PIŁKA NOŻNA: Bug wstał z kolan

Sport

PIŁKA NOŻNA: Bug wstał z kolan

26.06.2018
autor: M.
Ogrom emocji sportowych towarzyszył pierwszemu meczowi barażowemu o utrzymanie w IV lidze mazowieckiej. Pierwsza drużyna Bugu Wyszków, mimo że po sześciu minutach przegrywała 0:2, wyszła zwycięsko z pierwszego pojedynku, do tego grając w osłabieniu przez ponad pół godziny.
Trener Łukasz Stasiuk miał przed meczem komfortową sytuację kadrową. Nie tylko mógł liczyć na obecność wszystkich graczy z kadry jedynki, ale dostał również wsparcie od dwóch graczy rezerw – Macieja Bali i Krzysztofa Maciaka. A było to solidne wsparcie, obaj zagrali w sobotę bardzo dobrze.
Początki dobrego były złe, ponieważ wyszkowianie, delika-tnie mówiąc,  przespali pierwsze minuty meczu, nazywając to po piłkarsku, nie wyszli z szatni na pierwsze minuty. O ile pierwsze dwie akcje były po stronie miejscowych, to kolejne dwa nok-dauny wyprowadzili goście z Promnej. W 3. minucie, po doś-rodkowaniu z rzutu rożnego, ich defensor, praktycznie niepilnowa-ny, celnym strzałem głową nie dał szans Rutkowskiemu. Trzy minuty później LKS egzekwował kolejny rzut rożny. Tym razem dośrodkowanie było za dalekie, rywale jednak dopadli do piłki i ich napastnik strzałem w dalszy róg pokonał zupełnie zasłoniętego bramkarz Bugu. W tamtym mo-mencie wydawało się, że realna będzie powtórka z niedawnego meczu z Koroną Ostrołęka, która również po kilku minutach prowadził 2:0, a skończyło się na 0:7. Taki scenariusz na szczęście nie powtórzył się, co więcej, z każdą minutą wyszkowianie bardziej naciskali na rywala, który nie wyglądał dobrze fizycznie tego dnia. Tak naprawdę rywale biegali do mniej więcej 25. minuty, potem wyraźnie brakowało im sił. Sygnał do ataku dał Łukasz Kowalczyk, strzelając tuż obok słupka. Chwilę później Karol Rosa w dogodnej pozycji strzelił w bramkarza. Po półgodzinie Kowalczyk uderzył głową, a bramkarz z najwyższym trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Szansę miał także dobrze grający Marcel Wysocki, ale trafił w środek bramki. Kontaktową bramkę uzyskał Kowalczyk, strzelając w 36. minucie między nogami bramkarza. Z każdą minutą napór Bugu był coraz większy, aż szkoda, że pierwsza połowa musiała się skończyć, ponieważ coraz bardziej „pachniało” wyrównującą bramką.
Od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Mateusz Gołębiowski i Maciej Bala. Zmiana, zwłaszcza tego drugiego, wniosła bardzo duże ożywienie z prawej strony Bugu, choć, co ciekawe, dla Macieja był to dopiero pierwszy mecz wiosną. Do wyrównania doszło po kwadransie drugiej odsłony. Na listę strzelców po raz drugi wpisał się Kowalczyk, wykorzystując sytuację sam na sam. Chwilę potem doszło do kuriozalnej i dla większości kibiców niezrozumiałej sytuacji. Kiedy rywale przygotowywali się do wznowienia gry, ze środka boiska sędzia nagle wyciągnął czerwoną kartkę i pokazał ją Bartoszowi Wolniewiczowi. Po chwili konsternacji okazało się, że jak najbardziej słusznie, ponieważ nasz zawodnik w nieparlamentarnych słowach wyraził się o pochodzeniu tunezyjskiego gracza LKS-u. Naszego zawodnika nie usprawiedliwia nawet fakt, że rywal chwilę wcześniej w podobnych słowach odniósł się do jednego z naszych zawodników. Sędzia faktycznie nie miał wyjścia, tym bardziej, że arbitrzy są teraz bardzo wyczuleni na rasistowskie zachowania, które, słusznie, mają być karane i piętnowane. Wolniewicza nie zobaczymy więc w rewanżu, co więcej, trzeba się spodziewać, że otrzyma srogą karę i będzie pauzował kilka, być może nawet pięć meczów.
Po stracie zawodnika gospodarze nieco ostrożniej atakowali, biorąc pod uwagę przebieg boiskowych wydarzeń oraz pół godziny gry w osłabieniu, remis wydawał się przyzwoitym wynikiem. Ale remisu nie było. W drugiej minucie doliczonego czasu gry ponownie instynktem strzeleckim błysnął Kowalczyk, posyłając piłkę obok wychodzącego bramkarza. Można sobie wyobrazić, jak wielka była radość wśród ekipy gospodarzy.
Wygrana w takich okolicznościach na pewno wytworzyła w drużynie jeszcze lepszą atmosferę. Przed Bugiem jednak bardzo trudne zadanie, w środę trzeba będzie bronić bardzo skromnej zaliczki. I to bez solidnego gracza, którym jest Wolniewicz. Jeśli jednak gracze trenera Stasiuka zagrają na takim poziomie jak w sobotę, to o rewanż nie musimy się martwić.

Bug - LKS Promna 3:2 (1:2)
Bramki dla Bugu: Kowalczyk 36, 60, 90+2.
Bug: J. Rutkowski – K. Maciak, R. Nogaj (k), B. Wolniewicz, B. Rej-nuś (69. P. Śleszyński) – K. Rosa (46. M. Bala), J. Rejnuś, E. Lekh (46. M. Gołębiowski), M. Wysocki (69. N. Wouters) – Ł. Łada (76. A. Zabłocki), Ł. Kowalczyk.
Żółte kartki: Kowalczyk, Wysocki
Czerwona karta: Wolniewicz 61
Widzów: ok. 250
Sędziował: P. Rybus (Warszawa)

Rewanż w Falęcicach, leżących w gminie Promna, rozegrany zostanie 27 czerwca o godz. 17.
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Pobierz najnowszą gazetkę promocyjną Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Pobierz najnowszą gazetkę promocyjną Odwiedź nas na facebooku
Odwiedź naszą stronę www Pobierz najnowszą gazetkę promocyjną Odwiedź nas na facebooku