Nieważne, kim jesteś w cywilu i jakim samochodem jeździsz

Wydarzenia

Nieważne, kim jesteś w cywilu i jakim samochodem jeździsz

13.08.2018
autor: Sylwia Bardyszewska
Tomasz Kornet i Bartłomiej Durka jako jedni z pierwszych na naszym terenie wstąpili do Wojsk Obrony Terytorialnej. Mówią o patriotyzmie, braterstwie, ale i wspaniałej męskiej przygodzie.
Tomasz Kornet ma 35 lat, jest stolarzem w Fabryce Mebli w Ostrowi Maz., gdzie zresztą nie jest jedynym żołnierzem WOT. 28-letni Bartłomiej Durka mieszka w Natalinie i pracuje w firmie zajmującej się sprzedażą i montażem okien. Prywatnie zajmuje się również pszczelarstwem.
Obaj należą do 5. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej, jednej z dwóch brygad na Mazowszu. W jej skład wchodzą 4 bataliony lekkiej piechoty: w Ciechanowie, Komorowie, Siedlcach i Zegrzu. Obecnie brygada liczy już ponad 1000 żołnierzy.
 
WOT, ponieważ…
- Zawsze chciałem być żołnierzem. Z różnych przyczyn nie udało się zostać zawodowym. Jestem po rocznej służbie zasadniczej i teraz doczekałem się WOT – mówi Tomasz Kornet.
Do WKU w Wyszkowie zgłosił się jako jeden z pierwszych. – Lista była krótka – wspomina. – Wypełniłem dokumenty, zostałem skierowany na badania psychologiczne, zorganizowano wyjazd do Ciechanowa, gdzie zapoznano nas z warunkami służby. Miałem do czynienia z wojskiem, więc odbyłem szkolenie 8-dniowe (dla innych szkolenie trwa 16 dni). Teraz co miesiąc mamy 2-dniowe ćwiczenia w weekend, naprzemiennie teorię i praktykę w zakresie pozorowanych działań bojowych.
- Zgłaszałem się może nie tyle do WOT, co do wojska – mówi z kolei Bartłomiej Durka. – Chciałem się sprawdzić, przeżyć to, co – jak to się mówi – ojcowie opowiadają. Byłem pierwszym rocznikiem, który nie miał zasadniczej służby wojskowej. Starsi bracia się od niej wykręcali, a ja chciałem. Z czasem ciągnęło mnie coraz bardziej. Trzy lata temu byłem na 4-miesięcznym szkoleniu. Masa nauki: i o broni, i radiotelefon, i broń masowego rażenia. Dziwne, że w miastach nie ma szkoleń przeciwlotniczych czy o zagrożeniach biologicznych. Jak coś się wydarzy, ludzie nie będą wiedzieli, co się dzieje, panika.
 
Szkolenia
Obaj panowie kilka miesięcy temu rozpoczęli 3-letni cykl szkoleń, jeden weekend w miesiącu. – Wiem, że część osób będzie kierowana na różne dodatkowe kursy i szkolenia. Poza tym jest witryna internetowa, dzięki której można się doszkolić – mówi Tomasz Kornet.
- Jest dużo lepiej niż w dawnej służbie zasadniczej – dodaje. – Szkolenia są bardzo ciekawe, uczymy się przydatnych rzeczy. Jako rodzaj sił zbrojnych, który ma wspierać lokalną społeczność, uczymy się pierwszej pomocy, wspomagania straży pożarnej. Poza tym ćwiczymy jak każdy żołnierz: strzelanie, manewry. Jak ktoś lubi wojsko, taką tematykę, to na pewno się wciągnie. Mnie najbardziej podobają się ćwiczenia taktyczne w lesie, maszerowanie w szyku, ćwiczenia reakcji na różne sytuacje bojowe.
 
Patriotyzm
- Myśli pan o tym, że to ważne dla kraju?
- Cały czas w ten sposób podchodzę – odpowiada Tomasz Kornet. – Jak ktoś jest wychowany w duchu patriotycznym, jak ja… Poza tym interesuję się historią. 
- WOT to piąty rodzaj sił zbrojnych. Patriotyczne podejście to jeden z głównych celów – podkreśla Bartłomiej Durka. – W Polsce 60% deklaruje, że walczyłoby za kraj. Kiedy mamy ratować dzieci, system jest zero-jedynkowy: tak albo nie. Wtedy każdy by chwycił za broń. Nie jest tak, że będziemy superbohaterami. WOT ma zabezpieczyć przede wszystkim ludność cywilną. Wiemy, jak się poruszać po swoim regionie, gdzie jest bezpiecznie. Wyszków duży nie jest, każdy każdego zna. To naprawdę obrona swojej małej ojczyzny.
 
Przygoda
Obaj panowie przyznają, że WOT to wspaniała przygoda. – To w 100% męska przygoda. Samo trzymanie broni to fajne uczucie – mówi Bartłomiej Durka. – Jestem mężczyzną i to obycie z wojskiem jest dla mnie podstawą.
- Jeśli można się ubrać w mundur, założyć kamizelkę taktyczną, hełm, dostajemy prawdziwą broń i ćwiczymy np. lesie… – dodaje Tomasz Kornet. – Ale nie wygląda, żeby i kobiety źle sobie radziły. Radzą sobie dobrze, niektórzy nawet twierdzą, że lepiej od mężczyzn. Biorąc pod uwagę, że mniej ważą, a dostają ten sam plecak, to rzeczywiście lepiej sobie radzą.
 
Braterstwo
Na ćwiczeniach WOT spotykają się przedstawiciele różnych środowisk. – Dzielą nas różnie, jednego dnia można być w trzech plutonach. To bardzo rozwija kontakty międzyludzkie, można poznać wiele osób. Są właściciele firm, grabarz, lekarz, ratownik medyczny, strażak – przeróżne zawody. Nieważne, kim jesteś w cywilu, jakim samochodem jeździsz i ile zarabiasz. Wszyscy zakładamy ten sam mundur, wyglądamy tak samo – opowiada Bartłomiej Durka. – Ludzie idą tam z pasją, z zaangażowaniem, chcą coś wspólnie stworzyć. Jest te 500 zł, ale to tylko dodatek, nikt nie robi tego dla pieniędzy. Nie ma gburów, leni, wszyscy są zaangażowani. I to jest fantastyczne. 
- Naprawdę warto. Kiedy zbierze się kilkaset osób, zaczynamy wspólnie ćwiczyć, wywiązuje się atmosfera braterstwa. Ja się tu odnalazłem – dodaje Tomasz Kornet.
 
Mama jest dumna
Nie bez znaczenia jest wsparcie i akceptacja ze strony rodziny. – Wiedzą, że mnie to interesuje. To tylko jeden weekend w miesiącu, więc jeśli chodzi o czas, to nie jest duże poświęcenie – zauważa Tomasz Kornet.
- Cały czas namawiam znajomych – dodaje. – WOT jest dla każdego. Wystarczy mieć trochę samozaparcia i oczywiście zdrowie…
- I na pewno sprawność fizyczną.
- Powiedzmy, że dadzą czas na wyrobienie. Interesuję się kolarstwem i boksem, więc na pewno się to przydaje. Jeśli ktoś uprawia jakiś sport, ma podstawy kondycji. Niewiele osób rezygnuje, a są osoby starsze ode mnie, jest dużo młodszych. Poza tym o kondycję trzeba cały czas dbać. Młodzi, którzy nie mieli do czynienia z wojskiem, raczej obawiają się narzuconych zasad, rozkazów, do których nie są przyzwyczajeni. Ale moi znajomi dobrze sobie z tym radzą. Zawodowi żołnierze mają bardzo dobre podejście, widać, że nie są tam z przymusu. Kiedy trzeba wydać rozkaz, jest rozkaz, kiedy nie – jest koleżeństwo, nawiązują się więzi. Ćwiczymy, uczymy się, nacisk jest na to, żebyśmy robili postępy.
- Mama jest bardzo dumna. Bracia też zaczynają pewne rzeczy dostrzegać. Brat powiedział: jak będzie wojna, żonę i dzieci wywiezie za granicę, bierze karabin i walczy – mówi Bartłomiej Durka. – Żona lubi mnie w mundurze. Mówi, że jak się zbliża wyjazd, to aż mi się oczy śmieją. 
PBS Wyszków - wygodny kredyt - RRSO
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku