Burmistrz Stanisław jest symbolem ludzi, którzy narażali życie

Wydarzenia

Burmistrz Stanisław jest symbolem ludzi, którzy narażali życie

15.03.2018
autor: Sylwia Bardyszewska
Rozmowa z prof. Czesławem Dźwigajem, autorem projektu pomnika przedwojennego burmistrza Wyszkowa Stanisława Wolskiego, który ma stanąć na placu Wyzwolenia.
 
Zacznijmy od początku. Jakie były pana pierwsze odczucia, gdy usłyszał pan historię Stanisława Wolskiego? Jak wyglądał proces tworzenia projektu jego pomnika?
- Zacząłem od poszukiwania idei, która by wyrażała tę postać nietuzinkowo. Zawsze poznaję historię, żeby stworzyć narrację literacką, którą pomnik powinien nieść, i zawsze staram się to przede wszystkim wyrazić poprzez kompozycję rzeźby. Nawet jakby pomnik pozbawiono napisów, żeby każdy mógł odczytać, o co chodzi – z samej formy rzeźbiarskiej. Nie tak, że zmienimy napis i pomnik może być przypisany jakiejś innej idei.
W tym miejscu stała bożnica, dwie społeczności: katolicka i żydowska współżyły ze sobą przez tyle lat, tworzyły kulturę. Mieli kontakty nie tylko handlowe czy typowo sąsiedzkie, ale nawet bardziej zażyłe relacje. 
Kiedy zobaczyłem materiały: jak wyglądał burmistrz Stanisław, że uratował dwie dziewczynki, stworzyła mi się wizja, że jednak powinno się pokazać tę postać wyrastającą z tej ziemi. Postanowiłem, że duch tej postaci, człowiek w kapeluszu i okularkach, będzie obejmował rękoma dwie istoty ludzkie. Jedną troszeczkę starszą, bardziej zadziorną, z walizeczką i drugą milusińską z kwiatuszkiem, która nawet nie wie jeszcze, o co chodzi. One się trzymają za ręce, jakby były siostrami. 
Gwiazda Dawida jednoznacznie nadaje charakter przesłaniu rzeźby, wyjaśnia, o co tutaj chodzi. Proszę zwrócić uwagę, że postać burmistrza nie ma nóg, on się nad postaciami dziewczynek unosi.
W pierwszej części tej podstawy są dwa malutkie krążki. W skali 1:1, a może trochę powiększone (wielkości 10 – 12 cm) byłyby to awers i rewers medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, którym burmistrz Wolski został uhonorowany. Ciekawe, ile osób widziało ten medal, chociażby w Internecie.
W drugiej części postumentu, tej gwiazdy Dawida, są odciśnięte stopy, dłonie – to symbol ludzi, którzy niestety w tym czasie zostali przez hitlerowców zamordowani. Mówię oczywiste rzeczy. A te dwie akurat trafiły pod skrzydła anioła. Nie chodzi o to, że burmistrz był aniołem, ale jednak podjął świadomą decyzję, wiedział, co czyni, jakie naziści wprowadzili restrykcje. Jakie groziły za taki czyn konsekwencje. A jednak uratował dzieci. To jest tylko powód do dumy, że taki człowiek był burmistrzem Wyszkowa. Dla mnie nie ma tutaj żadnych niejasności. Mało tego, katolik burmistrz Stanisław i te dziewczynki to ludzie tej ziemi. I to jest cała literacka narracja.
Jest pan twórcą wielu pomników. Jest taki moment, kiedy wizja artysty spotyka się z oczekiwaniami społeczeństwa. Pół biedy, kiedy te oczekiwania są zbieżne. W przypadku naszego pomnika nie są. Na pewno dotarły do pana uwagi dotyczące gwiazdy Dawida. Czy jako autor i artysta widzi pan tu pole do kompromisu?
- Kompromis zawsze istnieje. Jeśli ktoś uważa, że coś w tej kompozycji jest nie tak, to powinien się uderzyć w pierś i zastanowić nad swoim losem. To nie jest w porządku, że ktoś to w ten sposób ocenia, to upiory, które się niepotrzebnie budzą. Nie ma tego w żadnej religii chrześcijańskiej, nie mówiąc już o katolickiej.
Użyłbym jeszcze jednego argumentu – tzw. prawda współżycia. Nie ma tutaj żadnego negatywnego kontekstu.
Kompromis zawsze może być, możemy zrobić kwadratową kosteczkę i tyle. Ale to nie będzie oddawało tej historii. Zaproponowany projekt jest jednoznaczny, niczego nie trzeba tłumaczyć.
W tej chwili realizuję 80 pomnik Jana Pawła II, aż do Rumunii. Każdy pomnik jest inny, a mam je na wszystkich kontynentach świata. A pomniki innego typu, patriotyczne to któryś dziesiąty. I zawsze są jakieś sytuacje niejasne, ale wszystko można wyjaśnić. Chyba że ktoś jest nieprawdopodobnym ksenofobem i tego nie przyjmuje. Jeśli mówimy to w takim kontekście, to znaczy, że bezkrytycznie przyjęliśmy jakieś zadziorności osobiste. Najwyższy czas pozbyć się tych upiorów, bo do niczego to nie prowadzi.
Tym bardziej, że pomnik ma być stawiany nie w hołdzie Żydom, tylko burmistrzowi Wyszkowa.
- Absolutnie. Co innego, gdy ktoś był jakimś zadziornym, skrajnym politykiem. Ale tutaj? Poza tym burmistrz Stanisław jest symbolem wielu ludzi, którzy narażali życie, mieszkańców Wyszkowa, okolic i całej Polski. On staje się symbolem jak Korczak.
Projekt jest ciepły, budzi pozytywne skojarzenia. Chyba pan polubił burmistrza Wolskiego?
- Tak, starałem się wejść w jego rolę. Wiadomo, że to jest gdybanie, ale proszę zadać sobie pytanie: czy gdybym był w tej sytuacji, mając własną rodzinę, podjąłbym takie wyzwanie? A konsekwencje były jednoznaczne .Niech każdy siebie zapyta: czy ja bym coś takiego zrobił?
My to nazywamy pomnikiem, ale to jest skromna rzecz, rzeźba kameralna. Skala pomnika to nie jest skala wielkości i wymiarów. To jest skala „pomnij mnie”, czyli przypomnij o mnie, wspomnij mnie. I tylko o to chodzi: o przypomnienie, pokazanie społeczeństwu i tym, którzy dopiero się urodzą i będą tamtędy chodzili. Będą zadawali pytania, będą się interesowali swoją historią. 
Dziękuję za rozmowę.
Cała rozmowa w najnowszym wydaniu Nowego Wyszkowiaka, już w sklepach i kioskach.
Office Expert
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku
manhattan
manhattan