PIŁKA NOŻNA: Katastrofa była blisko

Sport

PIŁKA NOŻNA: Katastrofa była blisko

14.06.2016
autor: Michał Mielczarczyk
Sekundy dzieliły drużynę Bugu Wyszków od całkowitej kompromitacji w postaci przegranej przed własną publicznością z jedną z najsłabszych drużyn ligi. Po Wkrze Bieżuń kolejną słabą drużyną, która wywiozła z Wyszkowa zdobycz punktową, jest Mazur Gostynin.
Wyszkowianie przespali zwłaszcza pierwszą połowę. Mimo że do Wyszkowa przyjechała 14. drużyna w tabeli, to goście w pierwszej połowie byli lepsi i zasłużenie prowadzili. Z drugiej strony obie bramki padły po bardzo prostych błędach wyszkowian.
Pierwszą ciekawą sytuacją był strzał Łukasza Damętki, który z 10 metrów strzelił wysoko nad poprzeczką. Po chwili gostyninianie odpowiedzieli i to skutecznie. Błąd w tej sytuacji popełnił debiutujący od pierwszej minuty w IV lidze Krzysztof Maciak. Młody wyszkowianin próbował podawać do Krzysztofa Golenia klatką piersiową. Odległość do bramki Bugu była jednak za duża, do piłki pierwszy dopadł napastnik i płaskim strzałem otworzył wynik meczu. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy nasz zespół stracił piłkę w środku boiska. Rywale wyprowadzili szybką i składną kontrę, którą samobójczym strzałem zakończył Mateusz Maciak. Kapitan Bugu nie miał jednak pola manewru. Gdyby nie próbował interweniować, napastnik Mazura kopnąłby do pustej bramki.
Do przerwy mieliśmy więc bardzo zimny, wręcz lodowaty prysznic na głowy podopiecznych trenera Wesołowskiego. Zwłaszcza że w pierwszej odsłonie wyszkowianie nie zagrozili bramce Mazura. Po przerwie to się zmieniło, choć na boisku nie było widać dużej różnicy w umiejętnościach. Sygnał do odrabiania strat dał dopiero w 72. minucie Ernest Dobkowski. Po dokładnej centrze Kamila Kaputa z kilku metrów przymierzył celnie głową. Sześć minut później był już remis. W polu karnym podcięty został Bala, karnego pewnym strzałem pod poprzeczkę na gola zamienił starszy z braci Maciaków. Wydawało się wtedy, że gospodarze mogą nawet wygrać, tym bardziej że do końca meczu pozostał prawie kwadrans. Jednak wystarczyła jedna akcja gości, chwilowe oblężenie bramki Golenia i skończyło się to bramką. W 87. minucie gracz przyjezdnych oddał niesygnalizowany strzał sprzed pola karnego, całkowicie zasłonięty Goleń mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem, a ta po drodze odbiła się jeszcze od wewnętrznej części słupka. To na szczęście nie był nokaut gospodarzy, choć na to zanosiło się. Arbiter doliczył trzy minuty z powodu urazu głowy M. Maciaka, po interwencji noszowych ten czas wydłużył się do aż pięciu. W ostatniej akcji meczu Robert Nogaj doś-rodkował ze środka boiska, po drodze prawdopodobnie musnął któryś z rywali piłkę, która ku rozpaczy ekipy Mazura wpadła do bramki.
Trzecia bramka uchroniła gospodarzy przed kompletną kompromitacją, choć oczywiście remis z Mazurem to również nie jest wynik, którym można się chwalić. Nie było to godne pożegnanie tego sezonu przed własną publicznością. Kibice liczą na pewno na znacznie więcej. W tym sezonie nie da się już nic ugrać, ale od sierpnia chcą oglądać zupełnie inną drużynę, która w pierwszej kolejności unikać będzie wpadek u siebie z outsiderami. Mimo słabego wyniku, nie można jednak nie dostrzec dużego pozytywu. Trener Wesołowski daje coraz więcej grać kolejnym młodym piłkarzom. Dłużej gra Łukasz Łada, mimo błędu przy pierwszej bramce cenne doświadczenie zdobył Krzysztof Maciak, zadebiutował też młodszy z braci Rejnusiów.
Ostatni w sezonie mecz Bug rozegra 18 maja o godz. 15 w Mławie.
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
lesne wrota
Mrówka listopad 2017
lesne wrota