Marian Figlak "Krzyżak" w Wyszkowie

historia Ziemi Wyszkowskiej

Marian Figlak "Krzyżak" w Wyszkowie

14.06.2016
komentarze: 1
autor: Elżbieta Szczuka
Był wysoki, przystojny. Jeden z kilku lotników pochowanych na wyszkowskim cmentarzu parafialnym; jeden z dwóch, którzy w czasie II wojny walczyli w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Był pilotem oblatywaczem. Został pochowany w mundurze powstańca wielkopolskiego. To Marian Figlak. 4 listopada minęła 41. rocznica jego śmierci.
Urodził się w Gnieźnie 9 lipca 1900 r. Matka jako młoda kobieta została wdową. Na jej barki spadło wychowanie i utrzymanie Mariana oraz dwóch jego niewiele starszych braci: Zygfryda i Stanisława. W wieku 14 lat Marian Figlak rozpoczął naukę w dwuletniej szkole techniczno-przemysłowej. Należał do drużyny skautowej „Lech” (działającej pod przykrywką klubu sportowego „Lech”) – jej członkowie na tajnych zbiórkach, oprócz ćwiczeń z terenoznawstwa, sygnalizacji czy musztry, uczyli się historii i języka polskiego. Do 1918 r. w swoim rodzinnym mieście odbywał praktykę mechanika maszynowego. 
Lata 1914 – 1918 to okres Wielkiej Wojny. Wielkopolska była wówczas w granicach zaboru pruskiego i Polacy tam mieszkający byli wcielani do niemieckiego wojska. Tak było i z Zygfrydem - zginął w 1917 r. pod Verdun we Francji i tam został pochowany jako żołnierz niemiecki. 
2 kwietnia 1918 r. do niemieckiego wojska zostaje też wcielony Marian Figlak. Odbywa kurs rekrucki, po czym zostaje skierowany na front francuski we Flandrii. W momencie załamania się frontu dezerteruje z oddziału i z pełnym uzbrojeniem przedostaje się do Gniezna. Ponownie nawiązuje kontakt z tajną organizacją „Lech”. Powracający z frontów I wojny gnieźnieńscy skauci przejmują w drużynach szkolenie wojskowe. 
Wkrótce po zakończeniu I wojny światowej, 27 grudnia 1918 r., wybucha w Poznaniu powstanie wielkopolskie. Powstanie objęło także inne miasta, m.in. Wrześnię , Kórnik, Pleszew, Jarocin i Gniezno. Osiemnastoletni Marian Figlak bierze udział w ataku na koszary zaborczego 49. pułku piechoty i rozbrojeniu 12. pułku dragonów stacjonujących w Gnieźnie. Jest wśród powstańców, którzy zdobywają Zdziechową oraz oswobadzają Trzemeszno, Mogilno, Strzelno.
6 stycznia 1919 r. powstańcy wielkopolscy przejęli pruskie lotnisko wojskowe we wsi Ławica pod Poznaniem. Zdobyli ponad 200 zdolnych do walki samolotów i inny sprzęt, m.in. balony. Zdobyte wówczas maszyny dały początek polskiemu lotnictwu.
14 stycznia 1919 r. Marian Figlak wstępuje ochotniczo do wojska i zostaje wcielony do bazy lotniczej w Ławicy. Pracował w jednostkach polskiego lotnictwa wojskowego, ukończył wiele kursów specjalistycznych. W lipcu 1930 r. został awansowany do stopnia werkmistrza (chorążego) i przeniesiony do Warszawy, do Kierownictwa Zaopatrzenia Lotnictwa na stanowisko kontrolera technicznego. We wrześniu  1936 r. został przeniesiony do Kierownictwa Fabryki Lotniczej, gdzie również był kontrolerem technicznym. Na tym stanowisku pracuje do września 1939 r. Był bardzo wymagający, bo wiedział, że od jakości wypuszczonego przez niego produktu zależy ludzkie życie. Być może z tego powodu, że pochodził z byłego pruskiego zaboru, a może z powodu solidności i uporządkowanych działań, miał przezwisko „Krzyżak”.
 
Leokadia – jego miłość 
- Ferensowie (dziadek Ferens był z pochodzenia Węgrem), moi pradziadkowie po kądzieli, mieli dużą działkę na Latoszku. W okresie międzywojennym wynajmowali pokoje letnikom. Pradziadek Konstanty Ferens pracował na warszawskiej Pradze w Wytwórni Maszyn Precyzyjnych „Avia” (od połowy lat 20. XX w. produkowano tam m.in. silniki do samolotów – ES). Jego żona Helena była kobietą przedsiębiorczą, osobą trzeźwo stąpającą po ziemi. Dla wybranych osób przygotowywała obiady domowe. Na te obiady przychodził też Marian Figlak, który w „Avii” był z ramienia wojska kontrolerem. I tak poznał swoją przyszłą żonę, Leokadię Ferensównę – opowiada Iwona Kuhn, wnuczka Mariana Figlaka.
Marian był przystojny, bardzo wysoki, miał ponad 190 cm wzrostu. O tym wspominają wszyscy, którzy go znali.
Marian i Leokadia pobrali się 31 stycznia 1932 r., ślub odbył się w Warszawie w kościele garnizonowym przy ul. Długiej. Rok później państwu Figlakom urodziła się Danuta, ich jedyne dziecko.
Po ślubie państwo Figlakowie mieszkali w Wyszkowie i w Warszawie - przy ul. Radzymińskiej (Leokadia miała zdolności manualne, pracowała jako modystka). Pobudowali na Latoszku piętrowy, drewniany dom - pensjonat, który w większości wynajmowali letnikom. Nad klatką schodową, na skrzyżowanych śmigłach umieszczony był zegar. Przed domem stała „antyczna” rzeźba.  
- Osobną historię stanowią zwierzęta – wspomina wnuczka Mariana Figlaka. -  Dziadek bardzo je kochał. Przed wojną miał ratlerka Filutka, który o godz. 18.01, kiedy dziadek przyjeżdżał z Warszawy, oczekiwał na niego na stacji w Rybienku Leśnym. Wracali razem do domu, a tam czekały już chińskie kurki i koguty, jastrząb z postrzelonym skrzydłem, koty (psy nazywały się różnie, ale kotki to zawsze były Miniunie), dwa lisy wykopane przez kogoś z nory, prosiaczek Niutek (kupiony w celach wiadomych, ale codziennie służąca Nastusia go myła i bawił się z dziećmi).
- Planował, że w 1941 r. pójdzie na emeryturę, chciał zbudować stację benzynową. Wybudował dom dla wczasowiczów. Ale wybuchła wojna i wszystko się zmieniło – opowiada Marian Nienałtowski.
 
A więc wojna
1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. 
Dnia 18 września przekracza na rozkaz Kierownictwa Zaopatrzenia Lotnictwa granicę polsko-rumuńską. Zostaje skierowany do obozu dla internowanych w Topolog (Rumunia). 25 grudnia 1939 roku w składzie zorganizowanej grupie lotniczej, przedostaje się do Bejrutu, a następnie do Marsylii. 
30 stycznia 1940 roku władze francuskie w porozumieniu z władzami polskimi przenoszą M. Figlaka do fabryki samolotów w Maison Blanche w Algierii na stanowisko kontrolera technicznego. Po upadku Francji przedostaje się 7 sierpnia 1940 roku do Anglii, gdzie rozpoczyna pracę na stanowisku oficera technicznego w eskadrze napraw, a od 23 marca 1944 roku zostaje powołany na stanowisko dowódcy eskadry remontowo-inspekcyjnej nr 16 w Nowton. 
Po powrocie do Polski 23 marca 1946 roku zostaje zdemobilizowany i przeniesiony do rezerwy. 1 września 1946 roku rozpoczyna pracę zarobkową w Spółdzielni Pracy „Rolmet” na stanowisku kierownika nadzoru technicznego, gdzie w czasie swojej długoletniej pracy spełniał również przez 10 lat funkcję przewodniczącego rady nadzorczej – czytamy w „Skrzydlatej Polsce” nr 51/52 z 1969 r..
Służący w Polskich Siłach Powietrznych żołnierze posiadali dwa stopnie: polski oraz brytyjski (stopień RAF), często nie były one równe. Stopień brytyjski był ważniejszy, bo np. na jego podstawie wypłacano żołd. Marian Figlak  miał brytyjski stopień W/O (Warrant officer).   
 
Znów w domu
W marcu 1946 r. Marian Figlak wrócił do domu. Kiedy żona pokazała mu przez okno wracającą ze szkoły trzynastoletnią Danusię, powiedział zaskoczony: „Mój Boże! Jak ona urosła!”. Wprawdzie dostawał listem zdjęcia córki, ale nie oddawały one wszystkiego.
Nie tylko córka się zmieniła. W pensjonacie na Latoszku stacjonowali żołnierze radzieccy, do domu wstawili piece. Po odejściu Rosjan w domu zostali zakwaterowani lokatorzy, nie wszyscy z nich dbali o miejsce zamieszkania.
– Zaraz po wojnie w jego domu stacjonowało wojsko radzieckie. Żołnierze wywieszali przed domem prześcieradła i wyświetlali nam filmy – wspomina Edward Jaworowski.
- Mieszkałem u niego na Latoszku. Miał dwa pokoiki i kuchnię, resztę domu zajmowali lokatorzy. Dobrze go znałem, czasem wypiliśmy troszkę – opowiada Marian Nienałtowski. - Był uporządkowany, lubił czystość, porządek. Stanowczy, bardzo solidny. Wiem, że jak miał 18 lat, to był w wojsku niemieckim. Udało mu się zdezerterować ze swojej jednostki i z bronią trafił do powstania. Potem trafił do Warszawy, pracował jako mechanik, potem oblatywacz samolotowy. A potem wypadła wojna.
Ożenił się z wyszkowianką, Ferensówną. Ferencowie byli bogaci, posiadali place po 6 tys. m2. Mieli cztery córki i syna, który wykładał na Politechnice. Dom na Latoszku pobudował jeszcze przed wojną. W czasie wojny był w Anglii, brał udział w bombardowaniu Drezna i Magdeburga. Był zestrzelony, mówił, że po dwóch dniach go znaleźli. Dostał najwyższe odznaczenie angielskie od króla Jerzego. Miał bardzo dużo odznaczeń, nie mieściły się na jednym boku na mundurze.
Pracował w Warszawie, codziennie dojeżdżał pociągiem - wspomina. - Miał pieska Murzynka, który potem zdechł ze starości. Żona pracowała w Warszawie na Chmielnej, u szwagra, kuśnierza Wiśniewskiego, wykańczała futra. Mieszkała głównie w Warszawie, przyjeżdżała raz na miesiąc. 
Aktywnie działał w Klubie Seniorów Lotnictwa przy APRL oraz w ZBOWiDzie. W lutym 1972 r. Rada Państwa awansowała go na stopień podporucznika.
W lecie 1972 r. Marian Figlak zachorował. Kilka tygodni spędził w szpitalu. Czuwały przy nim żona i córka-lekarka. Zmarł 4 listopada 1972 r. Spoczął na cmentarzu parafialnym w Wyszkowie obok swojej matki. Zgodnie z ostatnią wolą został pochowany w mundurze powstańca.
-  Był cudownym dziadkiem, miał duże poczucie humoru. Wysoki, szczupły. Kochałam go bardzo. Umarł, kiedy miałam 14 lat – mówi Iwona Kuhn.

komentarze:

dodaj komentarz
Hello Web Admin, I noticed that your On-Page SEO is is missing a few factors, for one you do not use all three H tags in your post, also I notice that you are not using bold or italics properly in your SEO optimization. On-Page SEO means more now than ever since the new Google update: Panda. No longer are backlinks and simply pinging or sending out a RSS feed the key to getting Google PageRank or Alexa Rankings, You now NEED On-Page SEO. So what is good On-Page SEO?First your keyword must appear in the title.Then it must appear in the URL.You have to optimize your keyword and make sure that it has a nice keyword density of 3-5% in your article with relevant LSI (Latent Semantic Indexing). Then you should spread all H1,H2,H3 tags in your article.Your Keyword should appear in your first paragraph and in the last sentence of the page. You should have relevant usage of Bold and italics of your keyword.There should be one internal link to a page on your blog and you should have one image with an alt tag that has your keyword....wait there's even more Now what if i told you there was a simple Wordpress plugin that does all the On-Page SEO, and automatically for you? That's right AUTOMATICALLY, just watch this 4minute video for more information at. <a href="http://www.SEORankingLinks.us">Seo Plugin</a> seo plugin http://www.SEORankingLinks.us/
seo plugin
Tajemnica śmierci Wiesława Boruckiego (foto)

Tajemnica śmierci Wiesława Boruckiego (foto)

We wtorek 3 maja 1949 r. około południa strażnik wodny Bolesław Gruszczyński, płynąc łódką po Bugu,  zauważył leżące w wodzie między kamieniami, w pobliżu mostu kolejowego, zwłoki mężczyzny. Okazało się, że jest to ciało Wiesława Boruckiego, 22-letniego ucznia XI klasy wyszkowskiego liceum, który zaginął 2 tygodnie wcześniej. Do dziś tajemnica jego śmierci nie została rozwiązana.
zobacz więcej
Tomasz Miszewski – nie tylko notariusz (foto)

Tomasz Miszewski – nie tylko notariusz (foto)

10 września 2017 r. minęła 150. rocznica urodzin Tomasza Miszewskiego – wyszkowskiego i warszawskiego notariusza, właściciela majątku w Mystkówcu Starym. Jego nazwisko na trwałe zapisało się w historii Wyszkowa. Był pierwszym przewodniczącym Towarzystwa Szkoły Średniej w Wyszkowie, a także prezesem utworzonego w styczniu 1915 r. Komitetu Obywatelskiego dla gmin Wyszków i Somianka. To w jego kancelarii w roku 1919 został podpisany akt notarialny zakupu pałacyku w parku z przeznaczeniem na siedzibę wyszkowskiego gimnazjum.
zobacz więcej
Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa (foto)

Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa (foto)

Tu spędziłem najpiękniejsze chwile dzieciństwa – o swoich związkach z Lipnikiem (gm. Długosiodło) opowiada wybitny historyk, prof. Henryk Samsonowicz.
zobacz więcej
O Zofii Karłowskiej, wyszkowskim Sokratesie (foto)

O Zofii Karłowskiej, wyszkowskim Sokratesie (foto)

Wyszkowianie zapamiętali ją jako wspaniałą nauczycielkę o ogromnej wiedzy, osobę bardzo religijną i z charakterem. To ona, splunąwszy na dłoń, uderzyła nią w twarz dyrektora liceum Jana Wołoszczuka za to, że drwił z jej uczuć religijnych. Była doktorem historii i pedagogiki, magistrem filozofii. Wkrótce minie 105. rocznica urodzin Zofii Karłowskiej.
zobacz więcej