BRAŃSZCZYK: Rodzice nie zgadzają się nie tylko na łączenie klas

Powiat

BRAŃSZCZYK: Rodzice nie zgadzają się nie tylko na łączenie klas

05.06.2020
autor: Elżbieta Borzymek
Na spotkanie, które odbyło się w szkole w Białymbłocie 3 czerwca, licznie przyszli rodzice. Obecni byli dyrekcja szkoły i nauczyciele oraz trzech radnych z tego terenu. Powodem były zalecenia wójta, które miałyby być uwzględnione w aneksie do arkusza organizacyjnego szkoły na rok szkolny 2020/2021. Ich celem są oszczędności, szacowane na rok na 60 tys. zł (budżet szkoły 1.980.000 zł). Szczególne zaskoczenie i sprzeciw wzbudził pomysł łączenia różnych rocznikowo klas, nawet na lekcjach języka polskiego i matematyki. Społeczność szkoły zdecydowała, że nie tylko nie zgadza się na te zalecenia, ale liczy, że wójt spełni zgłoszone przez rodziców oczekiwania. – Nic o nas bez nas – padło z sali. – Oszczędzajmy wszyscy, ale nie kosztem dzieci. Wójt nie mógł być na zebraniu ze względu na zwolnienie lekarskie, ale uznano, że mogła zastąpić go wicewójt.  
 
Przesyłam zalecenia do realizacji przy tworzeniu aneksu do arkuszu organizacyjnego szkoły na rok szkolny 2020/2021. Zalecenia dotyczą:
- łączenia klas 0 i I na edukacji muzycznej, plastycznej, wychowania fizycznego
- łączenie klas IV i V na zajęciach jęz. polskiego oraz na matematyce
- łączenie klas VII i VIII na zajęciach wychowania fizycznego
- ograniczenie biblioteki do 5 godz.
- ograniczenie liczby godzin świetlicy przy możliwości zapewnienia opieki uczniom
- likwidacja etatu psychologa
- likwidacji etatu sekretarza
- redukcji etatu sprzątaczki z 2,5 do 2 etatów.
Arkusz organizacji szkoły na rok szkolny 2020/2021 zatwierdzam pod warunkiem zastosowania się do powyższych zaleceń”– takie pismo, podpisane przez wójta otrzymała dyrektor szkoły Katarzyna Bloch. Była też na spotkaniu w tej sprawie, na którym obecna oprócz  wójta była też wicewójt Elżbieta Paziewska, której podlega w urzędzie Referat ds. Edukacji i Kadr. 
Zebranie prowadził przewodniczący rady rodziców Daniel Tryc. Obecni odnieśli się w swoich wypowiedziach krytycznie do wszystkich zaleceń zawartych w piśmie wójta.
 
Łączenie klas  
- Wracamy do początku XX w., gdy jeden nauczyciel uczył wszystkie dzieci – uznali rodzice. 
- Czy zgodne z przepisami jest łączenie dzieci 5-, 6- i 7-letnich – pytali. W zerówce będzie 19 dzieci 5- i 6-letnich, w kl. I – 6 siedmioletnich. 
- Łączenie 5-, 6- i 7-latków fizycznie nie jest możliwe. 2 lata w życiu takiego dziecka to jest przepaść – wyjaśnili nauczyciele. Poza tym dzieci wymagają indywidualnego podejścia, a w  czasach koronawirusa zachowywania odpowiednich odległości. Pomieszczenia są za mała dla tak licznych klas.
- To bulwersujące – ocenił pomysł łączenia klas radny Andrzej Skłucki. – Dzieciom dodatkowo trudno będzie się odnaleźć w nowej rzeczywistości po pandemii. To będzie inna szkoła.
- Jak nadrobić zaległości będące skutkiem pandemii w przypadku połączenia klas? – zauważono inny problem.
Inne zdanie miał tylko radny Tadeusz Kruszewski: - Chciałem po swojemu to wam powiedzieć. Wójt złożył propozycję – mówił. 
- Nie jest to propozycja – zaprzeczyła dyr. Katarzyna Bloch. – To jest warunek, to nie są propozycje.
- To zaprzecza pana słowom – dodał ktoś z sali.
- Mówimy o tym, co jest na papierze – doprecyzował radny Skłucki. 
Radny Kruszewski nie ustępował, jego zdaniem jest jeszcze czas, by wszystko uzgodnić. – Uważam, że nie ma na razie tematu. Nie ma wójta, nie ma tematu – uznał, tłumacząc zalecenia szukaniem przez wójta oszczędności.
Nie widzi też problemu w łączeniu na lekcji w-f np. klasy I z II.
- To nie łączenie klasy I i II, ale 5-latków z 7-latkami – nie zgodzili się z nim rodzice.
- Nie dajcie się omamić, nie gwarantuję efektywności łączonych zajęć w-f – zaznaczył Marek Zalewski, nauczyciel w-f.
- Pracuję tu 39 lat i nie było klas łączonych – dodała inna nauczycielka.
- Prawnie są dopuszczalne pewne łącznia – odpowiedziała na jedno z pytań dyr. Katarzyna Bloch. – Ale obowiązują przepisy dotyczące bezpieczeństwa dzieci, a to jest podstawa. Jeśli coś by się wydarzyło, ja odpowiadam.
 
Biblioteka 
Biblioteka szkolna miałaby pracować 5 godzin w tygodniu. Rodzice więc szybko przeliczyli, że bibliotekarz mógłby wtedy poświęcić 1 uczniowi tylko 3 minuty w ciągu tygodnia. Stanowczo za mało.
 
Świetlica
„Ograniczenie liczby godzin świetlicy przy możliwości zapewnienia opieki uczniom” – okazało się, że za tymi słowami kryje się 20 godzin tygodniowo, 4 dziennie. Rodzice przypomnieli, że udało im się wywalczyć zwiększenie pracy świetlicy do 32 godzin (z 28 godzin). W zmniejszonym wymiarze godzin świetlica nie spełniałaby swojej roli, szczególnie w przypadku dzieci, których rodzice dojeżdżają do pracy.  

Mniej sprzątaczek 
W tej chwili sprzątaczki są zatrudnione na 2,5 etatu, od nowego roku miałyby stracić pół etatu. Przypomniano, że kiedyś sprzątaczki miały określony metraż do sprzątania. Powierzchnia do sprzątania jest większa, mają dodatkowe obowiązki, takie jak wydawanie owoców, mleka, a jest ich tyle samo - Jedna zachoruje, całe sprzątanie leży – podsumowano.
 
Bez psychologa?
- Na takie rzeczy na pewno nie pozwolimy i żeby nie było psychologa – zapewnił Tadeusz Kruszewski. – Będziemy dążyć, bo nas jest trzech radnych, żeby tu był dentysta, itd. Nie damy degradować szkoły. Natomiast nie wieszajmy tych popularnych psów od razu, czego jeszcze nie ma, bo tutaj jakby osąd już jest – apelował. 
- Nie wyobrażam sobie, żeby nie było psychologa w szkole w dobie internetu – jest zdania Andrzej Skłucki 
 
Oszczędności 
W ubiegłym roku w szkole w Białymbłocie, jako jedynej w gminie, udało się zrobić oszczędności. Zaoszczędziła 79 tys. zł. Jednak, czy był sens oszczędzać, skoro nadal ma zaciskać pasa?
- Oszczędzajmy wszyscy, ale nie kosztem dzieci – padło z sali.
- Czasami, żeby coś zyskać, trzeba najpierw stracić – uważa Daniel Tryc. – Wykształcenie dzieci. Żeby potem procentowało.
- Oszczędności są potrzebne – jest zdania radny Paweł Szydlik. – Chodzi o to, żeby nie były generowane w szkołach, jest wiele innych miejsc
 
Komunikacja
Skarżono się przede wszystkim na słabą komunikację z władzami gminy.  
- Nie ma do nas informacji zwrotnej do rodziców - uważają. Rodzice oczekiwaliby analizy liczbowej, pokazania, ile pieniędzy przypada na każdą szkołę, ile dzieci przypada w nich na nauczyciela, ile dzieci przypada na sprzątaczkę. - I wtedy ciekawe, jakby wypadła szkoła w Białymbłocie na tle innych szkół? – zastanawiali się.
Częściowo na pytanie odpowiedział radny Kruszewski:, który poinformował, że utrzymanie 1 dziecka w szkole w Białymbłocie kosztuje 10 tys. zł, w Porębie – 9 tys. zł, w Brańszczyku jeszcze mniej, natomiast w Knurowcu aż 23 tys. zł, podobnie w Budach, Turzynie, Trzciance
- Zaniedbania są wieloletnie – uznał. – Mamy 7 szkół .  
Dodał, że to bardzo trudny problem, bo jak powiedzieć mieszkańcom, że trzeba zamknąć szkołę, bo ma za mało uczniów? 
 
Nic o nas bez nas
- Dobrze, że się spotkaliśmy – uznał radny Skłucki. – To jest próba wzięcia spraw we własne ręce. Nic o nas bez nas.
- Jako radni nic nie wiemy – mówił – a powinniśmy otrzymać informacje, że wójt przymierza się do takich oszczędności, że musimy ciąć koszty. Radny uznał, że nie można zaczynać od oszczędności na dzieciach, które przecież są najważniejsze. Dodał, że nie słyszał o oszczędnościach na etatach w urzędzie gminy.
- Pan Andrzej trafił w sedno, bo nie byłoby spotkania, gdyby były informacje, a nie było żadnej informacji. Nawet w swojej gazecie wójt nie pisze, że takie spotkanie miałoby się odbyć. Słowa poparcia dla pana Andrzeja – powiedział jeden z rodziców.
 
Nie zgadzamy się
Radny Skłucki zapytał dyrektor, jakie widzi rozwiązanie?
- Nie gwarantuję bezpieczeństwa i higienicznych warunków naszym dzieciom i nie mogę zgodzić się na takie warunki – odpowiedziała Katarzyna Bloch. – To nie jest mój prywatny folwark. To wy (rodzice – red.) jesteście zdecydowaną większością szkoły. Ja swoje stanowisko przedstawiłam wspólnie z radą pedagogiczną.
- My też się nie zgadzamy – poparli jej słowa rodzice także oklaskami.
- Jako nauczyciele nie zgadzamy się na warunki wójta – powtórzyli nauczyciele.
- Brakuje rozmowy, dialogu, od której powinno się zacząć. Jako rodzice powinniśmy odpowiedzieć na postawione warunki i określić swoje oczekiwania wobec wójta – zaproponowano z sali.
Oczekiwania rodziców są następujące:
- więcej zajęć pozalekcyjnych
- animatorzy na wakacje
- dodatkowy niemiecki w młodszych klasach
- psycholog w szkole
- poprawa akustyki sali gimnastycznej
- świetlica bez zmian
- biblioteka bez zmian
- zajęcia logopedyczne (szkoła otrzymała 3 godz. logopedycznych zajęć dla wszystkich, dyrektor udało się pozyskać pieniądze z projektu na logopedię, ale jak projekt się skończy, skończą się zajęcia)
- dodatkowe zajęcia SKS (kilku chłopców trenuje w klubach)
- doposażenie sportowego magazynku
- zajęcia wyrównawcze.
 
Zaprosić wójta
Obecni byli zgodni, że potrzebny jest dialog: - Spotkajmy się, szukajmy kompromisu.
Radny Kruszewski zapewnił, że wójt na pewno będzie na następnym spotkaniu.  
- Można przysłać zastępcę, a nie nas lekceważyć – zauważył jeden z rodziców.
Należy dodać, że informacji o spotkaniu z wójtem Wiesławem Przybylskim na stronie gminy nie było, ale za to w środę pojawiła się informacja, że to zebranie w środę się nie odbędzie. Odbędzie się w innym terminie. 
- Powinien być wójtem wszystkich, trzeba ponowić zaproszenie – uważa radny Andrzej Skłucki.
 
Brańszczyk też się nie zgadza
W tym samy czasie odbyło się też zebranie rodziców uczniów obecnych trzech klas VI z dyrektor szkoły w Brańszczyku Iwoną Kulasińską. Dyrektor otrzymała od wójta zalecenie, by połączyć klasy, które liczą ponad 60 uczniów i z trzech zrobić dwie, co najmniej 30-osobowe. Prawnie byłoby to możliwe, ale w szkole nie ma tak dużych sal. Rodzice nie zgadzają się na połączenie klas, wybrali 3-osobową delegację, która ma udać się do wójta jeszcze w tym tygodniu.
MajsterPlus728x240
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Zitcom