Od czytelników

1 / 4

INTERWENCJA: To już trwa tyle czasu… (foto)

10.08.2016
autor: Sylwia Bardyszewska
Nie milkną krytyczne głosy na temat przebudowy ul. Okrzei. Tym razem na temat niszczenia przez pracowników drzew i braku dojścia do dworca PKS/PKP. – Niedługo sytuacja się poprawi, niedługo będzie porządek – uspokaja właściciel firmy wykonującej prace.
O uwagach do tempa prac na rozkopanej na całej długości ul. Okrzei (pierwotnie przebudowa miała być prowadzona odcinkami) pisaliśmy w poprzednim wydaniu NW. Koszt inwestycji to 2 mln 772 tys. zł, połowa środków pochodzi z rządowego programu rozwoju infrastruktury drogowej (dawne schetynówki). Prace powinny zakończyć się do połowy września. 
Na niszczenie brzózek skarży się mieszkaniec domu jednorodzinnego niedaleko skrzyżowania ul. Okrzei z ul. Sienkiewicza. Drzewka, posadzone przez naszego czytelnika i jego sąsiadów, odgradzają domy od torów kolejowych. – Wiemy, że to nie nasz teren, ale dzięki nim jest też ładniej. Komu one przeszkadzają? – dziwi się. Częściowo zostały zniszczone przez ciężki sprzęt. Nasz czytelnik zwrócił uwagę pracownikom firmy, ale bez efektu. – Jeszcze się nasłuchałem – dodaje. – Wiemy, że trwa budowa, ale można przecież bardziej uważać.
Że trwa budowa wiedzą również pracownicy dworca PKP/PKS oraz pasażerowie. Wiedzą, bo doświadczają tego każdego dnia. – Nie ma żadnego przejścia. Poza tym od strony Dworcowej i Sowińskiego oznakowanie jest niewystarczające, brakuje informacji, że nie ma dojazdu. Dlatego ciągle ciężarówki wjeżdżają, a potem jest problem z wycofaniem. Wjeżdżają, próbują wyjechać i chaos jest jeszcze większy. Wiemy, że ulicę trzeba zbudować, ale to już trwa tyle czasu… – mówi nasz czytelnik. 
Uwagi zgłosiliśmy właścicielowi firmy. – Niedługo sytuacja się poprawi, niedługo będzie porządek – stara się uspokajać Jan Kaczmarczyk. – 
Najpóźniej za miesiąc ulica będzie całkowicie przejezdna. Głębokie wykopy związane były z przebudową wodociągu i kanalizacji deszczowej. Pod ziemią jest wiele urządzeń, są stare, trzeba to wszystko poprawić. Padały deszcze, przez co prace trzeba było przerywać. Gdyby nie to, już dawno wszyscy zapomnieliby o budowie. Współczuję, bo wiem, że Wyszków jest mocno zakorkowany, ale co możemy zrobić?
Jego zdaniem chaos przy dworcu pogłębiają ciężarówki, które przyjeżdżają po kruszywo. – Większy bałagan jest też przez to, że na budowę S-8 kruszywo dowożone jest pociągami – twierdzi.
Podkreśla, by wszelkie uwagi zgłaszać do kierownictwa budowy. – Różnie bywa z pracownikami, zwrócę im uwagę – deklaruje.
fot. Sylwia Bardyszewska, Elżbieta Szczuka
Office Expert
Komentuj, logując się przez Facebooka, Google+, Twittera, Disqus LUB pisz jako gość
Odwiedź naszą stronę www Odwiedź nas na facebooku