PIŁKA NOŻNA: Mistrz jesieni na wyciągnięcie ręki

Sport

PIŁKA NOŻNA: Mistrz jesieni na wyciągnięcie ręki

20.11.2020
autor: M
Zaledwie jednego punktu brakuje seniorom Bugu Wyszków, by w sobotę świętować tytuł mistrza jesieni. W kontekście tego tytułu bardzo ważny był ostatni mecz wyjazdowy rozegrany w podwarszawskich Zielonkach-Parceli.

W sobotę 14 listopada nasz zespół odniósł łatwe zwycięstwo, na co jednak się nie zanosiło. Beniaminek u siebie do tej pory najczęściej punktował i dopiero w ostatnich 3-4 kolejkach złapał lekką zadyszkę. Mimo tego zajmował dobre, szóste, miejsce w tabeli, co mogło zwiastować wyrównany mecz.
Jednak od pierwszej minuty to przyjezdni narzucili swój styl gry, a w powietrzu czuć było, że gole dla wyszkowian są tylko kwestią czasu. Wynik powinien zostać otwarty już w 11. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego miejscowi dwa razy zagrali piłkę ręką we własnym polu karnym. Arbiter zareagował jednak dopiero na drugie przewinienie, a do piłki podszedł Mateusz Maciak, który w tej rundzie jeszcze nie pomylił się z 11. metra. Jego passa skuteczności zakończyła się jednak w tym meczu. Intencje naszego kapitana wyczuł w bramkarz, w dodatku Maciak strzelił na idealnej dla niego wysokości. Rywale od razu wyprowadzili kontrę, która zakończyła się ich najgroźniejszym w całym meczu strzałem. Pierwsze uderzenie gracza Naprzodu Nikodem Laskowski odbił przed siebie, a dobitkę przyjął na klatkę piersiową. Mimo niewykorzystanej świetnej szansy, gracze trenera Krzysztofa Ogrodzińskiego nie spuszczali z tonu. W 24. minucie po silnym strzale Łukasza Damętki bramkarz odbił piłkę w bok. Pierwszy dopadł do niej wślizgiem Szymon Rudnik i strzałem pod poprzeczkę uzyskał prowadzenie. Kolejne dwie bardzo dobre okazje miał Przemysław Nasiadka. Nasz napastnik, będąc w dobrej sytuacji, najpierw strzelił tuż obok słupka, a 2 minuty później wybrał najtrudniejszy wariant – lobowania bramkarza. I tym razem piłka minęła bramkę.
Mimo dużej przewagi, wyszkowianom nie udało się przed przerwą powiększyć prowadzenia. Tej sztuki dokonali jednak tuż po przerwie. Jakub Rejnuś zdecydował się na strzał z 23 metrów, a piłka po drodze odbiła się od obrońcy, zmyliła bramkarza, wpadając mu tuż za kołnierz. Ozdobą spotkania była bramka Roberta Nogaja. Nasz stoper zdobył ją bezpośrednio z rzutu rożnego, mimo efektownej robinsonady bramkarza. Przez następny kwadrans Bug oddał inicjatywę miejscowym, którzy tego dnia byli jednak wyjątkowo nieporadni i niegroźni. Strzał z rzutu wolnego z 17 metrów trafił w boczną siatkę, Laskowskiego udało się pokonać dopiero po naprawdę ładnym strzale z 20 metrów, który zatrzepotał w siatce tuż przy dalszym słupku. Przyjezdni nie byli jednak minimalistami i w dalszym ciągu nękali bramkarza Naprzodu. Gola nie udało się strzelić Krzysztofowi Maciakowi, którego uderzenie na rzut rożny wybił bramkarz. Jeszcze lepszą szansę miał Damętko. Nasz pomocnik w sytuacji sam na sam trafił jednak w wyciągniętą nogę bramkarza. Zimnej krwi nie zabrakło dopiero Przemysławowi Wojtkowskiemu. Po przechwycie 18-latek minął bramkarza i z 5 metrów dopełnił formalności do pustej bramki.

Aby pozostać liderem tabeli, Bugowi w sobotę potrzebny będzie punkt lub ich strata przez Sokoła Serock. Trudno jednak wyobrazić sobie taki minimalizm naszych zawodników, tym bardziej że do Wyszkowa zawita czwarta od końca drużyna – Agape Białołęka. Zanosi się jednak na to, że na zimę pozostanie status quo, ponieważ serocczanie będą podejmować u siebie słabiutki Mazur Radzymin.

Naprzód Stare Babice – Bug 1:4 (0:1)
Gole dla Bugu: Rudnik 24, J. Rejnuś 49, Nogaj 63, Wojtkowski 89
Bug: N. Laskowski – Sz. Skoczeń, M. Maciak, R. Nogaj – P. Nasiadka (69. K. Chimkowski), B. Rejnuś (77. P. Komosa), Ł. Damętko, K. Maciak, Sz. Rudnik (90. J. Kopiejewski) – J. Rejnuś
Żółta kartka: Chimkowski
Sędziował: P. Wieliczko
Mecz bez udziału publiczności.

Sobotni mecz z Agape rozpocznie się o godz. 16. Odbędzie się bez udziału publiczności.
Karolina Puchalska
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość