Daleko do kompromisu (foto)

Wydarzenia

Daleko do kompromisu (foto)

04.07.2019
autor: Sylwia Bardyszewska
Nie ma kompromisu między mieszkańcami ul. Szpitalnej a inwestorem, który w ich sąsiedztwie zamierza budować duże osiedle bloków. Mieszkańcy zarzucają gminie, że uwzględnia tylko wnioski inwestora, a inwestor - że ogranicza decydowanie o tym, co może powstać na jego terenie.
 
Projekt planu zagospodarowania przestrzennego ulic: 11 Listopada, Pułtuskiej, Sowińskiego, Ratuszowej, Komisji Edukacji Narodowej, Szpitalnej, Zapole, Złotych Kłosów, 3 Maja oraz al. Róż był wyłożony już po raz czwarty. Tym razem na uwagi gmina czeka do 15 lipca.
Największe kontrowersje budzi budowa dużego osiedla (teren obejmuje 9 ha) między ulicami Szpitalną i KEN. Jak już informowaliśmy, zdaniem obecnych mieszkańców, wyznaczając parametry nowej zabudowy, nie wzięto pod uwagę sąsiedztwa. Mieszkańcy obawiają się wprowadzenia między ich osiedlem a planowanymi blokami zabudowy szeregowej. - Wnioskowaliśmy o pozostawienie zapisów wcześniejszego planu, kiedy obecni mieszkańcy kupowali działki. Mielibyśmy pas zabudowy jednorodzinnej na całej ulicy - argumentowali podczas kolejnej dyskusji publicznej, która odbyła się 27 czerwca.
Krytykują również wykreślenie z planu drogi łączącej ul. Szpitalną z KEN i ograniczenie powierzchni biologicznie czynnej do 20%, ale przede wszystkim nie zgadzają się na 8-kondygnacyjne budynki w centrum nowego osiedla.
 
Też mamy prawo
- Byłem święcie przekonany, że pani wyciągnęła wnioski z ostatniej rozmowy - do naczelnik wydziału zagospodarowania przestrzennego Iwony Kozon zwrócił się Piotr Płochocki, nawiązując do równie burzliwej dyskusji publicznej, która miała miejsce w marcu. - Staramy się dociec, jakie mechanizmy rządzą tymi zmianami i po raz dziesiąty słyszymy: proszę złożyć uwagę. Ale my tę okoliczność (dyskusję publiczną - red.), chcemy wykorzystać, żeby się dowiedzieć, o co chodzi? Sami zaczynamy domyślać się intencji, że miasto nie działa w interesie publicznym, tylko chce sprzedawać działki z pewną obietnicą. To może nie być prawdą, ale biorąc pod uwagę, jak państwo się zachowują...
- Ale plan miejscowy to jest kompromis, a nie uwzględnianie jednej strony - komentowała Iwona Kozon.
- Wpłynął wniosek o wprowadzenie 8 kondygnacji. Mieszkańcy zgodzili się na 5 – w najwyższym punkcie. Państwo nie uwzględniliście żadnej uwagi osób mieszkających na tym terenie, uwzględniacie tylko i wyłącznie wnioski dewelopera. Urząd uwzględnia wnioski tylko jednej strony - uważa Monika Ciskowska.
Iwona Kozon przypomniała, że w 2011 r. do planu tego terenu wprowadzono możliwość zabudowy do 4 kondygnacji. Gdy gmina przystąpiła do obecnie procedowanych zmian, pierwszy wniosek właściciela mówił o dopuszczeniu 8 kondygnacji na całej nieruchomości. - Wniosek został okrojony pod względem parametrów - podkreśliła. - Uwzględniliśmy bufor 25 m od zabudowy jednorodzinnej. Dalej pozostawiliśmy 4 kondygnacje. Potem jest 6. I dominanta w środku 8 kondygnacji. I państwo mówicie, że uwzględniamy tylko wnioski dewelopera. To jest jakiś kompromis.
- My mówimy, że odpowiada nam istniejący plan - podkreśliła Małgorzata Bajowska. - Widzimy możliwość delikatnej korekty na rzecz dewelopera. Nam zależy na takim ustawieniu parametrów, żeby bez względu na to, kto będzie właścicielem, powstało tam fajne osiedle.
W dyskusji wziął udział także przedstawiciel inwestora. - Też mamy prawo kształtować zabudowę na tym terenie, bo jest nasz. Chcemy zbudować osiedle, z którego całe miasto byłoby dumne - przekonywał Krzysztof Godleś. - Jesteśmy przekonani, że 8 kondygnacji na całym terenie jest możliwe. Pod państwa wpływem urząd, niestety, ograniczył nam tę możliwość do 5%. Państwo ograniczyliście nam możliwość. To, co teraz chcemy zbudować, to ok. 30 – 40% mniej niż planowaliśmy.
- Ale sąsiedzi nie chcą - zauważyła Monika Ciskowska.
- To tak, jakbym pani mówił, co pani na swojej działce może robić - odparł przedstawiciel inwestora. - W Wyszkowie w ostatnich latach nie budujemy takich osiedli. Budujemy punktowce. A my chcemy zrobić kompleksowe osiedle. Zapraszałem, proponowałem, państwu, że pokażemy projekt, ale nikt się nie pofatygował. 
- Cała skarpa zostanie zabudowana, próbuje się zabudować cały ten teren - zauważył Andrzej Sawicki. - Cała Szpitalna, KEN, Monar się jeszcze wynosi. A miało być tak pięknie. Jest tyle terenów w Wyszkowie, rozplanujmy to. Zróbmy to, panie burmistrzu, rozsądnie, zachowajmy złoty środek. Niech panowie tutaj budują, ale rozsądnie. Już nawet rowerem nie da się jeździć.
Inwestor nie jest w stanie przedstawić obecnie, ile mieszkań powstanie na planowanym przez niego osiedlu. - Koncentrujemy się na projekcie pierwszego etapu, od strony szpitala. Powstanie tam ok. 100 mieszkań - zapowiedział Krzysztof Godleś.
- Te 8 kondygnacji to wytrych, bo później ktoś się będzie mógł powołać na specustawę. Każdy może się później tych 8 kondygnacji domagać - zauważył Adam Paruszewski.
- Wasze kadencje miną, a 8-piętrowce, które tam w ogóle nie pasują, zostaną. Niech powstają mieszkania, ale niech to będzie ład. Tam powinno powstać osiedle podobne do Witosa - do dyskusji włączyła się Anna Kwiatkowska.
- Ale ten plan pozwala nam tylko na trzy malutkie budynki 8-kondygnacyjne - odparł Krzysztof Godleś.
W dyskusji wziął udział również burmistrz Grzegorz Nowosielski. - Niewiedza budzi demony grozy. Nie możemy przestać się rozwijać, bo ktoś czegoś się boi - przekonywał. - Z naszego punktu widzenia niebezpieczne jest rozlewanie się miast. Nie wysyłajcie nas z zabudową wielorodzinną na tereny niezabudowane, czy do Lucynowa. Nie bądźmy egoistyczni, że jeśli mamy wymarzony dom, to nic wokół nas nie może powstać. Ten teren jest w pełni skomunalizowany, przygotowany pod taką inwestycję. Mieszkania idą w Wyszkowie na pniu. Deweloperzy nie robią nam takiej wielkiej krzywdy. W Wyszkowie sprzedaje się 100, 200 do 300 mieszkań rocznie. Nie będzie tak, że nagle sprzeda się 1.000. Ostatni budynek na tym osiedlu zostanie oddany do użytku po 15 latach.
- Pan myli rozwój z rozrostem, w przypadku tego osiedla - skomentował Piotr Płochocki. - Rozwój byłby wtedy, gdybyśmy wybudowali coś, z czego mogą korzystać inni mieszkańcy, np. przedszkole.
- Nasze obawy nie wynikają z niewiedzy tylko właśnie z wiedzy, obserwacji - dodała Katarzyna Dąbrowska.
 
Wypowiedzą się architekci
Mieszkańcy proponują włączenie mediatora. Ich wątpliwości budzi skład powołanej przez gminę komisji urbanistycznej, która pozytywnie zaopiniowała projekt planu. Należy do niej właścicielka biura, które projektuje plan. Pracownicy biura i Iwona Kozon zapewnili, że w pracach dotyczących tego konkretnego planu nie bierze udziału. Do czteroosobowej komisji należy również Iwona Kozon, ale jako sekretarz - nie bierze udziału w dyskusji i nie podejmuje decyzji. W tym konkretnym przypadku decydują więc tylko 2 osoby. 
Mieszkańcy zasięgnęli opinii Towarzystwa Urbanistów Polskich. - Dość krytycznie ocenili ten plan, nie dziwią się nam. Zagrożone są zasady ładu przestrzennego - krótko streściła Małgorzata Bajowska.
- Chcę wiedzieć w takim razie, co źle zrobiłam w tym planie? - dopytywała projektantka.
W rozmowie z NW, po dyskusji publicznej, burmistrz wykluczył powołanie mediatora. 31 lipca zbierze się komisja urbanistyczna, w której nie weźmie udziału właścicielka biura projektowego. Gmina zdecydowała się natomiast zaprosić trzech architektów związanych z Izbą Architektów RP. Posiedzenie komisji nie jest zamknięte.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom

Najczęściej komentowane