PIŁKA NOŻNA: Zaczyna być bardzo źle

Sport

PIŁKA NOŻNA: Zaczyna być bardzo źle

17.10.2017
autor: M.
Siódmą porażkę z rzędu ponieśli 14 października gracze pierwszej drużyny Bugu Wyszków. Tym razem wyraźnie lepszy okazał się lokalny rywal z Wołomina. Najsmutniejsze jest to, że w grze wyszkowian nie widać nadziei na poprawę wyni-ków i bardzo skromnego dorobku punktowego.
Nie ma łatwego zadania ani chwili spokoju trener Paweł Za-charski. Do słabych wyników dochodzą absencje kolejnych zawodników. W tym miejscu wychodzi słaba aktywność klubu w pozyskaniu latem nowych graczy, abstrahując od jej powodów. W sobo-tę Zacharski nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Łukasza Rogulskiego, Mateusza Maciaka, a dru-gi z czterech meczów za czerwoną kartę pauzował Maciej Bala.
Jak można było przewidzieć, od początku do ataków ruszyli goście. Nie były to jednak huraganowe ataki, wołominianie po prostu cierpliwie czekali na swoją szansę. Pierwsza nadarzyła się w 13. minucie, ale bardzo dobrą interwencją wykazał się Nikodem Laskowski, wybijając piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z tego stałego fragmentu gry, nasi piłkarze nie pokryli środkowego obrońcy Huraganu, który z trzech metrów głową wpakował piłkę do bramki. Warto wspomnieć, że pięć minut później to Bug mógł objąć prowadzenie. Po dynamicznej akcji Piotr Połodziuk mógł strzelać z ostrego kąta, niestety, zdecydował się na podanie, które przeleciało wzdłuż pustej bramki, ale nikt tej akcji nie zamknął. Ten sam gracz w 36. minucie strzelił mocno z 12 metrów, ale prosto w byłego bramkarza Bugu, Łukasza Derejkę. To była ostatnia akcja młodego gracza gospodarzy w tym meczu. Po chwili musiał opuścić boisko z powodu nacią-gniętego mięśnia dwugłowego. Tuż przed zejściem do szatni Robert Nogaj wybił piłkę z linii bramkowej, dzięki czemu wyszkowianie nie schodzili na przerwę z golem „do szatni”.
Po przerwie gracze Zacharskiego zagrali jeszcze słabiej i mimo że nie można im odmówić ambitnej walki i zaangażowania, to przez większość meczu tylko statystowali na boisku. Dwie ciekawsze akcje miejscowych to strzał głową Daijego Kimury, który poszybował tuż nad poprzeczkę. W 71. minucie Jakubowi Rejnusiowi zabrakło centymetrów, by z kilku metrów strzelić zapewne do bramki Derejki. Co nie wyszło Rejnu-siowi, udało się rezerwowemu graczowi Huraganu. Dwie minuty później pomocnik gości przepię-knym strzałem z 23 metrów zdjął przysłowiową pajęczynę z pra-wego okienka bramki Laskowskiego. Kilka minut później wysz-kowianie otrzymali kolejny cios. Ponownie ten sam stoper Woło-mina otrzymał podanie na głowę i z 4 metrów nie miał problemów, by pokonać naszego bramkarza.
Tak marnego dorobku punktowego oraz słabej gry Bugu nie oglądaliśmy od wielu, wielu lat. Tak źle nie było nawet w lidze okręgowej. Coś ewidentnie zacięło się nie tylko w nogach, ale przede wszystkim w głowach piłkarzy trenera Zacharskiego. W sobotę Huragan był na pewno do ugryzienia, zagrał co najwyżej poprawnie. Niestety gra ofensywna Bugu praktycznie nie istnieje. W każdym meczu nasz zespół stwarza sobie najwyżej jedną sytuację bramkową, a bywa, że żadnej. Trudno więc o punkty, zwłaszcza że rywale w każdym spotkaniu strzelają bramki. Wydaje się, że do końca rundy jesiennej trudno będzie o jakiekolwiek punkty, tym bardziej że do rozegrania zostały mecze z drużynami z górnej połowy tabeli. Jeśli utrzyma się reforma rozgrywek, to z przykrością, ale już zimą będzie można stwierdzić, że Bug będzie jednym ze spadkowiczów.

Bug Wyszków - Huragan Wołomin 0:3 (0:1)
Bug: N. Laskowski – B. Rejnuś, R. Nogaj, K. Maciak, D. Zacharski – P. Paprocki, Ł. Łada (79. N. Wouters), J. Rejnuś (k), D. Kimura – Ł. Kowalczyk (85. M. Wysocki), P. Połodziuk (37. P. Śleszyński)
Sędziował: J. Mulawka (Ostrołęka).
Widzów: 120
Najbliższy mecz Bug rozegra w Warszawie 21 października o godz. 12 z Drukarzem Warszawa.
Family Gym
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
ITAMED
ITAMED
ITAMED