SOMIANKA: O ośrodku Caritas i kwarantannie w Popowie

Powiat

SOMIANKA: O ośrodku Caritas i kwarantannie w Popowie

15.05.2020
autor: "Zwiastun", 1-24 maja 2020 r.
W najnowszym „Zwiastunie”, informatorze duszpasterskim Sanktuarium Matki Bożej Popowskiej, Matki Nadziei  w Popowie Kościelnym, ukazała się ciekawa rozmowa z ks. Pawłem Rokickim. Jest on kierownikiem Ośrodka Charytatywno-Szkoleniowego Caritas im. Bł. Abpa A. J. Nowowiejskiego w Popowie-Letnisku, który był miejscem zbiorowej kwarantanny.
 
Ile osób w nim przebywało, czy osoby przebywające miały jakiś plan dnia, organizowane zajęcia, co miały zapewnione?
 
- Od 28 marca do 16 kwietnia 2020 r. gościliśmy 53 osoby z całej Polski, które nie mogły odbyć kwarantanny we własnych domach. W większości osoby te wróciły do kraju dzięki programowi „LOT do domu” i bezpośrednio z lotniska zostały dowiezione na kwarantannę. Naszym zadaniem było zagwarantowanie zakwaterowania i wyżywienia. Nasi goście nie opuszczali pokojów, a nasz kontakt z nimi był ograniczony do dostarczania im posiłków i niezbędnych rzeczy. Rytm dnia wyznaczały posiłki i mierzenie temperatury. W naszych pokojach nie ma telewizorów, ale wszyscy wypełniali czas dobrą lekturą, muzyką i korzystaniem z internetu. 
 
Czy łatwo było zorganizować pracowników do obsługi osób przebywających. Jakie środki ostrożności podjęliście w związku z pracą personelu?
 
- W tym czasie w ośrodku pracowały osoby, które – pomimo obaw – same zdecydowały się pomóc ludziom w potrzebie. Mieliśmy wystarczającą liczbę osób na każdym stanowisku. Przy tej okazji dziękuję współpracownikom z pierwszej linii frontu za dyspozycyjność i dobre serce oraz pozostałym, którzy modlitwą, dobrym słowem przez telefon czy przesłanymi słodkościami pokazywali, że stanowimy jeden, zgrany zespół. Podczas kwarantanny podzieliliśmy się na trzy zespoły: recepcja i portiernia odpowiadały za kontakt ze światem, kuchnia była hermetycznie zamknięta i przygotowywała w jednorazowych naczyniach wszystkie posiłki, a ja odpowiadałem za dostarczanie posiłków pod drzwi pokoju i kontakt z gośćmi. Staraliśmy się przez cały czas dbać o bezpieczeństwo nasze i naszych gości, dlatego też pracownicy kuchni zamieszkali na terenie ośrodka i przez całą kwarantannę nie opuszczaliśmy ośrodka.
 
Czy ktoś zachorował na COVID-19?
 
- Żaden z naszych gości nie miał objawów wskazujących na zarażenie wirusem, a osoby poddane testom uzyskały wynik ujemny. Myślę, że jest to też zasługa wielu modlitw w naszej intencji, w tym również modlitw Księdza Proboszcza oraz popowskich parafian, za które z całego serca dziękujemy.
 
Zauważyliśmy, że Ksiądz Dyrektor sam bezpośrednio przejął część obowiązków. Ksiądz-pielęgniarz – co osobiście dla kapłana oznacza taka posługa?
 
- Od samego początku ustawiałem siebie jako osobę do kontaktu z naszymi gośćmi. Z mojej strony był to wyraz troski i odpowiedzialności za współpracowników i nie wyobrażam sobie, abym mógł postąpić inaczej. Starałem się zachować wszelkie środki ostrożności, w trosce o siebie i innych. Nie zasługuję na określenie ksiądz-pielęgniarz, bo ja tylko mierzyłem temperaturę naszym gościom. Natomiast z podziwem patrzę na kapłanów i siostry zakonne, którzy rzeczywiście ryzykują życie, pełniąc posługę wśród zakażonych w domach opieki i szpitalach, nie tylko w Polsce. Pomimo tego, że przez pięć lat byłem kapelanem w jednym z rzymskich szpitali, to zastanawiam się, czy miałbym odwagę, aby wejść dziś jako kapłan na oddział zakaźny w Warszawie, Płocku czy Częstochowie.
 
Media przekazują informacje o hejcie wobec lekarzy i pielęgniarek, którzy walczą z koronawirusem. W jaki sposób Ksiądz Dyrektor usuwałby lęk, którym żywią się postawy stygmatyzowania chorych i niechęci wobec personelu medycznego?
 
- W ostatnią Niedzielę Miłosierdzia papież Franciszek powiedział, że światu grozi jeszcze gorszy wirus – „obojętnego egoizmu”. Każdy wyraz hejtu, stygmatyzowania czy niechęci to znak, że niektórzy z nas już zostali dotknięci tym gorszym wirusem. Pycha to – jak pisał św. Grzegorz Wielki – „matka i królowa wszystkich wad”, „korzeń wszelkiego zła”, jak ją określił św. Ignacy Loyola. To nie lęk jest problemem, ale myślenie tylko i wyłącznie o sobie, stawianie siebie w centrum. Źle byłoby, gdybyśmy z tego kryzysu nie wyszli silniejsi jako ludzie i jako wspólnota. W codzienności ośrodka nie tracimy sił na usuwanie lęku, ale za wszelką cenę chcemy pokazać, że – pomimo tego lęku – możemy czynić dobro. Dlatego po zawieszeniu kwarantanny zadajemy sobie pytanie, co jeszcze możemy uczynić, aby w tym wyjątkowym czasie nieść pomoc bliźniemu.
 
Ośrodek Caritas podlega prawom rynku. Jakie perspektywy przetrwania i rozwoju firmy widzi Ksiądz Dyrektor?
 
- Dzielimy los tysięcy pracodawców i pracowników, którzy zastanawiają się, kiedy będzie można wrócić do pracy. Co więcej, zadajemy sobie pytanie, czy uda nam się wypracować tyle środków w okresie letnim, aby spokojnie myśleć o jesieni i zimie. Ten rok nie będzie czasem wielkich inwestycji materialnych, postaramy się utrzymać poziom z lat ubiegłych. Może jednak być to dla nas czas inwestycji w ducha i nauczenie się funkcjonowania w „nowej normalności”. Jesteśmy do dyspozycji wszystkich gości i, jak tylko będzie zgoda władz państwowych, ruszymy pełną parą. Z serca dziękuję już teraz wszystkim parafianom, którzy zdecydują się na współpracę z nami przy organizowaniu uroczystości rodzinnych. To dla was pracujemy i zmieniamy się. 
KA-MED maj 2020
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom