Nie rujnujemy całego systemu (foto)

Wydarzenia

Nie rujnujemy całego systemu (foto)

03.10.2016
autor: Sylwia Bardyszewska
Ogromnym zainteresowaniem cieszyło się środowe, 28 września, spotkanie z wiceminister edukacji narodowej Teresą Wargocką. Obecni byli m.in. samorządowcy i nauczyciele, wywiązała się ciekawa dyskusja na temat obecnego stanu polskiej edukacji i planowanej reformy.
- To wielkie oszustwo, że mamy dobrze zorganizowane kształcenie – uważa wiceminister.
- Zmiany w naszych szkołach są potrzebne, tylko niekoniecznie tak wielkie. Nie w strukturze tkwi błąd. Przykro nam, że nasza praca jest źle oceniana – mówiła z kolei dyrektor jednej ze szkół.
Spotkanie, które otworzył szef powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości Waldemar Sobczak, zdominował temat planowanej przez rząd reformy oświaty, zakładającej likwidację gimnazjów, przywrócenie ośmioletnich szkół podstawowych, czteroletnich liceów, pięcioletnich techników i powołanie szkół branżowych. - Przyjmuję krytykę, że zmiana jest przeprowadzana bardzo szybko, w ciągu roku – przyznała Teresa Wargocka. - Przeprowadziliśmy szeroką debatę, ponad 900 nauczycieli odpowiadało, co trzeba zmienić w każdym przedmiocie, żeby nauczanie służyło dziecku. Jesteśmy koncepcyjnie przygotowani i utwierdzeni w przekonaniu, że ta zmiana jest konieczna.
Do rządu docierają głosy o „chaosie i tragedii” w środowisku oświaty. – W Polsce mamy 27,5 tys. szkół, w tym ponad 7 tys. gimnazjów, w tym 2,9 tys. samodzielnych. Nie rujnujemy całego systemu – podkreśliła wicminister.
 
To wielkie oszustwo
Przywrócenie ośmioletnich podstawówek ma m.in. uchronić od likwidacji szkoły wiejskie, zagrożone przez niż demograficzny. Za likwidacją gimnazjów przemawiają również wadliwe programy lekcji w trzyletnim cyklu kształcenia licealistów. - Jesteśmy jedynym państwem w Europie, które ma wspólną podstawę programową dla trzech klas gimnazjów i jednej klasy ponadgimnazjalnej. To wielkie oszustwo, że mamy dobrze zorganizowane kształcenie – uważa wiceminister. - Nie znam nauczyciela, który powiedziałby, że jest zadowolony, że uczy w takim liceum. Nie można przygotować ucznia do dobrych studiów. Czteroletnie liceum musi wrócić do polskiej oświaty. W tym miejscu zawsze budowało się polską elitę i inteligencję. Nie mamy takiej szkoły średniej, o czym świadczą choćby wyniki egzaminów maturalnych.
 
Pracy nie zabraknie
Odpowiadając na pytania zastępczyni burmistrza Anety Kowalewskiej, wiceminister zapewniła, że reforma nie wprowadzi obostrzeń co do liczebności klas i zmianowości. - Przy zmianie obwodów szkolnych samorządy powinny zwrócić uwagę, żeby zmianowości unikać – dodała. 
Samorządy same zdecydują o przenoszeniu do budynków samodzielnych gimnazjów, które w wyniku likwidacji siłą rzeczy będą pustoszały, niektórych klas ze szkół podstawowych, gdzie z kolei uczniów będzie więcej. Wiceminister podała przykład Siedlec, gdzie mają być przenoszone klasy IV i VII.
- Czyli Siedlce zakładają dzielenie obecnych klas? – chciała uściślić zastępczyni burmistrza.
- Nie wiem, nie dopytywałam w szczegółach – odparła Teresa Wargocka.
- Nasze niepokoje wynikają z tempa – mówił z kolei prezes ZNP Maciej Wójcik. - Część nauczycieli szkół podstawowych straciło pracę przez cofnięcie wieku szkolnego do lat 7. Czy samorządy mogą spodziewać się wsparcia finansowego? Co z nauczycielami gimnazjów, które będą likwidowane?
- Nie widzę powodu, żeby jakiekolwiek szkoły znikały – odpowiedziała wiceminister. - Liczba uczniów się nie zmienia. Nie powinno zabraknąć pracy.
Zapewniła, że pieniądze z rezerwy budżetowej będą kierowane na wsparcie samorządów, które wykażą duże potrzeby remontowe. Poza tym od 2017 r. rząd obejmie subwencją oświatową dzieci 6-letnie. Co nie znaczy, że samorządy otrzymają więcej pieniędzy. Subwencja po prostu nie zmieni się, mimo że uczniów ubywa. - I to powinno kończyć dyskusję. To ogromne pieniądze dla samorządów – podkreśliła Teresa Wargocka.
 
Wszystko jest polityką
- Czy szybkie tempo nawet tych dobrych założeń nie wywróci? – zastanawiał się Karol Pękul. - Jak pani uzasadni, że polska szkoła jest zła, skoro wyniki pokazują coś innego? Poza tym każdy samorząd ma problemy ze sfinansowaniem oświaty na swoim terenie. Subwencja nieraz w 50% nie wystarcza. Czy stać nas na taką reformę?
Wiceminister nie podzieliła tych wątpliwości: - Nie da się zrobić tej reformy za rok, za dwa. W 2018 r. będą wybory samorządowe. Co to przeszkadza? To zapytajcie samorządowców. W 2019 r. będziemy mieli wybory parlamentarne. Rozumiem, że wszystko jest polityką. I państwo też to rozumiecie. Chodzi o to, żeby zrobić to w zgodzie, dla dobra nauczycieli i dzieci. Jestem w 100% pewna, że to będzie dobra zmiana. Straszenie nie ma sensu. Przez najbliższe 5 lat nie zabraknie dla nikogo pracy w szkołach podstawowych. Wiem, że samorządy są w różnej sytuacji finansowej i w różnym stopniu dokładają, ale nie jest tak, że dokłada się 50%. Pani burmistrz kiwa głową, że dokłada. Spotkajmy się, ja chcę zobaczyć, gdzie się dokłada.
- Jest mi przykro, że pani powiedziała, że to sprawa polityczna – skomentowała Elżbieta Oleksiak, dyr. Zespołu Szkół w Zabrodziu. - Czy jest sens zadawania pytań, zabierania głosu? Jestem sfrustrowana i zaniepokojona.
- To jest tak, jak się mówi skrótami – prostowała wiceminister. - Nie mówiłam o edukacji, to nie jest żadna polityka. Mówiłam, mając z tyłu głowy reakcje partii politycznych, ZNP. Państwo dobrze wiecie, nie jesteśmy dziećmi: zetrze się polityka, a dobra zmiana wejdzie. Minister edukacji jest politykiem, a partie powstają, żeby sprawować władzę w państwie i musimy to uszanować.
- Zmiany w naszych szkołach są potrzebne, tylko niekoniecznie tak wielkie – kontynuowała Elżbieta Oleksiak. - Małe mogą więcej wnieść. Może więcej czasu powinno się poświęcić na programy. Nie w strukturze tkwi błąd, wyniki egzaminów są rokrocznie wyższe. Przykro nam, że nasza praca jest źle oceniana, bo źle pisane są matury.
- Nauczyciele uczą tak, jakie im się stawia wymagania – odparła Teresa Wargocka. - Rozumowanie, wnioskowanie uczniów jest na niskim poziomie. Uczniowie w szkole średniej nie czytają. Szkoła zaczęła uczyć testowania, ciągle coś się mierzy, została zarzucona biurokracją. Nie ma miejsca dla nauczyciela, na jego pasje. Czy zapomnieliście już, jak pięknie można było uczyć w szkole, a nie ulegać presji wyników sprawdzianów w gazecie? Z ogromnym szacunkiem odnoszę się do nauczycieli gimnazjum. Ten potencjał nie zostanie zmarnowany, bo państwo w tym systemie zostają.
Więcej na ten temat w kolejnym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, w sklepach i kioskach od 4 października.
KA-MED maj 2020
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom