Udało się! (foto)

Wydarzenia

Udało się! (foto)

03.10.2017
autor: Sylwia Bardyszewska
Jak wygląda praca reaktywowanej Szkoły Podstawowej nr 4? Odpowiada nowa dyrektor Ewa Runo.
 
Czwórka wróciła z nowym dyrektorem. Jak wygląda praca szkoły, połączenie gimnazjum i szkoły podstawowej? Oprócz dwóch roczników w wygaszanym gimnazjum mamy trzy klasy pierwsze, jedną czwartą i dwie siódme.
    - Pracę szkoły, jej przystosowanie zaplanowała poprzednia dyrektor Agnieszka Deptuła. Parter w jednym skrzydle został przewidziany dla dzieci z I klas. Dla nich zostały przystosowane trzy sale lekcyjne, dwie łazienki, za tydzień otwarta zostanie świetlica. W wakacje remont się nie odbył, trzeba go troszeczkę przeciągnąć, a prace prowadzone są popołudniami, po lekcjach.
Dużo dzieci zostało zgłoszonych na świetlicę?
    - Tak. Między 11.30 a 15.30 muszą być dwie grupy, ponieważ na świetlicy jest ponad 40 dzieci. Świetlica znajduje się wciąż przy bibliotece, ale przeniesiemy ją na parter, do wyremontowanych pomieszczeń. W dotychczasowej świetlicy zorganizujemy czytelnię dla młodszych dzieci.
Jak gimnazjaliści przyjęli młodszych uczniów?
    - Bardzo dobrze. Niektórzy się obawiali, słychać było głosy, że to się nie uda. Ale udało się. Nie ma żadnych problemów wychowawczych i organizacyjnych. Starsi uczniowie opiekują się młodszymi, organizują dla nich różne rzeczy, np. przebierają się za zwierzątka, do świetlicy przychodzą wolontariusze z gimnazjum, pomagają przy dekoracjach sal i korytarza. Można powiedzieć, że jest po prostu fajnie. Małe dzieci na przerwach przebywają na swoim korytarzu, na razie po szkole nie spacerują.
Co z placem zabaw?
    - Poprzednia szkoła podstawowa swojego placu zabaw nie miała, zresztą nie przetrwałby 20 lat. Póki co możemy korzystać z placu zabaw po sąsiedzku, czyli Przedszkola nr 1. Dostaliśmy od pani dyrektor klucz do furtki od strony „Hutnika”.
A czwarto- i siódmoklasiści?
    - Z siódmoklasistami nie ma problemu, bo wiekowo to jakby I klasa gimnazjum. 
IV klasa jest mała, na razie jest tylko ośmioro dzieci. 4 września naukę zaczęło tylko pięciu chłopców, ale we wrześniu dołączyły trzy dziewczynki. Salę mają również na parterze, tylko w drugim skrzydle. Nie ma niepokojących sygnałów, dają sobie radę. W tak małej klasie praca nauczyciela jest, można powiedzieć, efektywniejsza. Do każdego ucznia może dotrzeć indywidualnie. Mam nadzieję, że klasa uzupełni się, że dobijemy do dwucyfrowej liczby, że w przyszłym roku dzieci dołączą do V klasy.
 
Nie chcę zapeszyć, ale…
 
Dobrze się pani czuje na tym stanowisku?
    - Już dobrze. Pierwszy tydzień był silnie stresujący, w sumie jak w każdej nowej pracy. Teraz czuję się jak u siebie.
Nie jest tajemnicą, że poprzedni rok był dla tej szkoły bardzo trudny, również ze względu na atmosferę w gronie nauczycielskim. Czy gmina miała oczekiwania, by ją uspokoić? Jak wygląda współpraca?
    - Specjalnych działań, żeby uspokoić sytuację, nie podejmowałam. Po prostu zaczęłam normalnie pracować. W moim odczuciu atmosfera jest bardzo dobra zarówno między nauczycielami, jak i w stosunku do mnie. Też jestem zresztą nauczycielem, członkiem rady pedagogicznej. Nie chcę zapeszyć, ale współpraca układa się bardzo dobrze. Nauczyciele mają bardzo dużo pomysłów, dzielą się nimi, wychodzą z inicjatywami, wspólnie ustalamy strategię działania, planujemy. Nikt się ode mnie nie odwraca, nie odmawia, gdy o coś proszę. Nauczyciele dużo mi pomagają. Specyfika szkoły specjalnej, w której wcześniej pracowałam, jest trochę inna. Gdybym chciała iść w trochę złym kierunku, to nauczyciele proponują nieco inne rozwiązania. I to mi się podoba, że można wspólnie wypracować kierunki działania.
Dziękuję za rozmowę.
Cały wywiad z dyrektor Runo w najnowszym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, już w sklepach i kioskach.
 
Escobar
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku