiedział.
 
Liderzy w życiu nieszczęśliwi
Prof. Blikle jest przeciwnikiem zarządzania przemocowego. – Wybiera je duża część liderów, uważając, że to wygodna dla nich droga. Rozkazuję i nic nie muszę. Ale musi sam wszystkiego dopilnować, a to bardzo kłopotliwe – podkreślił.
Lider wybierający taką drogę musi być podejrzliwy, bo jest nielubiany: - Nie lubią takiego, który zmusza. Będą szukali haków, stosowali ostracyzm korytarzowy, sabotaż pracy. Pozbawia się najważniejszych dla lidera informacji o tym, co idzie źle. Pozbawia się inicjatywy członków zespołu. Wprowadza współzawodnictwo, a każde współzawodnictwo niszczy współpracę, efektywność zespołu. Tacy liderzy nie są zbyt szczęśliwi w życiu, czują się samotni, otoczeni wrogami i rzeczywiście tak często jest.
Podstawowe narzędzia takiego modelu to kij i marchewka, systemy motywacyjne. – Kto sądzi, że podwładni pracują z radości, że dostaną premię, myli się, bo tak naprawdę pracują ze strachu, że premii nie dostaną. Każda marchewka służy do tego, żeby zrobić z niej kij. Trudno w ten sposób budować partnerstwo. Kary i nagrody są jednakowo demotywujące do działania. Dźwignia premiowa zachęca do stwarzania pozorów. To załoga zaczyna manipulować dyrekcją narzędziem, które wymyśliła dyrekcja, żeby manipulować załogą.
 
Potrzeba godności
Według Andrzeja Bliklego lider musi być naturalny, pokazać, jaki jest: - Jak nie wie, to o tym mówi, jak popełnił błąd, to mówi. Nie udaje, że wszystko wie i podejmuje tylko dobre decyzje. Musi być też asertywny. Przekonuje do swoich racji, ale bez odwoływania się do przemocy. Musi umieć zgodzić się z każdym, kto go przekona. Musi umieć aktywnie słuchać. Taki lider ma poczucie, że jest otoczony ludźmi, którzy go wspierają, wybaczą błąd, są partnerami.
Andrzej Blikle sam zarządzał kijem i marchewką. – Bo uważałem, że tak trzeba – przyznał. – Kiedy w firmie postanowiliśmy zlikwidować premie i prowizje, to przygotowywaliśmy się do tego 6 miesięcy. Uśredniliśmy je i daliśmy do pensji.
Propaguje ideę zarządzania godnościowego. – Zbudowana jest na podstawowym prawie, że cokolwiek robimy, robimy dla zaspokojenia jakieś swojej podstawowej potrzeby – zauważył. Są potrzeby korzyści (rzeczowe, ambicje) i wartości (społeczne, godności). – Najsilniejsza jest potrzeba godności, że mogę być z siebie dumny, postępuję zgodnie z wzorcami zachowania, które sam sobie wybrałem – podkreślił. – Lider partnerstwa koncentruje się na tym, ale również zaspokaja potrzeby. Umawia się na stałe wynagrodzenie, może górkę na koniec roku. Ale skupia się na budowaniu relacji, żeby nie było zawiści i nienawiści.
Ten sposób zarządzania jest podstawą tzw. idei turkusowej samoorganizacji: - Ludzie wolni i szczęśliwi pracują lepiej. Nas nie trzeba namawiać do kreatywności, tylko potrzebujemy przestrzeni – możliwości podejmowania decyzji. Statystycznie rzecz biorąc, sukces mamy zapewniony. Firmy, organizacje, które tak działają, zawsze wygrywają.
Większość osób myśli: sukces da nam pieniądze i dobre życie, które jest celem ostatecznym. – Przestawmy to. Budujemy dobre życie, co prowadzi do sukcesu i do pieniędzy. Nawet jeśli tego nie osiągniemy, to dobre życie już mamy. Praca jest taka, że odnajdujemy w niej sens życia, nie jedyny, ale ważny. Idziemy z radością, a nie z syndromem poniedziałku. Jesteśmy bardziej skuteczni. Zróbmy sobie taką firmę, do której będziemy codziennie z przyjemnością przychodzić.
Ważnym elementem tej idei jest branie przez pracownika odpowiedzialności za decyzje, realizowanie ich, a jeśli się nie uda, usuwanie skutków i przyczyny niepowodzenia.
Przykładami takiego zarządzania może być firma Morning Star – największy przetwórca pomidorów, gdzie jest tylko jedno stanowisko – pracownik. – Wszyscy zarabiają tyle samo, nieźle – dodał Andrzej Blikle. Na polskim rynku funkcjonuje w ten sposób firma Marco w Gliwicach, zatrudniający 100 osób producent etykiet, taśm, podkładek i uszczelek.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, już w sklepach i kioskach.
Fotobudka star - poziom
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
lesne wrota
Mrówka listopad 2017
lesne wrota